Kategorie: Wszystkie | agility | akcje | psie pikniki | rally-o | recenzje | relacje z codziennego życia | seminarium | tekst | wystawy
RSS

relacje z codziennego życia

wtorek, 08 sierpnia 2017

Jestem właśnie na etapie zmiany mieszkania. W poprzednim mieszkałam trzy lata z Syriuszem i trochę krócej z Mishą. Wielokrotnie pytano mnie, czy da się żyć z dwoma psami w bloku i to jeszcze wynajmując lokum - jak najbardziej się da! Największym problemem jest znalezienie mieszkania, w którym można mieszkać ze zwierzętami - ale nie ma z tym tragedii, sporo moich psich znajomych wynajmuje mieszkania. Samo życie w bloku z psami nie jest wyjątkowo uciążliwe, jednak warto zwrócić uwagę na parę rzeczy - stąd ta notka i kilka porad.

PORADA NR 1. KENNEL KLATKA


W psim światku wiadomo, jak przydatna jest klatka podczas wyjazdów na seminaria czy zawody. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia z Mishą bez klatki w mieszkaniu, byłoby nam dużo trudniej. Ważne, żeby klatka była odpowiednio, stopniowo wprowadzana. Pamiętajmy, że docelowo nasz pies ma uwielbiać bycie w klatce i czuć się w niej komfortowo. Gdy to osiągniemy, kennel ułatwi nam życie w wielu sytuacjach:

-> zostawianie psa samego w domu - szczególnie ważne przy młodych i pobudliwych psach. Dzięki klatce nie musimy się martwić o zniszczenia i o to, że pies zrobi sobie krzywdę np. dobierając się do kabli czy skacząc po łóżkach.

-> własny kąt dla psa - przyda się np. gdy zaprosimy gości. W większym domu pies zawsze może wyjść do innego pokoju czy na podwórko - w mieszkaniu warto zapewnić mu przestrzeń, w której nikt nie będzie mu przeszkadzał, zwłaszcza, jeśli nie przepada za nadmiernym kontaktem z ludźmi. Wielu psom pomaga dodatkowo zasłonięcie klatki kocem.

-> wyciszanie - dzięki codziennemu używaniu klatki, pobudliwe psy bardzo szybko uczą się odpoczywać. Początkowo Misha po przyjściu z 2-godzinnego spaceru potrafił jeszcze biegać po mieszkaniu, jednak po odesłaniu do klatki "przypominało mu się" że jest zmęczony i szedł spać :) (Dlatego też nauka wyciszania jest dużo ważniejsza niż "wybieganie psa" przed wyjściem z domu - nadpobudliwe psy nawet zmęczone mogą dalej szaleć)

-> brak szaleństw po domu - w małym mieszkaniu zazwyczaj jest mała przestrzeń dla psa do biegania, przez co gdy zacznie brykać może łatwo się uszkodzić, wpadając w meble czy zahaczając o coś. Klatka może temu zapobiec, gdyż możemy odesłać do niej psa gdy jesteśmy zbyt zajęci żeby kontrolować, co akurat robi



Kennel klatka w mieszkaniu przydaje się głównie dla młodych i aktywnych psów. Syriusz w mieszkaniu nigdy nie zostawał w klatce i nie było z nim problemu, ale jest zupełnie innym typem psa - często jednak zabieram mu klatkę gdy jedziemy w odwiedziny do kogoś. Ma spokojny charakter i nie jest problematyczny, ale nie czuje się zbyt komfortowo w obcym miejscu z dużą ilością obcych ludzi.

PORADA NR 2. SPACERY O DZIWNYCH PORACH

Jeśli pracujesz na etacie w standardowych godzinach pracy to zapewne nie masz zbyt wielkiego wyboru jeśli chodzi o godziny psich spacerów. Jeśli jednak jesteś studentem lub pracujesz zdalnie/masz elastyczne godziny pracy, warto dobrze zaplanować wychodzenie z czworonogami z mieszkania.

