Kategorie: Wszystkie | agility | akcje | psie pikniki | rally-o | recenzje | relacje z codziennego życia | seminarium | tekst | wystawy
RSS

relacje z codziennego życia

środa, 11 lipca 2018

W dzisiejszych czasach ludzie coraz częściej starają się świadomie wybierać swojego czworonożnego przyjaciela. Wiele początkujących osób gdy widzi w opisie rasy "pies dla aktywnych" nabiera wątpliwości. Często słyszę pytania dotyczące tego, czy daję radę zapewnić odpowiednią dawkę ruchu mojemu mudikowi. Czy nie brakuje mi czasu?

Zdjęcie: Irena Korpowska

Pies rasy aktywnej to wciąż... pies, który większą część doby przesypia. Właściciele psów sportowych też mają normalną pracę i inne obowiązki. Warto jednak zachować pewne reguły i nauczyć psa pewnych zachowań, żeby żyło się nam razem jak najlepiej. Poniżej przedstawiam kilka pomysłów wynikających z mojego doświadczenia.

1. Nauka wyciszania

To jest dla mnie najważniejsza sprawa. Pies musi być nauczony, że jeśli nie pracuje ani nie bawi się, to powinien być spokojny. Po pierwsze ułatwi nam to życie - pies nie będzie niszczył sprzętów w domu ani wył całymi dniami podczas naszej nieobecności. Po drugie - brak odpoczynku może skutkować problemami psa, zarówno psychicznymi jak i fizycznym. Pies potrzebuje odpoczynku żeby zachować równowagę psychiczną, ale też po to, by się nie przeciążać.

Jak dla mnie najlepszą metodą do nauki wyciszania jest używanie klatki i tzw. crate games. W internecie bez problemu znajdziecie wiele tekstów o tym, jak poprawnie nauczyć psa klatki, np. taki jak na blogu Heart Chakra.

2. Planowanie aktywności

Wbrew pozorom żeby zaspokoić potrzebę ruchu psa nie potrzeba połowy wolnego dnia. Jeśli masz ciężki dzień, zaplanuj w ciągu niego np. 2x15minut, które poświęcisz psu. Od razu łatwiej wcisnąć to w plan dnia niż trzygodzinny spacer, prawda?

Warto też uwzględnić jaki rodzaj aktywności zapewniasz psu w jakim odstępie czasu. Np. po intensywnym weekendzie trenowania agility, moje psy w poniedziałek nie robią prawie nic poza krótkim spacerem. I odwrotnie - po dwóch dniach gdzie miałam dla nich mało czasu, dłuższy spacer jest jak najbardziej wskazany!

3. Różnorodność aktywności

Psom aktywnym często nie wystarczy, że będziesz codziennie bawił się w aportowanie lub chodził na grupowe spacery, podczas których głównym zajęciem psa będzie gonitwa z kumplami. Efekt może być nawet odwrotny do zamierzonego. Jest to aktywność bardzo pobudzająca i pies mimo, że będzie  fizycznie zmęczony, wcale tego nie odczuje. Dobrze miksować intensywne, ruchowe zabawy z zajęciem psiego umysłu. Psi mózg można zająć nauką nowych sztuczek, tzw. zabawkami na inteligencję czy zabawami węchowymi. Oczywiście nie ma nic złego w rzucaniu psu piłeczki czy szarpaniu zabawkami - w końcu psy to kochają. Warto jednak utrzymać odpowiedni balans między różnymi rodzajami aktywności. To wszystko trzeba dopasować do konkretnego osobnika - udzielanie porad w stylu "3 x w tygodniu zabawa piłką, 2 x sztuczki" nie ma sensu, ponieważ każdy zwierzak ma inne zapotrzebowania. Warto tutaj obserwować pupila i wyciągać wnioski.

4. Sport

Oczywiście uprawianie sportu nie jest niezbędne, jednak moim zdaniem jest to świetna motywacja do regularnej pracy z psem. Gdy chcemy osiągnąć np. poziom pozwalający nam na starty w zawodach mamy często większego kopa do pracy. Obecnie sportów jest naprawdę dużo i nie wszystkie wymagają profesjonalnego sprzętu czy też uczęszczania na treningi ze szkoleniowcem. Na pierwszy sport poleciłabym Rally-O - można się do startów w zawodach spokojnie przygotować samemu. Regulaminy sprzyjają początkującym a atmosfera na takich zawodach jest luźna.

Zdjęcie: Piotr Sobecki

5. Korzystanie z okazji

Leje zimny deszcz? Nic straconego, poświęć ten dzień na naukę sztuczek i zabawy w domu. Idziesz na spacer na pół dnia? Zabierz ze sobą saszetki ze smakołykami, może gdzieś po drodze zatrzymacie się na sesję klikerową. Masz możliwość wspólnego spaceru z fajnymi psami? Pozwól psu się pobawić i po prostu być psem.

