agility

środa, 06 września 2017

W ostatnich dniach działo się dużo - zwłaszcza w życiu Mishy. Po pierwsze - udało nam się być na dwóch dniach obozu z Moniką Rylską w Oczku. Po drugie - wzięliśmy udział w pokazach wraz z klubem obedience Balans.dog (wcześniej: Maniacs) w Krakowie. Po trzecie - zawody treningowe agility organizowane przez Oczko. No to od początku!

20901375_676684012524533_7193280925301977663_o

Zdjęcie: Luka Photography

Na Obozie Misha był w miarę grzeczny, widać dużą poprawę w jego skupieniu, jednak mimo to... rozpraszał się. Po rozmowie o jego problemach Monika zasugerowała, żeby w przerwach podczas swojego wejścia (gdy Monika mi coś tłumaczy czy pokazuje) - odesłać go do klatki. Mudik ma bardzo dobrze zrobione tzw. crate games i ten pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę! Mogłam na chwilę go "odłożyć" do klatki (z otwartymi drzwiczkami) i mieć wolne ręce aby np. poćwiczyć na sucho handling, a czarny grzecznie wyczekiwał w klateczce na moje zbawienne "okej"! I po komendzie zwalniającej był w 100% zaangażowany. Będziemy testować dalej tą metodę ale myślę, że się sprawdzi! Inne sposoby nie działały - puszczony całkiem luzem znajduje sobie zajęcie i potem trzeba go odwoływać, co zajmuje dużo czasu i wzmacnia manierę uciekania po otrzymaniu nagrody, trzymanie go na smyczy jest dla niego w miarę okej ale przeszkadza przy np. nauce handlingu, a odłożenie go do przedłużonego "waruj" jest dla niego za trudne. Klateczka wydaje się być idealnym rozwiązaniem!

20863684_676684089191192_681377156598410646_o

Zdjęcie: Luka Photography

Poza tym bieganie z nim na obozie... cud, miód i orzeszki! Zawsze powtarzam, że to trudny pies do życia ale cudowny do agility. Doskonale czyta mój handling, sterowanie sobą ma w pakiecie, trzeba tylko wszystko mu dobrze pokazać! I tutaj wskazówki Moniki Rylskiej były bardzo przydatne, pomagały mi mieć lepszy timing a Mishkowi być skrętniejszym i jeszcze szybszym pieskiem! W dodatku łapka Mishy wygląda okej, póki co stopniowo podwyższamy mu hopki, jesteśmy na etapie 20cm ^^.

20819339_676684085857859_7006734572550837493_o

Zdjęcie: Luka Photography

2 września, wraz z klubem obeedience Balans.Dog byliśmy na pokazie podczas Wystawy Kundelków w Krakowie. Nie było zbyt dużo osób i psów, ale jednak ktoś się kręcił dookoła ringu. Jeśli chodzi o Mishę to cóż, widać, że praca na smyczy w takich rozproszeniach jest już OK, w sumie zrobił wszystko dobrze. Skorzystaliśmy z tunelu z zabawek rozłożonego wcześniej i zabawki na ziemi (przynajmniej póki jest skupiony na mnie) go nie ruszają, za to miseczka z jedzonkiem :)) na rezygnacji szybko ją olał ale gdyby był bez smyczy to pewnie najpierw by zjadł zawartość. Był mniej najarany na zabawki niż się spodziewałam, a po tak długim okresie bez zabawek myślałam, że będzie szał - więc jeszcze jednak jest ten stres i rozproszenie, choć oczywiście super, że i tak się szarpał, udało mu się wziąć zabawkę odłożoną za jego plecami, ale musiałam dość mocno się angażować w szarpanie i wcześnie kończyć żeby się nie rozproszył. Szkoda, że zabrakło nam czasu żeby zrobić jakieś drugie wejście, spróbowałabym może obiegania czy czegoś co na chwilę go puszcza ze smyczy. Jednak nie do końca dogadaliśmy się z organizatorami i dostaliśmy mniej czasu, niż mieliśmy, przez co pozostał trochę niedosyt... Na pokazach był też Syriusz - jego zaangażowanie 100%! Widać, że brakuje mu agility (chwilowo ma przerwę ze względu na problemy z sercem, napiszę o nich przy innej okazji) i cieszy się z robienia sztuczek. Choć tu oczywiście dużo zależy od pogody, a ta była chłodno-deszczowa. Pokazał parę sztuczek oraz proces kształtowania :) Moje psy na pokazie były grzeczne, ale pozostał trochę niesmak po niezbyt udanej organizacji, która nie była zależna od nas ani od klubu...