Psy zwykle nie lubią spacerów, podczas których mają za dużo bodźców w postaci innych psów czy dużej ilości ludzi. Z tego co zauważyłam, zwykle największy ruch na osiedlu jest rano (6-8) oraz po południu, w godzinach ok 16-18. Jeśli nie mieszkamy w samym centrum, to poza tymi godzinami powinniśmy mieć raczej spokojnie w okolicy. Najgorzej jest w niedzielę, gdy większość ludzi wychodzi na długie spacery - gdy chcę mieć spokojny spacer wychodzę z psami albo rano (7-8) albo w porze obiadowej (13-14).

Polecamy także spacery w nie-idealnej pogodzie - trochę chłodniej i bardziej szaro, ale za to jak pusto!

Oczywiście duży ruch w okolicy może być też plusem, gdy chcemy poćwiczyć z psem rozproszenia lub gdy nasz pies lubi szaleństwa z innymi psami - pod tym względem jest nawet lepiej niż na osiedlu z domkami jednorodzinnymi, bo tam - niestety - większość czworonogów spędza całe swoje życie na małym podwórku.

 PORADA NR 3. UNIKANIE CIASNYCH ZAUŁKÓW

Niektóre bloki czy apartamentowce mają wąskie korytarze, w których ciężko się minąć z drugą osobą. W takich przypadkach czasami warto np. wrócić się do mieszkania czy na dwór, żeby oszczędzić psu stresującej sytuacji. Często warto też zrobić ze względu na dobre stosunki z sąsiadami - niektórzy ludzie boją się np. przechodzić obok dużych psów. Z kolei psy, które ekscytują się kontaktem z ludźmi mogą wtedy łatwo np. skoczyć na przechodnia i go ubrudzić czy wystraszyć.

Z tego samego powodu unikam wind - jednak tutaj sytuacja nie jest biało-czarna. Jeśli mieszkamy na wysokim piętrze to wchodzenie schodami nie tylko będzie czasochłonne i męczące, ale także obciążające dla psa. W przypadku małych psów możemy je wnieść po schodach na rękach. Warto też pamiętać, że częste chodzenie po schodach jest niebezpieczne dla szczeniaków, psów starszych czy z problemami ortopedycznymi. Warto o tym pomyśleć przy zakupie/wynajmowaniu mieszkania i np. unikać mieszkań na 4 piętrze bez windy.

Dodatkowo jeśli wiemy, że nasz pies nie lubi kontaktów z obcymi - w trudnych miejscach można założyć psu kaganiec - ludzie zwykle widząc psa w kagańcu zachowują większy dystans i nie wpadają na głupie pomysły pt. "pogłaskam psa bez pytania".

PORADA NR 4. GRYZAKI, KONGI I INNE ZAJMOWACZE CZASU

Wszystko co polecane jest do nauki wyciszania jak najbardziej zda egzamin podczas życia w bloku. W wielu mieszkaniach hałasy łatwo się noszą po całym bloku i/lub słychać wiele odgłosów,  gdy tylko uchylimy okno. Zdarzają się też dni, kiedy tych hałasów jest więcej, bo np. sąsiedzi mają problem z uspokojeniem niemowlaka lub ktoś zrobił imprezę. W takich momentach warto wykorzystać gryzaki, które odwrócą uwagę psa od niepokojących dźwięków i pomogą mu się wyciszyć.

 comfy1

Sprawdzą się tu np. naturalne gryzaki E-pies czy zabawki Comfy.