To moje sposoby na radzenie sobie z psem aktywnej rasy. Jeśli macie jakieś inne sprawdzone pomysły - chętnie poczytam. W końcu nigdy za wiele różnorodności!

środa, 09 maja 2018

Nagi pies peruwiański - to nie jest popularna rasa. Bardzo często spotykam się z pytaniami na temat nagusów i wiele osób ma o nich dość błędne wyobrażenie, dlatego wpadłam na pomysł takiego tekstu. Moim zamiarem jest przekazanie, jakie informacje na temat tej rasy są prawdziwe, a jakie nie. Zaczynajmy!

NR 1. NAGIE PSY TRZEBA SMAROWAĆ -> PRAWDA

Skóra wymaga raz na jakiś czas nawilżenia. Ja używam zwykłego mleczka dla dzieci, które można kupić w każdej drogerii czy większym supermarkecie. Wybieram te hipoalergiczne i dobrej firmy (Nivea, Johnson's etc). Smaruję Syriusza w ten sposób raczej rzadko, jakieś 2 razy w miesiącu, w lato częściej.

W słoneczne, letnie dni należy chronić skórę kremem z filtrem, najlepiej ,,trzydziestką". Szczególnie ważne jest pokrycie kremem jasnych łat, gdyż to one najbardziej narażone są poparzenia słoneczne.

Poza tym, gdy wybieramy się na wystawę warto posmarować nagusa przed samą oceną, żeby skóra miała ładny, elegancki połysk. Ja używałam do tego również mleczka dla dzieci ale wiem, że niektórzy hodowcy preferują oliwę z oliwek.

NR 2. NAGIE PSY SIĘ POCĄ -> MIT

Organizm nagiego psa działa tak samo, jak organizm psa z sierścią. Skoro zwykłe psy się nie pocą, to dlaczego nagie by miały? Jest to dość popularny mit.

NR 3. NAGIE PSY MAJĄ MAŁO ZĘBÓW -> PRAWDA

Gen odpowiedzialny za brak sierści często powoduje również braki w uzębieniu. Zdarzają się oczywiście peruwiany z pełnym uzębieniem, jednak spora część psów tej rasy ma większe lub mniejsze braki. Wzorzec rasy dopuszcza braki trzonowców i przedtrzonowców.

NR 4. NAGIE PSY SIĘ OPALAJĄ -> PRAWDA

Syriusz zmienia kolor w zależności od pory roku i słońca. W zasadzie wystarczy kilka ciepłych dni, żeby skóra z jasnoszarej stała się praktycznie czarna!

Syriusz nieopalony, zdjęcie: Silesias Devil Team

Syriusz opalony, zdjęcie: Luka Photography - UNprofessional

NR 5. NAGIE PSY W ZIMĘ NIE WYCHODZĄ Z DOMU (LUB NIE LUBIA WYCHODZIĆ) -> MIT

Nagusy chętnie spędzają czas na dworze nawet w zimę, wystarczy je odpowiednio ubrać - pisałam o tym w tej notce. Bonusowo - filmik pt. Syriusz vs zima vs agility!

NR 6. NAGIE PSY SĄ CIEPŁE -> PRAWDA

Ciało nagusów przypomina pod tym względem ciało ludzi. Wygrzane pod kołdrą jest bardzo ciepłe - idealne, żeby się zagrzać w zimę! Za to gdy piesek choć trochę zmarznie to ma chłodne ciało, zwłaszcza łapki i uszka.

NR 7. NAGIE PSY WYSTĘPUJĄ RÓWNIEŻ W OWŁOSIONEJ ODMIANIE -> PRAWDA

Zdjęcie: Hodowla Xalucha

Spora część szczeniaków nagich psow peruwiańskich rodzi się z sierścią! Kiedyś takie psy nie były dopuszczane do wystaw i hodowli, teraz jednak to się zmienia i wielu krajach są traktowane na równi z nagusami. Powodem używania ich w hodowli jest zwiększenie puli genetycznej oraz hodowla pod kątem zdrowia czy charakteru, nie tylko wyglądu.

Zdjęcie: Hodowla Xalucha

Owłosione peruwiany mają zarówno krótką jak i długą sierść, występuje wiele maści. Zasadniczo na pierwszy rzut oka wyglądają raczej na kundelki, choć oczywiście po przyjrzeniu się można dostrzec cechy charakterystyczne dla rasy. Owłosione peruwiany możecie zobaczyć np. na stronie hodowli Syriusza.

NR 8. NAGIE PSY ŁATWO SIĘ PRZEZIĘBIAJĄ -> MIT

Odpowiednio przygotowane do zimy (ubranka, długość spacerów dostosowana do pogody) nie mają skłonności do przeziębiania się. Jak pisałam wielokrotnie, Syriusz całą zimę spaceruje i trenuje - i nigdy nie miał tego typu problemów. Z moich rozmów z innymi właścicielami nagusów również wynika, że przeziębienia wśród tej rasy nie są popularne.