Syriusz zastanawia się, co próbuję mu wyklikać... :)

Pod koniec pokazów organizowaliśmy też zabawę dla dzieci - dzieci były szkoleniowcami klikerowymi a my ich pieskami... powiem wam, że po tej próbie doceniam kreatywność moich psów! Nie było łatwo zgadnąć, o które zachowanie chodzi. Zabawa całkiem fajna dla dzieciaków, a na pamiątkę każdy dzieciak dostał po klikerze, aby móc spróbować z własnym czworonogiem :)

Niezbyt udane zdjęcie ale widać skupienie Mishy obok tunelu z zabawek!

Dzień później, 3 września, wybraliśmy się na Zawody Treningowe Oczko, organizowane w Gniazdowie, a więc bardzo blisko mojego rodzinnego domu w Częstochowie. Były to zawody organizowane przy okazji festiwalu Z Kopyta w związku z czym było bardzo dużo rozproszeń - dzieci, psy, mikrofon... Bardzo się obawiałam jak poradzi sobie Misha. Poradził sobie jednak świetnie! No, nie było tak idealnie, bo dwa razy mi nieco "wybiegł" poza tor w kierunku rozproszeń, ale szybciutko wrócił! Hura! Byłam super dumna, że udało mu się dokończyć dwa torki w takich warunkach. Biegał w minus zero i wygrał I miejsce ex aquo z owczarkiem szetlandzkim Vaderem :) mimo, że w drugim biegu mial DIS, bo ja tak bardzo chciałam go pilnować, żeby na pewno nie uciekł, że zapomniałam biec XD

Zdjęcie: Luka Photography

Na Zawodach Oczko był też Chrupek w klasie minus zero Large zajął II miejsce! W pierwszym biegu odmowy ze względu na to, że przez stres nauczyłam się tylko wersji torku dla Mishy, który jednak w przeciwieństwie do pręgowanego się wysyła... :) drugi bieg natomiast na czysto i super tempo, mega się starał!

Podium Minus Zero Large

Podium Minus Zero Medium

Nagrody z zawodów były super! Łącznie dostaliśmy: pucharek, piłkę Liker, 2 paczki żwaczy, Tort Lolo Pets (będzie na urodziny Chrupka!) i smaczki Alpha Spirit ^^.

Podsumowując, nastały dobre dni dla nas, oby takich więcej!

środa, 16 sierpnia 2017

Może nie wszyscy wiedzą, ale pod koniec kwietnia b.r. Misha nabawił się kontuzji - zwichnięcie rzepki. Napiszę o tym innym razem (prawdopodobnie po powrocie do pełni sprawności, żeby mieć pełny obraz jak to wszystko wyglądało). W każdym bądź razie dopiero od początku sierpnia wróciliśmy do agility (możemy robić hopki max 5cm, tunele i kładkę) i z tej okazji wybraliśmy się na I Malinowe Zawody Treningowe - oczywiście do klasy minus zero, bo tylko w tej klasie możemy spokojnie pobiec cały tor. Dodatkowo zgłoszony był Chrupek do klasy weteranów. Syriusz póki co musi mieć przerwę od agility dopóki nie dowiemy się, co dokładnie jest nie tak z jego sercem (o tym też później, eh te choroby...).

Zawody odbyły się w okolicy Gliwic, w klubie MalinAgility. Byliśmy tam po raz pierwszy ale od razu mi się spodobało - fajny, ogrodzony teren na uboczy. Obok spora łąka, na której można wybiegać psiaki. Na samym placu trochę mało cienia, ale kawałek dalej bardzo dużo miejsca pod drzewami, spokojnie było gdzie ukryć psiaki przed słońcem. Sam plac mógłby być trochę równiejszy, ale nie jest źle! Dla psiaków był zapewniony basen dla ochłody.