PORADA NR 5. WYKORZYSTYWANIE OTOCZENIA

Życie w bloku daje wiele możliwości, których nie mamy żyjąc w domku jednorodzinnym. Na wielu osiedlach znajdują się wybiegi dla psów, gdzie bez stresu możemy pozwolić naszemu pupilowi na bieganie bez smyczy (chociaż ja polecam używanie wybiegów również w "nietypowych" godzinach - tłum psów też nie jest zbyt komfortowy dla wielu psiaków). W deszczowy dzień możemy poćwiczyć coś z psem na klatce schodowej (zależy oczywiście od jej wielkości i tego, na ile komfortowo czuje się nasz pies). Jest więcej okazji do treningu rozproszeń i łatwiej znaleźć innych psiarzy, którzy chętnie wybiorą się na wspólny spacer. Można poprosić sąsiada obok by w razie naszej nieobecności zwrócił uwagę, czy pies szczeka czy jest cicho - da nam to feedback odnośnie tego, jak zachowuje się, gdy nas nie ma.

Czasami fajnie wybrać się na grupowy spacerek :)

To tylko kilka pomysłów na życie z psem w bloku. Macie jakieś swoje? Czy z waszymi czworonogami można byłoby żyć w małym mieszkaniu, czy jednak wolicie dom wolnostojący?

sobota, 15 kwietnia 2017

Kto nas obserwuje od dawna, wie, że czasami u Syriuszka pojawiają się problemy z łapami. Wielokrotnie z tego powodu musieliśmy rezygnować z zawodów czy treningów. Co jednak tak naprawdę mu jest?

Problemy zaczęły się jakieś 4 lata temu. Na łysych łapkach pojawiały się bolesne bąble. Twarde i czasami ogromne, potrafiące powiększyć mu łapkę dwukrotnie. Zwłaszcza męczące gdy pojawiały się na "podeszwie" łapy, zmuszając Syriusza do chodzenia na trzech.

Byliśmy u naprawdę wielu weterynarzy i diagnozy były różne. Na początku myślano, że to po prostu rany, które się zabrudziły i zaropiały. Leczono go antybiotykami i sterydami - po tabletach zmiana skórna szybko znikała. I wracała za dwa, trzy tygodnie. Bąble zaczęły wyskakiwać regularnie i tak częste podawanie antybiotyków przestało wchodzić w grę. Zmiany pojawiały się na wszystkich łapach.

Zajęło nam sporo czasu odpowiednie zdiagnozowanie go. Słyszałam opinie, że po prostu "te łyse psy tak mają"... Znam trochę aktywnych łysolków i nie słyszałam o tym problemie, a poza tym miałam się po prostu pogodzić z faktem, że mój pies średnio raz w miesiącu kuleje...?

Ostatecznie okazało się, że Syriusz:

-> ma gronkowca

-> ma niedoczynność tarczycy

-> naturalne predyspozycje rasy

Jeśli chodzi o naturalne predyspozycje rasy - u Syriusza pojawiają się "pryszcze" na łapach. Jest to charakterystyczne i normalne dla psów bez sierści (o ile nie ma ich naprawdę bardzo dużo). Same pryszcze są raczej nieszkodliwe, ale pod wpływem np. biegania po piasku mogą się zanieczyścić/zaognić i przeistaczać w większe rany.

Jednak od kiedy Syriusz przyjmuje regularnie leki na tarczycę jest zdecydowanie lepiej! Zmiany pojawiają się rzadziej i szybciej znikają. Pomaga mu też moczenie łapek w ciepłych mydlinach (czego niestety nie znosi...). Pod wpływem wody z mydłem, bąble łatwiej "otwierają się" i szybciej można pozbyć się z nich ropy, a więc - szybciej się zagoją.

Bąble pojawiały się najczęściej podczas deszczowej, wilgotnej pogody - i wtedy, jak i przed zawodami podaję mu zwykle VetoSkin.

Problem zmniejszył się, ale nie zniknął całkowicie. Nie da się go do końca wyeliminować - musiałabym zrezygnować ze spacerów/zawodów w deszczową pogodę lub zakładać mu buty. Kiedy problem był spory rozważałam takie opcje, ale teraz zdarza się na tyle rzadko, że nie izoluję go od trudnych warunków.