NR 9. NAGI PIES ŁATWO SIĘ USZKADZA -> PRAWDA

Niestety, skóra pozbawiona ochrony w postaci futra jest narażona na wszelkiego rodzaju zadrapania i obtarcia. Ciężko tego uniknąć gdy nagus chodzi na normalne spacery i zdarzy mu się czasem wbiec w jakieś krzaki. O ile są to zwykle rany powierzchowne, warto je w domu przemyć a gdy tylko pojawi się coś niepokojącego - udać się do weterynarza. Czasami nawet małe ranki ropieją lub nie chcą się goić, warto więc temu zapobiegać i oszczędzić psiakowi cierpienia.

NR 10. NAGIE PSY MAJĄ PRYSZCZE -> PRAWDA

Wielu ludzi na pewno w tym momencie pomyśli sobie "fuuuuj!". No cóż, nie jest to na pewno rasa dla każdego :). U nagusów występują czasem pryszcze - u Syriusza głównie na karku i łapach. Należy jewyciskać (tak tak, wiem, fuuuj :P) i przemywać, a także kontrolować, czy nie są wyjątkowo duże/bolesne - wtedy nie odbędzie się bez konsultacji u weterynarza.

U nas syfki na łapach doprowadzały do większych problemów - zainteresowanych odsyłam do tej notki o boliłapkach.

NR 11. NAGIE PSY LUBIĄ SPAĆ W ŁÓŻKU -> PRAWDA

Ktoś może zapytać - ,,A który pies nie lubi?!". Otóż cała moja trójka lubi, ale Syriusz bije ich na głowę w tej dziedzinie. Rezygnuje z łóżka jedynie, gdy temperatura przekracza 35 stopni w cieniu - a i wtedy wygląda to tak, że chwilę się ochłodzi leżąc na podłodze i wraca do łóżka. W dodatku większą część czasu spędza schowany całkowicie pod kołdrą (łącznie z głową, czasami kompletnie nie widać, gdzie się schował - jak na tym filmiku). Lubi też się przytulać zarówno do ludzi jak i do Chrupka, żeby tylko dostać więcej ciepła!

To już wszystkie mity, o których wiem. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania co do tej rasy - zadajcie je w komentarzach, na pewno odpowiem! Może niedługo napiszę podobną notkę o mudikach?

wtorek, 30 stycznia 2018

Jeśli miałabym podsumować krótko rok 2017, to był to rok pełen wyzwań. Zarówno w pozytywnym jak i w negatywnym znaczeniu. Był to rok, który mocno sprawdził nasze złe i dobre strony, zmusił do wyklarowania swoich priorytetów i kierunków pracy. Ciekawi?

Zdjęcie: Mucha Photography

W 2017 jeździliśmy regularnie (i dalej jeździmy!) na treningi do klubu Dream Agility Team w Zabierzowie k/Krakowa. We wrześniu zmieniłam mieszkanie, żeby mieć bliżej (z poprzedniego dojazd komunikacją miejską zajmował nam prawie 1,5h w jedną stronę. Znosiliśmy to dzielnie, ale... jednak chciałam bywać na placu częściej :) teraz dojazd zajmuje nam +/- 20 minut. Chyba pierwszy raz w życiu mam aż tak blisko na plac (a trenuję już prawie 10 lat, oczywiście z przerwami). Od jesieni możemy przyjeżdżać nie tylko na klubowe treningi, ale też na wypożyczenie toru i potrenować coś samemu. Daje to mnóstwo nowych możliwości!

Styczeń - zawody Elita Agility w Bydgoszczy. Przepiękne starty Syriusza, pierwsze sukcesy w A2, pierwsza łapka do A3. Mimo paru niedociągnięć - starty jak na łysego pieska wręcz idealne. Dla Mishy niestety problematyczne zawody. Ciasna hala zdecydowanie go przerosła. Jego zachowanie mnie trochę zmartwiło - było obszczekiwanie publiczności. Na otarcie łez były też w miarę fajne biegi, w tym jeden z naszą póki co najlepszą udokumentowaną prędkością - 5,99m/s (choć wiecie jak to jest... najszybsze biegi to zwykle disy i nikt nie powie, jak szybko tam biegał :P). Nie przejmowałam się zbytnio porażkami - jasne, było mi przykro, zwłaszcza po poprzednich jego udanych startach ale raz na wozie raz pod wozem, wzięłam to na klatę i szłam dalej.

W styczniu Syriusz był też na zawodach w Czechach, w Svidanovie - bez większych sukcesów ale całkiem równe starty. Grzeczny piesek.