 

Jeśli chodzi o zawody to mieliśmy do pokonania dwa krótkie torki jumpingowe. Nic zbyt wymagającego - idealnie dla początkujących psów, dla których głównie przeznaczona jest ta klasa. Obserwowałam również zmagania klasy zero i open i torki też były ciekawe, choć obserwując jedynie z boku ciężko mi je dokładnie ocenić :)



Jeśli chodzi o nasze starty to Misha w pierwszym biegu ruszył i dostał małej głupawki. Zrobił sobie parę kółek po placu... jednak po disie odwołałam go i poprawiliśmy cały tor i mogłam go nagrodzić, w dodatku pędził ile sił w łapkach! Drugi bieg poszedł nam już zdecydowanie lepiej, Misha od razu się skupił i pobiegł bezbłędnie, był ładnie skupiony, udało nam się w tym biegu zająć 1 miejsce. Ja trochę zawaliłam, zachowując się bardzo asekuracyjnie, przez co czas nie wyszedł najlepszy - wciąż był to pierwszy czas w mediumach i trzeci z wszystkich psów, ale to absolutnie nie było jego 100%, bardzo ostrożny bieg :) Bardzo mnie cieszy, że po skończonych biegach trzymał się blisko mnie i razem ze mną biegł do nagrody (pudełka ze smakołykami), bo to bardzo ważny element dla nas, czarnemu zdarzały się wcześniej wycieczki po skończonym biegu... Przez disa wylądowaliśmy na miejscu 3/3 w łącznej klasyfikacji, ale i tak jestem zadowolona z mudika. Oczywiście pierwszy bieg mógł być lepszy, ale jak na taką przerwę od zawodów - ale też od biegania luźnego bez smyczy - to nie było tragedii.

Podium Minus 0 Medium. Zobaczcie, jak grzecznie siedzi!

Dla Chrupka pogoda okazała się być dużym wyzwaniem. Poprzedniego dnia było dość chłodno i liczyłam, że i w dzień zawodów tak będzie... niestety, słońce przygrzewało dość mocno, co wpłynęło na koncentrację mojego weterana. W pierwszym biegu zrobił stary numer z tarzaniem się w tunelu :) ku uciesze całej publiczności. Potem jeszcze chwilę mi się zawiesił, w rezultacie czas masakrystycznie długi i odmowy. Trochę to jednak moja wina, chyba za wcześnie wyjęłam go z klatki i za długo czekał w słońcu... bo na drugi bieg wyjęłam go później i było dużo lepiej. Skupił się i przebiegł cały torek płynnie i bezbłędnie, choć biegał zdecydowanie wolniej, niż robi to podczas chłodnej pogody. Dlatego w obu biegach miejsce 3/3 :) Jeśli chodzi o nagrody to oby dwa psiaki dostały po czymś do zabawy (szarpak, piłeczka) i do zjedzenia (saszetka, paczka smakołyków), więc nagrody bardzo praktyczne :)

Podium klasy Weteranów

Były to bardzo fajne zawody, jestem zadowolona zwłaszcza z Mishy. Widać, że praca przynosi efekty i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej choć wiem, że jeszcze dużo przed nami. Miło w końcu wrócić z nim na zawody, nawet, jeśli to tylko nieoficjalne oraz w klasie minus zero.

Wszystkie użyte zdjęcia dzięki uprzejmości Agilife!

środa, 07 grudnia 2016

novezamky

Zdjęcie: Jitka Němcova

3 grudnia pojechaliśmy na kolejne zawody agility, i znowu do Czech - miejscowości Nove Zamky, niedaleko Ołomuńca. Wybrałam te zawody, ponieważ była tam rozgrywana kategoria 0, co nie jest częste na czeskich zawodach. Dzięki temu mogłam zgłosić również Mishę :)

novezmky11

Zawody podobały mi się od początku. Ogromna hala i dużo miejsca do rozgrzania psa. Obok hali ogrodzony teren do wybiegania piesków (!). Przy rejestracji dostaliśmy całkiem bogate pakiety startowe (świńskie ucho, kabanos dla psa, ludzki batonik, długopis, ciasteczka...), a na hali znajdował się bufet, gdzie można było za niewielkie pieniądze zjeść i napić się czegoś ciepłego.

novezamky5

Zdjęcie: Jitka Němcova

Pierwszy startował Syriusz. Egzamin A2... i już na trzeciej przeszkodzie dis ;) ale nie przejmując się biegłam dalej, ładna strefka na kładce, mega tempo w tunelach! W slalomie.. tempo było super... tylko trochę tyczek mu się ominęło ;) poprawiałam chyba ze trzy razy i jak w końcu udało się to zeszłam z toru i nagrodziłam.