Morał z jego problemów jest jeden - warto szukać dobrej diagnozy i nie poprzestawać na leczeniu objawów. Jeśli macie jakieś pytania co do jego łapek - piszcie śmiało, może akurat uda mi się wam pomóc!

środa, 04 stycznia 2017

PODSUMOWANIE 2016

Krótko, zwięźle i na temat. Informacje o większości z wymienionych rzeczy znajdziecie bez problemu na blogu. Jeśli chcecie o coś dopytać - śmiało, od czegoś jest sekcja komentarzy!

A teraz, jedziemy:

Syriusz wrócił do regularnych startów w zawodach agility, uzyskał awans do A2! Wygrał Klasyfikację Open na Zawodach o Pietruszkę 1.10.16r. Zdobył tytuł Mistrz Czech Nagich Psów Peruwiańskich w Agility ;) i miał kilka mniejszych osiągnięć!

Misha zadebiutował w zawodach agility – na razie biegi jumping. Póki co ma na koncie trzy 1 miejsca i jedno 2 miejsce! (i kilka disów ;))

Startowaliśmy (całą trójką!) z sukcesami na wielu zawodach treningowych (Flow Cup, zawody w Dream Agility Team, Zawody Strefy Psa w Tychach, zawody w klubie GO!), zazwyczaj zajmując miejsce na podium. Misha wygrał puchar Flow Cup 2016 w klasie medium minus 0.

Udało nam się wrócić na ringi Rally-Obedience. Misha zadebiutował w klasie Puppy a także ma już za sobą dwa zaliczone rajdy w klasie 1. Syriuszowi udało się przejść do klasy R2 i zaliczyć w niej jeden rajd. Chrupek z tego roku ma na koncie zaliczone dwa rajdy w klasie 1.

Zakończyliśmy udział w projekcie 365puppy i dołączyliśmy (ja i Misha) do klubu Maniacs Obedience Team. Tak więc jakoś wyszło, że trenujemy obedience… i nawet nam się to podoba ;)

Zrobiliśmy 950km podczas spacerów.

Udało mi się bardziej wkręcić Mishę w szarpanie, jest w stanie bawić się w ten sposób nawet w sporych rozproszeniach.

Udało mi się dobrze dopracować system nagradzania i motywowania Syriusza. Faworytem w kategorii MOTYWATOR została miska z mokrą karmą ;) dzięki wielu startom w zawodach (również tych niekoniecznie udanych) coraz lepiej rozumiem tego psa i wiem, ile czasu potrzebuje na rozgrzewkę czy wkręcenie się w pracę.

Byliśmy na dwóch obozach agility: stacjonarny we Flow z Tomkiem Jakubowskim i obóz w Annówce z Martyną Okrasą i Agnieszką Kunkel. Na tym drugim oby dwa psy były w stanie biegać (i to dobrze!) przez wszystkie przewidziane wejścia!

Byliśmy na dwóch seminariach agility z Beatą Luchowską w Oczku.

Zostaliśmy testerami w projekcie Top For Dog 2016 dzięki czemu otrzymaliśmy produkty od aż 17 firm! Również poza projektem testowaliśmy akcesoria dla zwierząt, łącznie ponad 25! (Dziękujemy!)

Nagrywałam więcej filmików, z zawodów i z życia codziennego ;) dalej chyba robię to za rzadko, postaram się poprawić! Dotychczasowe filmy można zobaczyć na naszym kanale na Youtube.

Udało się zdiagnozować Syriusza – niedoczynność tarczycy. Bierze leki już ponad pół roku i jest widoczna poprawa (skóra mniej podatna na infekcje oraz większa energiczność łysego).

Misha miał zrobione prześwietlenie bioder i łokci pod kątem dysplazji. Wynik: HD A, ED 0/0 wolny od dysplazji.

Mudik wziął udział w swoich pierwszych pokazach – organizowanych przez klub Maniacs w Warsztacie Terapii Zajęciowej. Spisał się bardzo dobrze! Występował tam również Syriusz, ale to mały wyjadacz pokazów ;)

W styczniu udało nam się zorganizować grupowy spacer. Niestety potem brakło czasu na zorganizowanie podobnego wydarzenia, ale kto wie, co przyniesie 2017!