Zdjęcie: Zuzanna Łata

W lutym dwa razy mieliśmy okazję poćwiczyć na hali z piaskiem w Warszawie - raz z Agnieszką Ostromęcką, raz z Natalią Lipińską. Z każdą z tych trenerek pobiegaliśmy fajne sekwencje. Mishy na początku ciężko było się skupić na hali - w końcu biegał, ale widać było, że nie czuje się w 100% pewnie, bo nie był tak szybki, jak zazwyczaj. Natomiast Syriuszek... cóż, bawił się wyśmienicie :) jemu takie warunki jak najbardziej odpowiadają. Tutaj dokumentacja:

Marzec i kwiecień były dla nas trudne pod względem zawodów jeśli chodzi o Mishę. Problemy ze skupieniem, ucieczki z toru, pies wyłączający się na zawodach... dużo nerwów, płaczu i zwątpienia. Potem stopniowe poprawianie sytuacji. ,,Rozproszył się dwa razy, ale wracał!" ,,Tylko jedna ucieczka!" ,,Przebiegł cały tor!" Tak właśnie to wyglądało. Przy czym nawet lepsze biegi nie były często w stuprocentowym skupieniu. Spojrzenie chodziło mu na boki.



W końcu udało nam się mieć w miarę ładne biegi na Zawodach Agility w Czeladzi, 22 kwietnia - pamiętam dokładnie tą datę, bo było to dzień po drugich urodzinach mudika. Wygrane agility 0 i przyzwoite dwa pozostałe starty. Radość i rosnące nadzieję.

Kilka dni później Misha zwichnął rzepkę. Pies chodzi na trzech łapach, przed nami wizja operacji, na którą jak na złość trzeba było czekać prawie dwa tygodnie, bo akurat dwóch sprawdzonych ortopedów miało wtedy urlop. Nie chcę za bardzo się rozpisywać o tym okresie - wolałabym zapomnieć...

W międzyczasie Syriusz zdobył kolejną łapkę do A3 i dostał się do reprezentacji Polski na European Open. Mega radość i planowanie wyjazdu na EO, które w tym roku odbywało się we Włoszech. Łapa Mishy była pod koniec lipca już w na tyle dobrym stanie, że na spokojnie mógł pojechac z nami na tą jedną z większych imprez agilitowych na świecie - oczywiście jako widz. Ogromne emocje po przyjeździe na miejscu. Rutynowa kontrola weterynaryjna na miejscu i okazuje się, że Syriusz ma szmery w sercu. Niedopuszczony do startu... Wiecie, co jest gorsze od psa, z którym nagle nie możecie trenować? Dwa takie psy.

Starałam się nie załamywać i świetnie się bawić na EO - spotkaliśmy hodowców Mishy i jego siostrę, kibicowaliśmy Polakom i obserwowaliśmy zmagania światowej czołówki agility. Wspaniałe emocje - nawet, jeżeli nie mieliśmy przyjemności wystartować.

Misha ze swoją siostrą

Potem jednak szczęście się do nas uśmiechnęło. Serce Syriusza jest pod kontrolą kardiologa, nie jest w tak złym stanie, dostaje tylko tabletki na nadciśnienie. Jak długo jeszcze pobiega agilitki? To zależy od wyników badań. Każde zawody mogą być naszymi ostatnimi. Na pewno nie będziemy startować w lato.

Misha w sierpniu, po rehabilitacji mógł powoli wracać do sportu. Wystartowaliśmy w kilku zawodach, o których pisaliśmy również na blogu. Przerwa wcale mu nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie. Starty po kontuzji - patrząc ogółem - były dużo lepsze, dużo bardziej powtarzalne. Misha jest coraz bardziej skupiony na torku, co mnie ogromnie cieszy.

Zdjęcie: Camm Photography



Syriusz zadebiutował sobie natomiast w A3, nawet raz udało mu się wygrać 3 miejsce. Mimo, ze jego przyszłość agilitowa jest niepewna - to cieszę się, że osiągnęłam z nim to, co sobie zaplanowałam lata temu - klasę A3. Dla wielu agilitowców to nic szczególnego, ale dla nas to całkiem dużo. Duża satysfakcja, jak się spełnia swoje marzenia - ale dużo większa z tego, że łysy CHCE biegać na zawodach - zwłaszcza na końskich halach. I takie zawody mam zamiar mu zapewniać, jak długo to będzie jeszcze możliwe.

Zdjęcie: Julia Korcyl

Jedynie Chrupek zdrowotnie trzymał się bez zmian - nawet wystartował w kilku zawodach treningowych, w klasie minus 0. Czasami powygrywał, ale za każdym razem robił wrażenie - pod koniec roku miał prawie 12 (!) lat i dalej był pełny wigoru. Sama przyjemność z nim startować, patrząc po tym, jaką potrafi mieć radochę, gdy dostaje wysiłek dostosowany do jego możliwości.



W 2017 roku wzięliśmy udział w kilku seminariach z Beatą Luchowską, Moniką Rylską i Magdą Łabieniec. Ogromna dawka nowej wiedzy i sporo biegania, zarówno z Mishą jak i Syriuszem. Dobrze, że mamy Oczko tak blisko i taki łatwy dojazd na seminaria - niewyobrażalna wygoda po tym, jak zawsze mieliśmy daleko na takie eventy!