novezamky4

Zdjęcie: Jitka Němcova

Drugi egzamin. Wszystko szło dobrze, slalom bezbłędnie (ale mógłby być trochę szybciej), tempo dobre i... skoczona strefka na kładce :P poza tym już bez błędów i.. udało nam się zmieścić w czasie! Z jednej strony to super, bo jest progres tempa, a z drugiej... jeszcze bardziej szkoda tych 5 punktów karnych, bo nie udało się zdobyć łapki do A3... ale na pocieszenie - pudło, miejsce 2/7 :)

novezamky10

novezamky2

Zdjęcie: Jitka Němcova

Ostatni bieg Syriusza to Jumping Open. Torek fajny, dużo biegania. Ładnie wystartował i wszystko wyglądało świetnie, ale przedobrzyłam. Chciałam wyrobić lepszy czas i za szybko mu uciekłam przy jednej z hopek, przez co skoczył ją od złej strony :P i dis :) a akurat w tym biegu nagradzano 5 pierwszych miejsc, więc pewnie byśmy się załapali! :P No nic, na pocieszenie stanęliśmy sobie na pudle egzaminowym, dostaliśmy medal-łapkę i reklamówkę nagród - różności, suszone mięso, olej z łososia, pluszowa myszka... :P

novezamky6

Zdjęcie: Jitka Němcova

Potem przyszła kolej na Mishę i większy stres. Bo to pierwszy jego start na hali, bo nigdy nie biegał agility na piasku, bo jest szalony i nieobliczalny :) w klasie 0 były dwa biegi - jumping i tuneliada. Drugi od pierwszego różnił się głównie tym, że było więcej tuneli a mniej hopek, ale poza tym były bardzo podobne.

novezakmy7

Zdjęcie: Jitka Němcova

Pierwszy jumping. Torek prosty i szybki. Teoretycznie Misha powinien go pokonać z zamkniętymi oczami... Wychodzimy na start, jest trochę stresu. Siad-zostań działa dobrze, ruszamy, jest skupienie, idzie nam dobrze i... wybiegł obszczekać smyczową, która właśnie przenosiła naszą smycz ze startu na metę ;) ale wrócił! i to dość szybko, udało nam się skończyć bieg, chociaż przez moje roztargnienie tą sytuacją złapaliśmy odmowę. No i czas nie był ładny, ale podium i tak było :P miejsce 2/5.

novezamky9

Tuneliada. Tutaj poszło nam dużo lepiej, mudik nie rozproszył się ani razu, był bardzo grzeczny! Cieszy mnie, że po obu biegach ładnie do mnie przyszedł i wskoczył na ręce (jego ulubiona sztuczka :P) i że nie pobiegł kogoś obszczekać. Zabawką nagradzałam go już po zabraniu z toru, trochę dalej - stricte po starcie dostawał smakołyki :P Przy szarpaniu czarny jest bardzo pobudzony, i niestety czasami łatwo go rozproszyć (jeśli np. obok biegnie pies po torze), to też wolałam nie ryzykować i po jego biegu nagrodzić go jedzeniem. Ale w przerwach ćwiczyliśmy sobie szarpanie w rozproszeniach i jest coraz lepiej!

novezamky7

Zdjęcie: Jitka Němcova

W tuneliadzie miejsce 1/5. Tempo tez jeszcze nie najlepsze (jak na krótki i prosty torek). Czułam, że mudik nie biegnie jeszcze na swoje 100%. Jeszcze jest trochę niepewny w nowych miejscach, a i nietypowe dla niego podłoże nie było bez znaczenia. Za te dwa biegi dostaliśmy mnóstwo nagród - oprócz łapki-pucharku i rozetki dostaliśmy dużo fantów, m.in. makaron i krokodyla z ciasta :P ale tez kalendarz-notes na 2017 czy ładną koszulkę. Na bogato ;)

novezamky8

novezamky12

Ogółem były to bardzo udane zawody, jedne z naszych lepszych. U Syriusza cieszy powtarzalność energicznych biegów na zawodach i stopniowo zwiększające się tempo. U Mishy skupienie i mądra praca na torze. Aż chce się jechać na kolejne!

novezamky3

Zdjęcie: Jitka Němcova

piątek, 25 listopada 2016

Jest listopad, ale my z całych sił staramy nie poddać się jesiennej chandrze i planujemy sobie dużo aktywności! Weekend 19-20.11 był dla nas pracowity. W sobotę pojechaliśmy na zawody, na egzaminy do Czech. Odbywały się na końskiej hali, ale większej niż ta w ChrasZtavie, to też miałam dużo okazji do pracy z Mishką.