A teraz... wizualne podsumowanie, enjoy!

sobota, 02 lipca 2016

Ostatnio popularne są grupy na facebooku w stylu "Spacery z psami w mieście x". Psiarze umawiają się na wspólne spacery, na których często jest kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt (sic!) psów. Można popatrzeć na inne rasy, wymienić się doświadczeniem czy poopowiadać śmieszne historie o naszych pupilach. W tym czasie nasi podopieczni szczęśliwie biegają sobie w dużej gromadce.

Czy aby na pewno?

Socjalizacja z innymi psami jest bardzo ważna, zwłaszcza dla młodych psów. Kiedyś spacery grupowe wydawały się odpowiednią okazją do tego. Jednak po moich doświadczeniach zmieniłam zdanie. Umawiając się na spacery z psami, których nie znamy zbyt dobrze tak naprawdę nie wiemy, w jakie warunki wrzucamy swojego psa. Psy - tak jak i ludzie - różnią się charakterem, każdy z nich inaczej się bawi i lubi coś innego. O ile psy tej samej czy podobnej rasy zwykle bawią się podobnie (chociaż to też nie jest żadna reguła, której możemy być w 100% pewni!), tak między różnymi psami mogą powstać spięcia. Jeśli dochodzi do najbardziej drastycznego scenariusza - psiej bójki, wszyscy zgadzają się, że takie psy powinno się oddzielić i że coś jest między nimi nie tak. Jednak to, że do pogryzień nie dochodzi nie oznacza, że psy czują się komfortowo. Małe psy często czują się osaczone przez większe, pokazują to przez sygnały uspakajające, ale są zbyt delikatne i spokojne, żeby zareagować zębami. Są też odwrotne sytuacje - duże, zwłaszcza starsze psy, są za bardzo zaczepiane przez temperamentne maluchy. Są też sytuacje, które nie mają nic wspólnego z wielkością. Niektóre psy bawią się energicznie, agresywnie (podgryzanie, szczekanie, warczenie), inne preferują delikatniejsze wspólne gonitwy, jeszcze inne ignorują psich towarzyszy, a niektóre wręcz za nimi nie przepadają. Za pewne są też sytuacje pośrednie - każdy pies jest inny i lubi inne rzeczy. Niestety, ludzie często ignorują sygnały, które wysyła im pies - bo przecież póki nikogo nie pogryzł, nie wyszczerzył zębów, to nic się nie dzieje...

Druga kwestia związana ze spacerami - posłuszeństwo. Nawet, jeśli mamy względnie posłusznego psa, to - zwłaszcza młody pies - będzie miał problemy ze skupieniem się na wykonywaniu komend podczas gdy stado psów dookoła zaczepia go do zabawy. Na grupowych spacerach chyba nie zdarza się, że wszystkie uczestniczące psiaki mają zrobione dobrze np. przywołanie. W momencie gdy z bandy bawiących się psów tylko jeden pies ma szansę wrócić na wołanie, będzie to dla niego bardzo ciężkie. W ten sposób bardzo łatwo spalić sobie komendę, stracić autorytet w oczach psa. Sprawić, że nasz pupil widząc innego czworonoga będzie myślał tylko o zabawie, która jak wiadomo - nie zawsze jest możliwa.

Coraz popularniejsze staja się psie wybiegi. O ile dla niektórych psów jest to świetna opcja - nie ma ryzyka, że uciekną, ponieważ teren jest ogrodzony - tak dla niektórych wizyta na wybiegu zapełnionym czworonogami nie jest przyjemnością. W przeciwieństwie do otwartego terenu, psy łatwo mogą się wzajemnie "zagonić w róg", co dla niektórych psów może być niekomfortowe. Nawet dla psów, które normalnie zachowują się dobrze w stosunku do innych, takie ograniczenie przestrzeni osobistej może się skończyć spięciem z innym psem. Oczywiście chodzi mi głównie o sytuacje, gdy na wybiegu jest conajmniej kilka psów - zwykle gdy wybieg jest duży, 2 czy 3 psiaki, między którymi nie ma konfliktów, to wybieg nie jest złym pomysłem na wybieganie podopiecznego.