Zdjęcie: Natalia Łysak

Braliśmy też często udział w pokazach - agility ale i obedience. Super okazja do treningów w trudnych warunkach. Myślę, że bardzo dużo dały Mishy. Na takich pokazach mogłam sobie bez stresu pobiec ze smakołykiem lub nagrodzić mudika po kilku przeszkodach, co zdecydowanie zachęciło go do starania się w rozproszeniach. W pamięć zapadły mi jedne pokazy przy Zalewie Nowohuckim. Nie mieliśmy nawet taśmy, torek otoczony był ludźmi i psami, niedaleko była ścieżka rowerowa... a Misha dał z siebie wszystko. Po jeog niektórych wybrykach to aż chce się płakać ze szczęścia w takich momentach.

Tak więc rok 2017 nie był dla nas wcale łatwy. Dużo doświadczeń - niestety również tych przykrych. Staram się jednak skupić na pozytywach i z nadzieją patrzeć w rok 2018. Mamy tyle planów. Jeśli chcecie mi czegoś życzyć na Nowy Rok - życzcie zdrowia dla piesków. Z całą resztą problemów jesteśmy sobie w stanie poradzić. Teraz czuję to bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Po tym wszystkim, przez co razem przeszliśmy - nie ma już chyba niczego, co mogłoby nas złamać.

środa, 22 listopada 2017

 Jedne z najczęstszych reakcji na łysego psa to pytania w stylu: Czy jemu nie jest za zimno? Jak on sobie radzi w zimę? Ewentualnie komentarze w stylu Biedny, źle mu chyba w naszym klimacie. W tym poście postaram się opowiedzieć, co należy zrobić, żeby nie był biednym zmarzniętym pieskiem i rozwiać wszystkie wątpliwości co do tego, jak się żyje z nagim psem. Z resztą wiem, że nie tylko nagusy są zmarzluchami - opiszę więc nasze doświadczenia ze spacerami i treningami w zimę czy jesień.



1. Ubranka

Tak, niestety bez ubranek się nie obejdzie. Ważne jednak, żeby przy doborze ubranka nie kierować się jego wyglądem, a funkcjonalnością. Jeśli chodzi o nagie psy peruwiańskie to polecamy czeski sklep Dog Comfort (bez problemu wysyłają za granicę). Krój ubranek jest dopasowany do rasy, podajemy wymiary i voila! Uszyte zostaje ubranko na naszego psa.

Przydadzą się nam dwa rodzaje ubranek:

1) Kurtka - dedykowana na naprawdę zimną pogodę i/lub spore opady deszczu/śniegu.

2) "Dres" - czyli cieńsze ubranko z materiału termicznego. Używany na chłodną, ale nie mroźną pogodę.

W bardzo mroźne dni lub kiedy planuję być długo na zewnątrz podczas niezbyt przyjemnej pogody, zakładam dwie warstwy - dres i na to kurtkę.

Nasz dresik, zwany też czasami piżamką :) jest przylegający to ciała i elastyczny. Dzięki temu Syriusz może robić w nim wszystko - włącznie z bieganiem agility! Super opcja, nie trzeba go rozbierać i ubierać za każdym razem, natomiast w mroźne dni wystarczy rozebrać go z kurtki. Nasze obecne ubranka pochodzą jak wspomniałam ze sklepu DogComfort Wcześniejsze "dresy" szyła moja mama, z koszulek termicznych. Jest to jakiś sposób - kupujecie takie koszulki na allegro (w promocji da się kupić dużą za około 40zł) i zlecacie komuś uszycie na wymiar. Tylko pamiętajcie, że musi być przylegająca, żeby nie przeszkadzała - więc czasami potrzebne będą poprawki.

(to ubranko uszyte przez moją mamę)

Sklep DogComfort oferuje głównie ubranka dla nagich psów peruwiańskich i jamników. Mimo to można zamówić ubranka na wymiar - najlepiej po prostu skontaktować się ze sklepem i spytać, czy dla danej rasy są w stanie uszyć wybrane ubranko. Bo jeśli chodzi o rodzaje ubranek to jest z czego wybierać! Znajdziecie nie tylko kilka rodzajów kurtek i "dresów", ale także różne derki czy ocieplacze na szyję. Ceny nie są niskie ale też nie są bardzo zawyżone - moim zdaniem adekwatne do jakości. Szczerze polecam ten sklep!

Od około 0:42 - agilitki w piżamce! :)

Warto dodać, że kurtka z DogComfort posiada ocieplacz na szyję, który można założyć również na uszy - genialne rozwiązanie, bo uszy bardzo szybko marzną!

