psie pikniki

czwartek, 08 września 2016

30 sierpnia Misha i Syriusz brali udział w pokazach organizowanych przez krakowski Klub Obedience MANIACS. Były to pokazy w Warsztacie Terapii Zajęciowej, czyli placówce terapeutycznej dla osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Na miejsce zabrała nas Oliwia, jechaliśmy całą ekipą - 4 osoby i 6 psów :) oprócz moich był border collie Skoll oraz kundelki: Vuko, Atos i Laki. Dobrze, że jechaliśmy samochodem, bo ośrodek znajduje się na obrzeżach Krakowa i dojazd autobusami byłby prawdopodobnie niemożliwy.

Na miejscu mieliśmy do dyspozycji niewielkie boisko. Wychowankowie ośrodka siedzieli na przyniesionych krzesłach z jednej strony boiska. Co bardzo mi się podobało, mieliśmy praktycznie wolną rękę jeśli chodzi o pokazy. Nasze poczynania komentowała Magda z klubu Maniacs.

Najpierw popracowałam z mudikiem. Misha od dawna nie miał parówki w pysku i ten smak chyba go zmotywował ;) za pierwszym razem nieco wystraszył się oklasków i wyrwał mu się pojedynczy szczek. Potem jednak było idealnie! Pełne skupienie, to najważniejsze. Ćwiczyliśmy zmiany pozycji przy których czarny trochę za bardzo się ekscytował, ku uciesze publiczności ;) udało mu się ładne chodzenie przy nodze utrzymując kontakt wzrokowy. Trochę adrenaliny było gdy puszczałam na chwilę smycz... jednak bez problemu udało się pokazać obieganie pachołka, a także rozróżnianie komend na piłkę za psem i przed psem. Widowni najbardziej podobało się wskakiwanie na ręce, suseł i moment, kiedy przy wymianie zabawek mudik próbował wziąć do mordki dwie piłki na raz. ;) Cieszę się, że Misha ładnie się szarpał w rozproszeniach.

Jeśli chodzi o Syriuszka to cóż, pokazał to co potrafi. Standardowo: ósemki między nogami, odbicia od ciała, suseł, daj głos, obieganie pachołka, przeskok przez plecy wysyłanie do miski. Fajnie, że udała mu się sztuczka z trzymaniem misia w łapkach, robił to po raz pierwszy w takich warunkach. Jego występ też został nagrodzony brawami :)

Inne klubowe psiaki też spisały się nieźle. Bardzo fajnie, że mogliśmy wybrać dowolne ćwiczenia na pokaz a także np. odległość od publiczności, co u Mishy było bardzo ważne. Po skończonym pokazie wychowankowie chętnie głaskali psiaki. Tutaj pracował głównie Syriusz, który dzielnie dawał się dotykać (skoro po kilku głaskach dostawał parówkę, to cóż, nawet mu się podobało ;) ).

Atos

Laki

Vuko

Skoll

Na koniec wychowankowie chcieli sobie zrobić zdjęcia z pieskami. Z Syriuszem nie było najmniejszego problemu, natomiast Misha po prostu miał zdjęcie z odległością ;) Widowni przypadły też do gustu kolorowe zabawki dla piesków, które oglądali z zaciekawieniem.

Po pokazach udaliśmy się wspólnie nad wodę, żeby psiaki w nagrodę miały fajny spacer. Misha był w siódmym niebie, ganiał z psiakami i moczył się w wodzie, raz nawet - przez przypadek - popływał, ale chyba niezbyt mu się podobało. Drugi raz nie chciał się przekonać do pływania, może dlatego, że nie było łagodnych zejść do wody. Syriusz nie lubi wody, nawet nienawidzi... ale przynajmniej powąchał sobie nowe tereny ;)

Wyjazd na pokazy był bardzo dobrym pomysłem. Psiaki miały okazję do poćwiczenia w rozproszeniach - zwłaszcza dla młodego to bardzo potrzebna praca. Przy okazji dostarczyliśmy trochę radości wychowanką, więc sytuacja win-win. :) Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli powtórzyć pokazy.

czwartek, 11 lutego 2016

W końcu zebrałam się za organizację grupowego spaceru. Odbył się on 29 stycznia na "naszych" terenach, czyli łąkach na krakowskim Ruczaju. Chętnych zebrałam poprzez wydarzenie na facebooku. To będzie kolejny post bardziej zdjęciowy niż tekstowy, ale obiecuję, że kiedyś nadrobię te tekstowe!