Sędziował Tomas Glabazna i jeśli chodzi o torki to cóż... były moim zdaniem dość trudne, nawet jak na dwójki ;) Z resztą sędzia udostępnił je na facebooku, więc możecie sobie zobaczyć tutaj.

W pierwszym biegu disa dostaliśmy już na przeszkodzie numer 3, bo Syriusz - nie do końca wiem dlaczego - skoczył outa zamiast po prostej. Drugi bieg szedł nam dobrze i tak bardzo chciałam odesłać łysego na jedną z hopek, że aż odesłał się... w tunel obok ;) więc tutaj dis z mojej strony. Trzeci bieg ukończyliśmy na czysto, ale niestety nie poszła nam zbyt szybko kładka i slalom i zabrakło nam 4 sekund do łapki, mimo 1 miejsca. Ogółem jestem jednak zadowolona z jego biegania, choć mamy nad czym pracować: głównie nad trudniejszymi wejściami w slalom i pewnością siebie na kładce.

skaly

Nagrody za 1 miejsce :)

Jeśli chodzi o czarego to nawet nagrałam krótki filmik! Wiem, że to dla większości psiarzy takie nic, ale hałasy z hali i mało miejsca między ludźmi i psami to dwie rzeczy, które bardzo go rozpraszają. Więc fajnie, że chociaż tak udało mi się z nim popracować. Na hali popracował też trochę na szarpaki, czego nie ma na nagraniu, a co mnie ogromnie cieszy.

Po powrocie z Czech trochę odpoczynku, i w niedzielę rano znowu w drogę. Tym razem - Gliwice i ostatnie zawody z cyklu Flow Cup. Tym razem zgłoszony cały skład - Syriusz klasa Open, Misha klasa minus 0, Chrupek też klasa minus 0, ale z moim tatą :)

Akurat jak na listopad trafiła nam się dobra pogoda i nie zamarzliśmy. Pierwszy startował Syriusz. W pierwszym biegu poczuł się pewnie. Zbyt pewnie, przez co trochę olał mój handling i wybrał tunel zamiast hopki ;) dalej szło mu całkiem nieźle. Wnioski są takie, że na placu Flow czuł się już na tyle świetnie, że nie trzymał się tak blisko mnie i trochę zgadywał ;) na drugim biegu nieco bardziej go przypilnowałam, jednak tym razem huśtawka i slalom poszły wolno... jak nie jedno to drugie źle i zawsze coś, ah, to właśnie kwintesencja agility ;) mimo kiepskiego czasu udało się nam ukończyć na czysto i nawet wygrać! W klasyfikacji ogólnej Flow Cup (całego sezonu) byliiśmy o krok od pucharu, bo na miejscu 2 :)

Jeśli chodzi o minus 0 to z moich "minusów" jestem zadowolona. Chrupek pracował na skupieniu i nawet biegł szybko! W pierwszym biegu zrzutka i miejsce 2/3, w drugim niestety dis, łącznie miejsce 3/3. Ale trzymał się toru i starał! Natomiast Mishka... 2 x  dis :) tory były mocno biegane a jak czarna torpedka się rozpędzi to potem ciężko ją przekonać, żeby jednak nie skakała wszystkiego jak leci ;) mimo to jestem zadowolona, bo trzymał się torku i mnie, zrobił ładne zostawanie, udało się go nagrodzić zabawką i w ogóle był kochany, a dodatkowy tunel czy hopka? Kto by się tym przejmował ;) muszę jednak poćwiczyć trochę mój handling i poanalizować zachowania młodego, czy to wina mojego nieogarnięcia, czy to jemu czasami zdarzy się olać moje gesty ;)

Wisienką na torcie było wygranie przez Mishę Klasyfikacji Flow Cup w klasie minus 0 medium. Mimo, że za listopadową edycję dostaliśmy tylko jeden honorowy punkt - za udział, to mudik uzbierał sobie punktów podczas poprzednich miesięcy. I dostał swój pierwszy, agilitowy pucharek :)

flowcupnov

Stół pełen nagród zdobytych we Flow :)

Podsumowując - było fajnie, są postępy, a to najważniejsze. Przed nami dużo pracy - ale czy jakikolwiek agilitowiec kiedykolwiek powiedział, że potrafi już wszystko i nie ma nad czym pracować? ;)

sobota, 05 listopada 2016

 28 października był dniem rozpoczynający mój długi weekend, nie mogło więc zabraknąć wyjazdu! Od razu po zajęciach na uczelni wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy do naszych najbliższych sąsiadów. Oczywiście wyjazd był ściśle powiązany z agility, jak to u nas bywa!