 

2. Buty

Podejść do butów mieliśmy kilka, niestety żadne z nich się nie sprawdziły. Buty albo przeszkadzają, albo są gubione - było też podejrzenie, że powodują/pogarszają problemy skórne na łapach Syriusza. Niestety buty to coś, czego nam często brakuje - głównie na śniegu. Staram się po prostu nie spędzać z Syriuszem zbyt wiele czasu w głębokim śniegu - przez jakiś czas to wystarcza, jednak obecnie łapy to najszybciej marznąca część ciała.

3. Organizacja ciepłego miejsca

Wybierając się na trening z psem, który łatwo marznie, trzeba pomyśleć o zorganizowaniu mu ciepłego miejsca odpoczynku. Jeśli jeździmy samochodem to nie ma problemu, po prostu chowamy go do auta z jakimś kocykiem, co jednak w przypadku, gdy na trening idziemy pieszo lub jedziemy komunikacją miejską?

Ja zawsze robię takie cieplutkie "gniazdko". Po pierwsze - trzeba odizolować psa od zimnego podłoża. Jeśli mamy możliwośź=ć użycia jakiejś podkładki (my np. używaliśmy deski od kładki/huśtawki :)) to super. Jeśli nie to warto wziąć np. gruby dry bed, choć jednak podkładka sprawdzi się lepiej - wystarczy kawałek jakiejś deski lub np. plastikowe dno z klatki. Na to kładziemy warstwę koca, potem psa w dwóch ubrankach i na koniec przkrywamy psa drugim kocem i voila! Pies ma cieplutko :) Jeśli mamy do dyspozycji np. blaszak na placu, możemy takie gniazdko zrobić w środku - zwłaszcza, jeśli wieje zimny wiatr.

4. Ruch!

Pamiętajcie, że psu w ruchu jest zdecydowanie cieplej. Warto pamiętać o dwóch rzeczach:

a) Spacery powinny być dynamiczne - należy unikać sytuacji, w których pies musi stać lub siedzieć przez dłuższą chwilę. Najlepiej poruszać się szybkim krokiem. W zimę nasze spacery są krótsze, ale intensywniejsze, dzięki czemu Syriusz nie zdąży zmarznąć, a ma odpowiednią dawkę ruchu.

b) Rozgrzewka!!! Jest bardzo ważna jeśli podczas treningu pies miał przerwę. Musicie mieć na uwadze to, że w zimę nagi pies może potrzebować więcej czasu na rozgrzanie się. Zmarznięty będzie pracował wolniej i mniej chętnie. Sprawdzą się tutaj energiczne sztuczki oraz kłusowanie. Przydadzą się też ulubione nagrody, bo może być nieco ciężej zmotywować psa (choć dla Syriusza nie istnieje pogoda, w której nie warto byłoby postarać się o jedzenie :P ).

5. Optymalny czas na świeżym powietrzu

Zwłaszcza w mroźne dni trzeba się przygotować na to, że za długi spacer lub trening nie skończą się dla psa przyjemnie. Trzeba mieć to na uwadze planując aktywność. Ważna jest ciągła obserwacja psa i wyłapywanie nawet lekkich oznak dyskomfortu, bo one mogą sugerować, że pies zaczyna marznąć. Warto mierzyć sobie czas, kiedy pojawiły się takie pierwsze oznaki zmarznięcia - i kolejnym razem skończyć spacer czy trening te parę minut wcześniej. Syriusz np. w mróz wytrzymywał około 1-1,5h na placu agility. Jeśli trening trwał dłużej niestety musieliśmy wyjść wcześniej.



6. Inne

Od niskiej temperatury dużo bardziej uciążliwe są opady - zwłaszcza te intensywne, bo ubranka przemakają (choć kurtka nam jeszcze nigdy nie przemokła!), ciężej jest zorganizować ciepłe miejsce odpoczynku, bo podłoże jest mokre.

Niektóre zmarzluchy potrzebują w okresie jesienno-zimowym zwiększonej dawki karmy. Warto monitorować wagę psa żeby w razie potrzeby dawać mu trochę więcej jedzenia.

Sporo osób po prostu nie wychodzi z psem w brzydką pogodę, ale moim zdaniem nie jest to rozwiązanie. Pies nieprzyzwyczajony do tego może być jeszcze bardziej niechętny  - a jednak w ciągu roku jest sporo okresów, że przez cały tydzień czy dwa pogoda nie sprzyja. Zamiast tego można popracować nad dobrymi skojarzeniami z brzydką pogodą - zabierając w takie dni na spacer ulubione smakołyki czy zabawki psa, prosząc go o ulubione sztuczki etc.

WAŻNE: Nie zmuszajmy psa do treningu jeśli ten czuje się niekomfortowo! Jeśli zdarzy się, że pies faktycznie zmarznie, warto przenieść go choć kawałek drogi na rękach - zabranie od zimnego podłoża może nieco pomóc. Pamiętajcie, że lepiej zrobić za krótki trening niż za długi, a zmarzlucha dużo trudniej jest zmotywować w ciągu mrozu!