Przybyło 9 piesków. Głównie kundelki, ale był też owczarek szetlandzki, border collie oraz labrador retriever. Mishy do gustu najbardziej przypadł młody borderek, który jest prawie jego rówieśnikiem ;) Nawet Syriuszek trochę się przy nich rozkręcił i poganiał po polach.

Niestety, Endomondo zrobiło dziwne rzeczy i nie wiem, ile dokładnie zrobiliśmy kilometrów - nie był to jednak długi spacer, tak około 5km.

Psiaki na pewno zrobiły dłuższy dystans, zwłaszcza Misha, który biegał jak to mudi - jak szalony ;) Syriuszek preferował tuptanie i wąchanie nowych zapachów.

Pod koniec każdy z uczestników otrzymał od nas mały, jadalny podarunek. Mam nadzieję, że wszystkim psiakom smakowały.

Na pewno kiedyś jeszcze zorganizujemy takie wydarzenie. Przyjdziecie? :)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Misha od kilku miesięcy jest w projekcie 365puppy (o którym napiszę  dokładniej innym razem), który był bodźcem do zorganizowania szczeniaczkowego spaceru. Miała to być głównie okazja do socjalizacji z innymi psami, pospacerowania razem i wspólnych szaleństw psiej młodzieży.

Spotkaliśmy się na Błoniach Krakowskich, 18 stycznia w składzie:

Misha, wiadomo.

Kluska, czyli drugi mudik.

Ananas - bloodhound.

55

Skoll - border collie.

iii

Brie - border collie.

bb

Ocean - border collie.

55

Cashi - border collie.

Syriusz... był na częsci spacerku (około godziny), potem został oddelegowany wraz z moja mamą aby grzać się pod kołdrą :) Była to zdecydowanie za długa trasa dla niego jeśli chodzi o typowo zimową pogodę.

55

Z Błoni przeszliśmy na tereny Lasku Wolskiego. Bardzo mi się podobały te tereny, dużo miejsc do zrobienia ładnych zdjęć... co jednak było praktycznie niemożliwe przy grupie szczeniaczków biegających luzem ;) Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę porobić pozowane fotki.

44



Była niedziela, ładna, zimowa pogoda... było tłoczno. Od zwykłych spacerowiczów przez inne psiaki po dzieci na sankach. Momentami trudne warunki dla jeszcze tak młodych psiaków. Co do Mishy... jestem z niego zadowolona ;). Nie było idealnie, bo zawsze może być lepiej - jednak był w miarę odwoływalny, ignorował biegaczy i większość ludzi (chociaż sanki są jeszcze dla niego wyzwaniem, mamy nad czym pracować).



Mudik jednak ładnie bawił się ze szczeniakami. Ananasa się nieco bał i zdarzało mu się go odganiać, nad malutim Oceanem włączył mu się tryb dominacji (chyba pierwszy raz czuł, że faktycznie ma przewagę nad jakimś psem), ale poza tym było w miarę dobrze, nie wróciłam wkurzona na mojego psa :)



Zdarzało nam się też spotykać psy bez smyczy, które z zainteresowaniem do nas podchodziły. Na szczęście wszystkie zachowywały się dobrze i nie było żadnych sprzeczek.



Chodziliśmy łącznie przez 3,5h i przeszliśmy około 13 kilometrów. W domu w końcu widziałam Mishę padniętego na dłużej niż godzinę! :)

55

uu

Atmosfera była miła, fajnie było poplotkować z innymi osobami zainteresowanymi szczeniakowymi tematami. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze uda nam się spotkać w takim fajnym gronie!

55

isolaton

rrr

tt

ff

jed

czwartek, 24 września 2015

19 września wybraliśmy się na imprezę nazwaną Psim Uniwersytetem. Odbywała się ona w Katowicach, na Placu Słonecznym przed centrum handlowym Silesia.

Zdjęcie: Silesia City Center

W programie było wiele atrakcji - między innymi darmowe porady szkoleniowców, weterynarzy czy pokazy pracy psów asystujących osobom niepełnosprawnych. Nas jednak interesowały głównie trzy atrakcje: konkurs sztuczek dla dorosłych psów, konkurs sztuczek dla szczeniaków oraz zajęcia dla szczeniaków.