Centrum Chrastavy

Zawody zaczynały się w piątek rano, jednak ja zgłosiłam się na dwa dni. W Chrastavie byliśmy dopiero w piątek wieczorem. Spaliśmy w pensjonacie Gloria. Pokój był całkiem spory i mieliśmy aneks kuchenny. Pensjonat na plus chociaż trochę drogi. Mieliśmy dodatkowe łóżko z czego Syriusz był wyjątkowo zadowolony ;)

Hala, w której odbywały się przebiegi, nie była ogrzewana. Podłoże piaskowe, jak typowy obiekt koło stajni. Jednak obok była restauracja, z oknami na halę. Dzięki temu mogliśmy trochę ogrzać Syriuszka w środku ;) Okolica natomiast przepiękna - góry, łąki... nic tylko spacerować.

W sobotę Syriusz od rana miał dobry humor. Cieszę się, że po tym, jak dużo pracy włożyłam w jego motywacje i to, żeby polubił zawody - w końcu mam psiaka, któremu bieganie torków się na prawdę podoba!

W sobotę były 3 biegi, 3 egzaminy A2. Pierwszy bieg udało nam się pobiec na czysto! Troszkę wolno huśtawka, ale zaliczone strefki i momentami tempo super! Udało nam się nawet wygrać ten bieg, miejce 1/14! Dostaliśmy symboliczną rozetkę,mały szarpak, próbkę karmy i ludzki batonik ;) Niestety trochę zabrakło nam do zmieszczenia się w standardowym czasie - mianowicie 2,5 sekundy. Tak mało a tak dużo, bo przez to nie dostaliśmy łapki do A3. Trochę niesmaku było, ale raczej radość z płynnego biegu. ;) poza tym jeszcze było parę biegów przed nami...

... i w żadnym z biegów nie odnieśliśmy sukcesów :P. W sobotę pokończyliśmy pozostałe dwa egzaminy na dalekich miejscach z powodu błędów i strat czasu - raz Syriuszowi coś nie spodobał się slalom i wyszedł z niego (we wszystkich innych biegach robił go bezbłędnie i szybko!), raz powiedziałam komendę na kładkę zbyt entuzjastycznie i łysy pomyślał, że to zwolnienie go do nagrody i ominął kładeczkę ;) W niedzielę były biegi Agility Open, A2 i Jumping Open. W pierwszym biegu to ja popełniłam błąd - przed wejściem na start dałam mu za  dużo przysmaków i biedny zwymiotował na torku.... cieszy mnie jednak to, że po chwili jego radość wróciła i w ogóle się nie przejął tą sytuacją! A ja mam nauczkę, żeby przed biegiem nakręcać go na bardzo niewielkie ilości jedzonka. W A2 wybrał sobie palisadę zamiast tunelu ;) a w jumpingu zrobił jedną hopkę od złej strony.

Mimo braku większych sukcesów jestem z Syriusza mega dumna. Jumping udało nam się zrobić w 36s! Jeszcze jakiś czas temu czas przebiegu naguska poniżej 40s wydawał się być czymś nieosiągalnym. Aż chce się jechać na kolejne zawody!

Misha natomiast poćwiczył trochę na hali. Było ciężko, bo bardzo ciasno i nie za wiele mogłam ćwiczyć, żeby nie przeszkadzać innym i nie wpadać z mudikiem na ich psy. Kiedy było zapoznanie z torem udało mi się jednak wziąć go na hopki i poćwiczyć outy i ciki. Dawał radę a piasek, po którym miał okazję biegać tylko raz i to dawno, nie stanowił dla niego żadnego problemu. Udawało mu się też skupiać nawet przy biegających po torku psach. Pewnie dla wymiatających we wszystkim psiaków to nic takiego, ale Misha miewał z tym problemy więc fajnie, że widać jakiś postęp.

Bardzo miło będę wspominać te zawody, a Syriusza zgłosiłam na kolejne czeskie agility - 19 listopada ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5