Czy jednak uważam, że grupowe spacery to tylko szkoda dla psa? Absolutnie! Samy często się na takich pojawiamy, w styczniu nawet organizowaliśmy jeden [  relacja tutaj ]. Moje psy czują się w miarę dobrze między stadem psów - najlepiej wypada Misha, bo zwykle dogaduje się z każdym i bawi. Syriusz nie często nawiązuje kontakt z innymi psami - zwykle po prostu idzie bardziej z boku czy z tyłu, swoim tempem (dlatego nie brałabym go na pełny psów wybieg, gdzie nie może zachować komfortowej odległości). Chrup z grupowych spacerów lubi najbardziej... zwiedzanie nowych terenów. Ale inne psiaki mu raczej w tym nie przeszkadzają, z niektórymi bardzo chętnie się wita. Nie jest to jednak coś, co zapewniam moim psom często. Potrafimy świetnie się bawić w swoim towarzystwie. Jeśli tylko czas i pogoda na to pozwala, to często biorę moje psiaki osobno na spacery, żeby każdy miał tyle samo mojej uwagi. Bo moim zdaniem spacer to przede wszystkim budowanie więzi pies - przewodnik. Psy wyprowadzane głównie na grupowe spacery, często nie potrafią się dobrze bawić z właścicielem i widząc drugiego czworonoga, myślą tylko o zabawie.

Co jeszcze robię, żeby grupowe spacery były naprawdę fajne? Umawiam się na nie z osobami, których psy znam. Wiem, jak dogadują się z moimi i jak będzie wyglądał spacer. Nie ma żadnej przykrej niespodziani. Osobiście wolę spacery grupowe w kilka psów, które znam i moje psy czują się komfortowo, niż ogromne zbiegowisko psów, które znam tylko z grupy na facebooku.

Oczywiście nie chcę mierzyć jedną miarą wszystkich, którzy uczęszczają na takie spacery. Na pewno są psiaki, które to lubią i którym to dobrze służy. Tekst wynika z moich obserwacji. Czasami warto się zastanowić, czy coś co robimy w dobrej wierze dla naszego czworonoga - jest dla niego na prawdę dobre i przyjemne.

sobota, 12 grudnia 2015

raw_028

10.12.2015 Chrupek obchodził swoje DZIESIĄTE URODZINY. Pamiętam jeszcze go jako szczeniaczka, wyglądał o tak:

Tyle razem przeszliśmy... ten pies zrobił niesamowite postępy, kto go poznał jako młodego psa ten wie ;) Dzięki niemu rozpoczęłam przygodę psich sportów oraz spełniłam moje marzenie o wystartowaniu w zawodach - ba, Chrupcio nawet niejednokrotnie stawał na podium pokazując, że kundelek też potrafi. Kocham cię piesku i cokolwiek bym napisała, i tak nie odda tego co czuję. Nie mogę się już doczekać, jak w końcu znowu go zobaczę w okresie świątecznym (mieszka na stałe z moimi rodzicami). Na pewno będzie dużo spacerków które kochasz oraz śmierdzących gryzaków! Pisałam podobną notkę rok temu i mam nadzieję, że za rok znów napiszę! A w ramach podsumowania filmik urodzinowy, enjoy!

 

Dziękuję piesku za wszystko!

 

PS. Jeśli ktoś jeszcze chce się dorzucić do paczki dla Meli (informacje w poprzedniej notce) - ostatnia szansa! Proszę o kontakt mailowy alau@vp.pl

 

 
1 , 2 , 3 , 4