Na pierwszy ogień poszły dorosłe psiaki. Konkurs oceniany był przez pracowników Wesołej Łapki. Spodziewałam się, że trzeba będzie po prostu pokazać co pies potrafi, jednak formuła konkursu była trochę inna. Były trzy zadania oraz dogrywka dla najlepszych.

tt

W pierwszym zadaniu pies miał po prostu skupiać uwagę - można było użyć smakołyka lub zabawki. Zaczynał Chrupek - no cóż, patrzenie się w jeden punkt to nie jest jego ukochane zajęcie, i wytrzymał tak o ile dobrze pamiętam - 15s. Następny Syriuszek - wszyscy liczą sekundy. 10, 20, 30... przy 50 poproszono publiczność o rozproszenia, więc do minuty nie dobił, bo się na cośtam spojrzał :P Ale jego wynik udało się pobić tylko jednemu psu.

t4t

Drugą konkurencją było podążanie za ręką właściciela - też można było użyć wabika, więc moje psy zachowywały się idealnie, nie odwracając wzroku od ręki z płuckiem :)

yay

Trzeci etap to podawanie łapy. Tutaj Chrupek mnie rozbawił, podawał łapkę to jedną to drugą kilkanaście razy i... położył się, oznajmiając wszystkim, że już dość :) Syriuszek natomiast podawał łapkę ponad 30 razy, po czym się lekko rozproszył w ten sposób kończąc swoją kolejkę.

ju

Spośród uczestników wybrano 4 finalistów - udało się łysolkowi. Ostatnim zadaniem była dogrywka, czyli po prostu pokaz sztuczek. Ja oczywiście zapomniałam o połowie naszych sztuczek, ale było odbicie od nogi, ósemka między nogami, obroty na dwóch łapach, proszenie, wskakiwanie na nogę no i nasz numer popisowy - przeskakiwanie nad Chrupkiem i przechodzenie pod nim :) Z najlepszej czwórki wybrano 3 psiaki, które ex aquo zdobyły pierwsze miejsce, w tym mój peruwiańczyk :) Dostaliśmy reklamówkę nagród o których napiszę później.

rr

lolololo

Kolejny punkt programu to psie przedszkole, organizowane przez szkołę dla psów Canid z Katowic. Były to bardzo podstawowe zajęcia, głównie ćwiczenie skupienia i podążania za przewodnikiem. Misha ciągle był chwalony przez prowadzącą :) nawet posłużył jako "pies pokazowy" - zdziwiło mnie to, że wyraził chęć pracy z inną osobą - pani szkoleniowiec "pożyczyła" go sobie ode mnie i mudik był grzeczny... nie ma to jak moc smakołyków! Był też do zrobienia tunel co mudikowi bardzo się spodobało :)

lalalala

Ostatni dla nas punkt imprezy to Konkurs dla szczeniaczków. Składał się z dwóch łatwych zadań. Pierwsze to podążanie za właścicielem, można było używać smakołyków lub zabawek. Dla Mishy bułka z masłem ;) Drugie zadanie to pokazać, jak pies lubi z nami pracować i być przy nas radosny - tutaj czarny bardzo mnie pozytywnie zaskoczył, ponieważ szarpał się zabawką mimo tak dużych rozproszeń (psy, ludzie, rowery, hałasy...). Na koniec pokazałam, jak daje mi buziaczki :) Co wszystkim się spodobało i... dostaliśmy drugą reklamówkę nagród! Szkoda tylko, że do konkursu przystąpiły nie tylko szczeniaczki... chyba przez to, że nie było zbyt wielu chętnych, ale moim zdaniem skoro była mowa o konkursie dla szczeniaków, to tylko takie psy powinny brać udział (konkurs dla dorosłych czworonogów był przecież chwilkę wcześniej).

Ogółem impreza bardzo fajna dla socjalizacji psiaków, dla potrenowania pracy w rozproszeniach - a przy okazji można było coś wygrać. Spotkaliśmy się też z drugim mudikiem, zaprzyjaźnioną suczką Kluską - z czego Misha bardzo się ucieszył :) A Kluska również była bardzo grzecznym szczeniaczkiem!

klu

A oto nasze nagrody, patrzcie i zazdrośćcie! :)

Szczególnie cieszę się z gryzaków 8in1, ponieważ zwykle są dla mnie trochę za drogie :) dlatego w końcu natrafiła się okazja, żeby moje psiaki ich posmakowały.

To już wszystko w tej notce, dzięki za uwagę.