Życie z nagim psem czasami jest nieco bardziej wymagające, ale moim zdaniem - nie odstaje aż tak bardzo od życia z innym psem! Syriusz jest w stanie spacerować i trenować agility przez cały rok, niemalże w każdą pogodę - jeśli chodzi o temperaturę to nawet w takiej około -15 stopni jest w stanie pracować, w niższej raczej siedzi w domu (na szczęście niższa zdarza się rzadko). Nigdy nie miał problemu z przeziębieniami. Czasami na treningu trzeba było skończyć wcześniej, zrobić mu o jedno wejście na torek mniej - ale to są moim zdaniem szczegóły przy tym, że może regularnie trenować również w zimę.

I taka ciekawostka - Syriusz najbardziej lubi biegać agility na... końskich halach :) nieogrzewanych, zimnych... w takich warunkach wykręcał swoje najlepsze czasy, a kiedy tylko wchodzi na taką halę jest podekscytowany i zmotywowany. Co prawda ma to chyba związek z piaskowym podłożem, które mu odpowiada, ale mimo wszystko - wydawało by się, że taki pies woli biegać w słoneczku, prawda?

wtorek, 08 sierpnia 2017

Jestem właśnie na etapie zmiany mieszkania. W poprzednim mieszkałam trzy lata z Syriuszem i trochę krócej z Mishą. Wielokrotnie pytano mnie, czy da się żyć z dwoma psami w bloku i to jeszcze wynajmując lokum - jak najbardziej się da! Największym problemem jest znalezienie mieszkania, w którym można mieszkać ze zwierzętami - ale nie ma z tym tragedii, sporo moich psich znajomych wynajmuje mieszkania. Samo życie w bloku z psami nie jest wyjątkowo uciążliwe, jednak warto zwrócić uwagę na parę rzeczy - stąd ta notka i kilka porad.

PORADA NR 1. KENNEL KLATKA


W psim światku wiadomo, jak przydatna jest klatka podczas wyjazdów na seminaria czy zawody. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia z Mishą bez klatki w mieszkaniu, byłoby nam dużo trudniej. Ważne, żeby klatka była odpowiednio, stopniowo wprowadzana. Pamiętajmy, że docelowo nasz pies ma uwielbiać bycie w klatce i czuć się w niej komfortowo. Gdy to osiągniemy, kennel ułatwi nam życie w wielu sytuacjach:

-> zostawianie psa samego w domu - szczególnie ważne przy młodych i pobudliwych psach. Dzięki klatce nie musimy się martwić o zniszczenia i o to, że pies zrobi sobie krzywdę np. dobierając się do kabli czy skacząc po łóżkach.

-> własny kąt dla psa - przyda się np. gdy zaprosimy gości. W większym domu pies zawsze może wyjść do innego pokoju czy na podwórko - w mieszkaniu warto zapewnić mu przestrzeń, w której nikt nie będzie mu przeszkadzał, zwłaszcza, jeśli nie przepada za nadmiernym kontaktem z ludźmi. Wielu psom pomaga dodatkowo zasłonięcie klatki kocem.

-> wyciszanie - dzięki codziennemu używaniu klatki, pobudliwe psy bardzo szybko uczą się odpoczywać. Początkowo Misha po przyjściu z 2-godzinnego spaceru potrafił jeszcze biegać po mieszkaniu, jednak po odesłaniu do klatki "przypominało mu się" że jest zmęczony i szedł spać :) (Dlatego też nauka wyciszania jest dużo ważniejsza niż "wybieganie psa" przed wyjściem z domu - nadpobudliwe psy nawet zmęczone mogą dalej szaleć)

-> brak szaleństw po domu - w małym mieszkaniu zazwyczaj jest mała przestrzeń dla psa do biegania, przez co gdy zacznie brykać może łatwo się uszkodzić, wpadając w meble czy zahaczając o coś. Klatka może temu zapobiec, gdyż możemy odesłać do niej psa gdy jesteśmy zbyt zajęci żeby kontrolować, co akurat robi



Kennel klatka w mieszkaniu przydaje się głównie dla młodych i aktywnych psów. Syriusz w mieszkaniu nigdy nie zostawał w klatce i nie było z nim problemu, ale jest zupełnie innym typem psa - często jednak zabieram mu klatkę gdy jedziemy w odwiedziny do kogoś. Ma spokojny charakter i nie jest problematyczny, ale nie czuje się zbyt komfortowo w obcym miejscu z dużą ilością obcych ludzi.

PORADA NR 2. SPACERY O DZIWNYCH PORACH

Jeśli pracujesz na etacie w standardowych godzinach pracy to zapewne nie masz zbyt wielkiego wyboru jeśli chodzi o godziny psich spacerów. Jeśli jednak jesteś studentem lub pracujesz zdalnie/masz elastyczne godziny pracy, warto dobrze zaplanować wychodzenie z czworonogami z mieszkania.

Psy zwykle nie lubią spacerów, podczas których mają za dużo bodźców w postaci innych psów czy dużej ilości ludzi. Z tego co zauważyłam, zwykle największy ruch na osiedlu jest rano (6-8) oraz po południu, w godzinach ok 16-18. Jeśli nie mieszkamy w samym centrum, to poza tymi godzinami powinniśmy mieć raczej spokojnie w okolicy. Najgorzej jest w niedzielę, gdy większość ludzi wychodzi na długie spacery - gdy chcę mieć spokojny spacer wychodzę z psami albo rano (7-8) albo w porze obiadowej (13-14).

Polecamy także spacery w nie-idealnej pogodzie - trochę chłodniej i bardziej szaro, ale za to jak pusto!

Oczywiście duży ruch w okolicy może być też plusem, gdy chcemy poćwiczyć z psem rozproszenia lub gdy nasz pies lubi szaleństwa z innymi psami - pod tym względem jest nawet lepiej niż na osiedlu z domkami jednorodzinnymi, bo tam - niestety - większość czworonogów spędza całe swoje życie na małym podwórku.

 PORADA NR 3. UNIKANIE CIASNYCH ZAUŁKÓW

Niektóre bloki czy apartamentowce mają wąskie korytarze, w których ciężko się minąć z drugą osobą. W takich przypadkach czasami warto np. wrócić się do mieszkania czy na dwór, żeby oszczędzić psu stresującej sytuacji. Często warto też zrobić ze względu na dobre stosunki z sąsiadami - niektórzy ludzie boją się np. przechodzić obok dużych psów. Z kolei psy, które ekscytują się kontaktem z ludźmi mogą wtedy łatwo np. skoczyć na przechodnia i go ubrudzić czy wystraszyć.

Z tego samego powodu unikam wind - jednak tutaj sytuacja nie jest biało-czarna. Jeśli mieszkamy na wysokim piętrze to wchodzenie schodami nie tylko będzie czasochłonne i męczące, ale także obciążające dla psa. W przypadku małych psów możemy je wnieść po schodach na rękach. Warto też pamiętać, że częste chodzenie po schodach jest niebezpieczne dla szczeniaków, psów starszych czy z problemami ortopedycznymi. Warto o tym pomyśleć przy zakupie/wynajmowaniu mieszkania i np. unikać mieszkań na 4 piętrze bez windy.

Dodatkowo jeśli wiemy, że nasz pies nie lubi kontaktów z obcymi - w trudnych miejscach można założyć psu kaganiec - ludzie zwykle widząc psa w kagańcu zachowują większy dystans i nie wpadają na głupie pomysły pt. "pogłaskam psa bez pytania".

PORADA NR 4. GRYZAKI, KONGI I INNE ZAJMOWACZE CZASU

Wszystko co polecane jest do nauki wyciszania jak najbardziej zda egzamin podczas życia w bloku. W wielu mieszkaniach hałasy łatwo się noszą po całym bloku i/lub słychać wiele odgłosów,  gdy tylko uchylimy okno. Zdarzają się też dni, kiedy tych hałasów jest więcej, bo np. sąsiedzi mają problem z uspokojeniem niemowlaka lub ktoś zrobił imprezę. W takich momentach warto wykorzystać gryzaki, które odwrócą uwagę psa od niepokojących dźwięków i pomogą mu się wyciszyć.

 comfy1

Sprawdzą się tu np. naturalne gryzaki E-pies czy zabawki Comfy.

PORADA NR 5. WYKORZYSTYWANIE OTOCZENIA

Życie w bloku daje wiele możliwości, których nie mamy żyjąc w domku jednorodzinnym. Na wielu osiedlach znajdują się wybiegi dla psów, gdzie bez stresu możemy pozwolić naszemu pupilowi na bieganie bez smyczy (chociaż ja polecam używanie wybiegów również w "nietypowych" godzinach - tłum psów też nie jest zbyt komfortowy dla wielu psiaków). W deszczowy dzień możemy poćwiczyć coś z psem na klatce schodowej (zależy oczywiście od jej wielkości i tego, na ile komfortowo czuje się nasz pies). Jest więcej okazji do treningu rozproszeń i łatwiej znaleźć innych psiarzy, którzy chętnie wybiorą się na wspólny spacer. Można poprosić sąsiada obok by w razie naszej nieobecności zwrócił uwagę, czy pies szczeka czy jest cicho - da nam to feedback odnośnie tego, jak zachowuje się, gdy nas nie ma.

Czasami fajnie wybrać się na grupowy spacerek :)

To tylko kilka pomysłów na życie z psem w bloku. Macie jakieś swoje? Czy z waszymi czworonogami można byłoby żyć w małym mieszkaniu, czy jednak wolicie dom wolnostojący?

 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi