agility

piątek, 16 marca 2018

Dzisiejszy wpis wcale nie należy do tych łatwych i długo się zastanawiałam, czy warto w ogóle go opublikować. Dzielenie się sukcesami przychodzi nam zawsze z łatwością, gorzej niestety z porażkami i mniej radosnymi wiadomościami. Wiem jednak, że sporo osób obserwuje drogę Mishy do sukcesu (bardzo krętą i wyboistą drogę) więc podzielę się również niepowodzeniami.

Zdjęcie: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/5,35771,23129538.html?i=24

10 i 11 marca spędziliśmy na zawodach agility - IV Wielka Partynicka we Wrocławiu. Niestety Syriusz ze względu na ranę na łapie nie mógł wystartować, nad czym ubolewam bo halę we Wrocławiu bardzo polubił w zeszłym roku. Zawody te były debiutem Mishy w klasie A1 i open. W lutym mieliśmy mało okazji do treningów ze względu na pogodę - spodziewałam się więc, że nie będziemy na tych zawodach wymiatać, slalom i huśtawka są bardzo świeże, stref nie przypominaliśmy sobie od dawna...

Jednak nowe przeszkody nie były takim problemem jak skupienie mudika. Hala go przerosła i nawet nie wiem dlaczego, zwłaszcza po tym jak ładnie ostatnio biegał na Walentynkowych Zawodach czy w Czechach. Tutaj bardzo ciężko było mu się skupić i utrzymać uwagę na dłużej. Być może dlatego, że hala miała trybuny i było głośniej niż w innych miejscach, w których startował. Być może problemem było to, że na zawodach było kilka psów i osób, które Misha zna i lubi, bo to też ewidentnie go rozpraszało. Do końca nie wiem. Efekt był jednak taki, jak zobaczycie na filmiku - chwilowe wyłączenia i ucieczki z toru. Na szczęście wracał, czasami dość szybko i włączał się. Wygląda to naprawdę źle jak na jego poziom i nie mogę powiedzieć, że wróciłam zadowolona z zawodów. Wystąpił jakiś regres i nie do końca jestem pewna dlaczego. Musimy wrócić z paroma rzeczami do początku. W planach mamy wydłużanie skupienia na starcie i treningi przy znajomych psach. Będziemy też dużo jeździć na zawody - choćby po to, aby wypróbować różne opcje i przyzwyczajać Mishę do różnych miejsc.

Z pozytywów - czarny obiegał się z obcymi przeszkodami. Huśtawkę i slalom uznaję mu za ,,zaliczone" - dla jasności - dla mnie to, że pies na jego etapie nauki tych przeszkód robi je wolno lub nie za pierwszym razem to nie jest problem. Nabiera pewności na kładce choć to nie jest jeszcze tempo na jakie je stać - przez co zbiegana strefka nie jest taka ładna jak mogłaby być (ale mimo wszystko zaliczona w każdym biegu).

Ciężko mi jest się skupić na pozytywach gdy wygląda to jak wygląda. Musimy dalej szukać rozwiązań i sposobów na dotarcie do głowy mudika. O tym, że praca nigdy się nie kończy i zawsze trzeba się doskonalić wie na pewno każdy agilitowiec, wszak zawsze jest coś do poprawy, ale jednak tego typu problemy są bardziej demotywujące niż skakanie strefy czy brak ciasnych skrętów. Nie jest łatwo. 

poniedziałek, 19 lutego 2018

Dość spontanicznie podjęłam decyzję, aby wybrać się na jeden dzień Walentynkowych Zawodów Agility, które odbyły się w dniach 17-18 lutego 2018 w Poczerninie. Czasami spontany rządzą!

Zaczynaliśmy od biegów Syriusza i tu mieliśmy trochę pecha. Przed samym swoim pierwszym biegiem łysy zaczął zachowywać się dziwnie, jakby się czegoś przestraszył... bałam się, że coś mu się stało i już rozmawiałam z obsługą w ringu o tym, że nie wystartujemy... ale trochę się otworzył i w końcu pobiegliśmy, choć wystartował bardzo nieśmiało. DIS, ale po kilku przeszkodach nabrał pewności i biegł już fajnie. Na kolejnych biegach zachowywał się już nieco lepiej, ale wciąż nie był to jego dzień, łatwo się rozpraszał i nie biegał tak szybko, jak potrafi. W jumpingu open niestety ruszył dośc wolno, a jak się trochę rozkręcił to mieliśmy disa. Jednak na pocieszenie udało nam się wygrać agility open - miejsce 1/10! :) Dobrze, że na ten jeden bieg się nieco rozkręcił, a w pozostałych mimo wszystko miał fajne momenty.

Zdjęcie Silesias Devil Team

Natomiast gwiazdą dnia był zdecydowanie Misha. Warunki miał trudne - tuż przed nami startowała suczka sheltie, którą dobrze zna i bardzo lubi i było to duże rozproszenie. Poza tym wkręcał się w wąchanie na hali - chyba któraś ze startujących suczek miała cieczkę, bo Syriusz również wąchał w tych samych miejscach. Momentami wątpiłam, czy uda mi się go skupić.

Pierwszy bieg jumpingowy był BARDZO chaotyczny, ale cudem udało się nam go pobiec na czysto! Dwa razy byłam pewna, że Misha ucieknie z toru ale mimo dużej pokusy kontrolował się i trzymał blisko. Ostatecznie przez rozproszenia nadrobił trochę drogi, nie skręcał ciasno - więc mimo czystego biegu miejsce 2/4. W drugim jumpingu zerwał start i nie zdążyłam dobiec do tunelu, więc wbiegł do złej dziury i dostał disa. Ale zawołałam go do siebie, poprawiłam i potem biegł już bardzo ładnie :) Startu zbytnio nie chciałam poprawić bo akurat w okolicy początku toru kręciło się dziecko i trochę bałam się, że mudik pobiegnie je obszczekać. Ostatni bieg to agility 0 i z tego przebiegu jestem naprawdę dumna! Udało nam się pobiec je na czysto, Misha zaliczył strefkę na kładce! (Choć czuł się dalej dość niepewnie). Cały czas był skupiony i blisko mnie. Miejsce 1/4, prędkość 5m/s - gdy nabierze pewności na kładce a ja będę mu lepiej pokazywać ciasne skręty to na pewno jeszcze przyspieszy.

Podsumowując - cieszę się, że pojechałam. Syriusz miał nieco pechowy dzień ale jednak coś nam się udało przebiec :) a Misha zachowywał się bardzo dobrze. Wygraliśmy pamiątkowe magnesy, trochę smakołyków (8in1, Smaczaki, Fish4Dogs), Dolinę Noteci, saszetkę na smaki, zabawkę i... kupon na derkę! Czyli niedługo zamawiamy ubranko na wymiar całkowicie za darmo. Przy okazji wspaniale było znowu poczuć atmosferę zawodów i pokibicować psom znajomych... potrzebuję zawodów niemalże tak bardzo jak powietrza.

sobota, 06 stycznia 2018

Koniec listopada i grudzień to był dla nas okres tego, co lubię najbardziej - zawodów! Udało się trochę postartować z każdym z piesków :) każdy też odniósł sukces na miarę swoich możliwości. Zaczniemy więc od najstarszego:

CHRUPEK - 1 start: Treningowe Zawody Zabierzów
Co ja mogę powiedzieć o moim seniorku? Nie widać po jego zachowaniu jego wieku! Był mega szczęśliwy mogąc sobie poskakać na niskich tyczkach krótkie torki, a w nagrodę dostać swoje ulubione żwacze. Czasowo wcale nie odstawał aż tak bardzo od reszty stawki ❤️ Wynikowo tez bardzo ładnie:Jumping Minus 0 (I) - czysto, miejsce 4/8, Jumping Minus 0 (II) - czysto, miejsce 3/8, Łączna Minus 0 Large - miejsce 3/8! Bieganie z nim to czysta przyjemność dla obu stron.

SYRIUSZ - 2 starty: Mistrzostwa Polski Agility Bydgoszcz, IV Agility Cup Nove Zamky

Na Mistrzostwach Polski Syriusz debiutował w klasie A3. Torki mu się podobały, podobała mu się końska hala, którą chyba pamiętał. Po wyjściu z auta ciągnął za każdym razem na halę, a w środku był mega wesoły i nakręcony na pracę :) to wszystko sprawiło, że były to bardzo udane zawody mimo braku dobrych wyników :) w sobotę 2xdis, w niedzielę czysto Jumping Open ale niestety wolno slalom (za bardzo zwolniłam przy tym, moja wina) i poleciał czas - ostatecznie miejsce 12/27. W Agility Open kolejny dis, a szkoda, bo tempo było super! Mimo wszystko zawody uważam za udane, bo Syriuszek chętnie biegał a ja mogłam pooglądać zmagania najlepszych zawodników w kraju.

IV Agility Cup Nove Zamky - na tych zawodach łysy niestety czuł się gorzej niż na bydgoskich. Niestety, organizatorzy mimo tego, że mieli do dyspozycji ogromną halę (chyba 3x większą niż ta, na której odbyly się Mistrzostwa Polski...) nie zapewnili oddzielnej strefy dla zawodników. Przez to na start wchodziło się "z publiczności", której akurat na nasze biegi było dość sporo. Przez to wchodząc na torek Syriusz był nieco rozproszony i niepewny, musiałam go od nowa skupiać...Mimo to nie poszło nam najgorzej. Pierwszy egzamin A3 pobiegliśmy na czysto! I zajęliśmy miejsce 3/12. Jestem mega zadowolona z tego - bieganie w trójkach to zawsze był taki ostateczny cel dla Syriuszka a tu nawet udało się stanąć na podium :) W innych biegach niestety daleko od podium, ale cieszę się, że mimo trudnych warunkach rozkręcał się i miał bardzo ładne momenty!

MISHA - 4 starty: IV Agility Cup Nove Zamky, Treningowe Zawody Zabierzów, Mikołajkowe Zawody Egzaminowe, Treningowe Zawody Power Dogs Natolin

Mudiczek ogółem zrobił mega postęp! Z całoksztaltu jego pracy jestem zadowolona, ale po kolei.

IV Agility Cup Nove Zamky - MEGA dumna jestem z jego skupienia na hali pełnej piesków. Co poszło nie tak? Ano raz mi zerwał start, co było takim naszym pewniakiem. (Najlepsze, że jak potem ćwiczyłam to na treningach i nawet innych zawodach, podpuszczałam go, odbiegałam - to głupek siedział twardo :D). Poza tym torki były dość trudne jak na klasę zero. Potrzeba było dużo zmian - i to praktycznie samych ślepych lub za psem. W pierwszym biegu jedna zmiana średnio nam wyszła i Misha ominął hopkę. Na szczęście poprawiłam. Pozostałe dwa biegi już na czysto, wyniki: Jumping 0 (I) - miejsce 2/5, najlepszy czas z mediumów. Jumping 0 (II) - miejsce 1/5, najlepszy czas z wszystkich kategorii. Tuneliada - miejsce 1/13, najlepszy czas z mediumów. Zwłaszcza ostatni wynik mnie cieszy, bo mudik konkurował w nim z psami z klasy A1 :)

Zdjęcie: Terka Zatloukalová

Treningowe Zawody w Zabierzowie - tu mieliśmy duże wyzwanie, bo na terenie zawodów była suka z cieczką. Misha sporo wąchał i miał problemy ze skupieniem, ale gdy wyszedł na tor... dał z siebie wszystko!  Tylko raz na chwileczkę się rozproszył, ale szybko wrócił do dobrego stanu umysłu :) tempo nie było imponujące, bo biegaliśmy po śniegu i było ślisko, ale mimo to... Jumping 0 (I) - miejsce 1/9, Jumping 0 (II) - miejsce 1/9, Łączna Medium Zero 1/9 i tytuł Best of the Best klasy Zero (najlepszy z wszystkich zerówek)! Poszalał :)

 

Mikołajkowe Zawody Egzaminowe w Borowinie - tutaj warunki były dla czarnego zdecydowanie najtrudniejsze. Hala mała, przez co obsluga toru praktycznie wchodziła na ring, mało możliwości pochodzenia z psem po hali przed startem... Niestety przełożyło się to na starty. I tutaj tak:

Sobota, Jumping 0 (I) - odmowa - obszczekał sędzinę :P, miejsce 2/4

Sobota, Jumping 0 (II) - dis, niestety włączył mu się tryb biegania i szczekania :( jedyne pocieszenie w tym, że jak opadły emocje to udało nam się całkiem ładnie pobiec.

Niedziela, Jumping 0 (I) - z duuużym łukiem bo trzeba podbiec do sędziny :) udało nam się ukończyć na czysto, miejsce 1/3!

Niedziela, Jumping 0 (II) - ten bieg możecie obejrzeć poniżej. DIS i trochę chaosu, ale no, nie jest AŻ TAK ŹLE, prawda?

Po tych zawodach mam jedno postanowienie - ćwiczymy komendy kierunkowe po tunelu! Może wtedy nie będzie sobie robił łuków po każdym krótkim tunelu :P

Zdjęcie: Klub Agility GO!

Zawody w Borowinie miały być dla nas ostatnimi w roku 2017, ale niemalże z nieba spadły nam Treningowe Zawody w Power Dogs. Odbyły się na hali ze sztuczną trawą! Bardzo chciałam pokazać Mishy takie podłoże i udało się, nawet nie musieliśmy jechać do Czech, wystarczyło do Natolina. Na tych zawodach Misha spisał się prawie idealnie - prawie, bo zawsze jest miejsce na poprawę. Uważni widzowie zauważą na filmiku, gdzie dokładnie jest to miejsce :P Jeśli chodzi o wyniki, to: Jumping 0 (I) - 1/5, najlepszy czas z wszystkich kategorii, Jumping 0 (II) - 2/5, 0,17s do najlepszego czasu drugi czas z wszystkich kategorii, Jumping 0 (III) - 2/5 0,07s do 1 miejsca, trzeci czas z wszystkich kategorii.

Te cztery weekendy to był okres intensywnych emocji, euforii ale i refleksji nad tym, co już uało się osiągnąć, a nad czym można jeszcze popracować. Teraz czeka nas dłuższa przerwa od zawodów. Szkoda, bo po takich pozytywnych startach chciałoby się startować i startować! Nie można jednak spoczywać na laurach. Z Mishką będziemy pracować, aby w końcu zadebiutować w klasie Open. Chrupek i Syriusz jeżdżą na torek agility głównie dla zabawy - i oby mogły robić to jak najdłużej. Tego mozecie nam życzyć w nowym roku!


środa, 06 września 2017

W ostatnich dniach działo się dużo - zwłaszcza w życiu Mishy. Po pierwsze - udało nam się być na dwóch dniach obozu z Moniką Rylską w Oczku. Po drugie - wzięliśmy udział w pokazach wraz z klubem obedience Balans.dog (wcześniej: Maniacs) w Krakowie. Po trzecie - zawody treningowe agility organizowane przez Oczko. No to od początku!

20901375_676684012524533_7193280925301977663_o

Zdjęcie: Luka Photography

Na Obozie Misha był w miarę grzeczny, widać dużą poprawę w jego skupieniu, jednak mimo to... rozpraszał się. Po rozmowie o jego problemach Monika zasugerowała, żeby w przerwach podczas swojego wejścia (gdy Monika mi coś tłumaczy czy pokazuje) - odesłać go do klatki. Mudik ma bardzo dobrze zrobione tzw. crate games i ten pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę! Mogłam na chwilę go "odłożyć" do klatki (z otwartymi drzwiczkami) i mieć wolne ręce aby np. poćwiczyć na sucho handling, a czarny grzecznie wyczekiwał w klateczce na moje zbawienne "okej"! I po komendzie zwalniającej był w 100% zaangażowany. Będziemy testować dalej tą metodę ale myślę, że się sprawdzi! Inne sposoby nie działały - puszczony całkiem luzem znajduje sobie zajęcie i potem trzeba go odwoływać, co zajmuje dużo czasu i wzmacnia manierę uciekania po otrzymaniu nagrody, trzymanie go na smyczy jest dla niego w miarę okej ale przeszkadza przy np. nauce handlingu, a odłożenie go do przedłużonego "waruj" jest dla niego za trudne. Klateczka wydaje się być idealnym rozwiązaniem!

20863684_676684089191192_681377156598410646_o

Zdjęcie: Luka Photography

Poza tym bieganie z nim na obozie... cud, miód i orzeszki! Zawsze powtarzam, że to trudny pies do życia ale cudowny do agility. Doskonale czyta mój handling, sterowanie sobą ma w pakiecie, trzeba tylko wszystko mu dobrze pokazać! I tutaj wskazówki Moniki Rylskiej były bardzo przydatne, pomagały mi mieć lepszy timing a Mishkowi być skrętniejszym i jeszcze szybszym pieskiem! W dodatku łapka Mishy wygląda okej, póki co stopniowo podwyższamy mu hopki, jesteśmy na etapie 20cm ^^.

20819339_676684085857859_7006734572550837493_o

Zdjęcie: Luka Photography

2 września, wraz z klubem obeedience Balans.Dog byliśmy na pokazie podczas Wystawy Kundelków w Krakowie. Nie było zbyt dużo osób i psów, ale jednak ktoś się kręcił dookoła ringu. Jeśli chodzi o Mishę to cóż, widać, że praca na smyczy w takich rozproszeniach jest już OK, w sumie zrobił wszystko dobrze. Skorzystaliśmy z tunelu z zabawek rozłożonego wcześniej i zabawki na ziemi (przynajmniej póki jest skupiony na mnie) go nie ruszają, za to miseczka z jedzonkiem :)) na rezygnacji szybko ją olał ale gdyby był bez smyczy to pewnie najpierw by zjadł zawartość. Był mniej najarany na zabawki niż się spodziewałam, a po tak długim okresie bez zabawek myślałam, że będzie szał - więc jeszcze jednak jest ten stres i rozproszenie, choć oczywiście super, że i tak się szarpał, udało mu się wziąć zabawkę odłożoną za jego plecami, ale musiałam dość mocno się angażować w szarpanie i wcześnie kończyć żeby się nie rozproszył. Szkoda, że zabrakło nam czasu żeby zrobić jakieś drugie wejście, spróbowałabym może obiegania czy czegoś co na chwilę go puszcza ze smyczy. Jednak nie do końca dogadaliśmy się z organizatorami i dostaliśmy mniej czasu, niż mieliśmy, przez co pozostał trochę niedosyt... Na pokazach był też Syriusz - jego zaangażowanie 100%! Widać, że brakuje mu agility (chwilowo ma przerwę ze względu na problemy z sercem, napiszę o nich przy innej okazji) i cieszy się z robienia sztuczek. Choć tu oczywiście dużo zależy od pogody, a ta była chłodno-deszczowa. Pokazał parę sztuczek oraz proces kształtowania :) Moje psy na pokazie były grzeczne, ale pozostał trochę niesmak po niezbyt udanej organizacji, która nie była zależna od nas ani od klubu...

Syriusz zastanawia się, co próbuję mu wyklikać... :)

Pod koniec pokazów organizowaliśmy też zabawę dla dzieci - dzieci były szkoleniowcami klikerowymi a my ich pieskami... powiem wam, że po tej próbie doceniam kreatywność moich psów! Nie było łatwo zgadnąć, o które zachowanie chodzi. Zabawa całkiem fajna dla dzieciaków, a na pamiątkę każdy dzieciak dostał po klikerze, aby móc spróbować z własnym czworonogiem :)

Niezbyt udane zdjęcie ale widać skupienie Mishy obok tunelu z zabawek!

Dzień później, 3 września, wybraliśmy się na Zawody Treningowe Oczko, organizowane w Gniazdowie, a więc bardzo blisko mojego rodzinnego domu w Częstochowie. Były to zawody organizowane przy okazji festiwalu Z Kopyta w związku z czym było bardzo dużo rozproszeń - dzieci, psy, mikrofon... Bardzo się obawiałam jak poradzi sobie Misha. Poradził sobie jednak świetnie! No, nie było tak idealnie, bo dwa razy mi nieco "wybiegł" poza tor w kierunku rozproszeń, ale szybciutko wrócił! Hura! Byłam super dumna, że udało mu się dokończyć dwa torki w takich warunkach. Biegał w minus zero i wygrał I miejsce ex aquo z owczarkiem szetlandzkim Vaderem :) mimo, że w drugim biegu mial DIS, bo ja tak bardzo chciałam go pilnować, żeby na pewno nie uciekł, że zapomniałam biec XD

Zdjęcie: Luka Photography

Na Zawodach Oczko był też Chrupek w klasie minus zero Large zajął II miejsce! W pierwszym biegu odmowy ze względu na to, że przez stres nauczyłam się tylko wersji torku dla Mishy, który jednak w przeciwieństwie do pręgowanego się wysyła... :) drugi bieg natomiast na czysto i super tempo, mega się starał!

Podium Minus Zero Large

Podium Minus Zero Medium

Nagrody z zawodów były super! Łącznie dostaliśmy: pucharek, piłkę Liker, 2 paczki żwaczy, Tort Lolo Pets (będzie na urodziny Chrupka!) i smaczki Alpha Spirit ^^.

Podsumowując, nastały dobre dni dla nas, oby takich więcej!

środa, 16 sierpnia 2017

Może nie wszyscy wiedzą, ale pod koniec kwietnia b.r. Misha nabawił się kontuzji - zwichnięcie rzepki. Napiszę o tym innym razem (prawdopodobnie po powrocie do pełni sprawności, żeby mieć pełny obraz jak to wszystko wyglądało). W każdym bądź razie dopiero od początku sierpnia wróciliśmy do agility (możemy robić hopki max 5cm, tunele i kładkę) i z tej okazji wybraliśmy się na I Malinowe Zawody Treningowe - oczywiście do klasy minus zero, bo tylko w tej klasie możemy spokojnie pobiec cały tor. Dodatkowo zgłoszony był Chrupek do klasy weteranów. Syriusz póki co musi mieć przerwę od agility dopóki nie dowiemy się, co dokładnie jest nie tak z jego sercem (o tym też później, eh te choroby...).

Zawody odbyły się w okolicy Gliwic, w klubie MalinAgility. Byliśmy tam po raz pierwszy ale od razu mi się spodobało - fajny, ogrodzony teren na uboczy. Obok spora łąka, na której można wybiegać psiaki. Na samym placu trochę mało cienia, ale kawałek dalej bardzo dużo miejsca pod drzewami, spokojnie było gdzie ukryć psiaki przed słońcem. Sam plac mógłby być trochę równiejszy, ale nie jest źle! Dla psiaków był zapewniony basen dla ochłody.

 

Jeśli chodzi o zawody to mieliśmy do pokonania dwa krótkie torki jumpingowe. Nic zbyt wymagającego - idealnie dla początkujących psów, dla których głównie przeznaczona jest ta klasa. Obserwowałam również zmagania klasy zero i open i torki też były ciekawe, choć obserwując jedynie z boku ciężko mi je dokładnie ocenić :)



Jeśli chodzi o nasze starty to Misha w pierwszym biegu ruszył i dostał małej głupawki. Zrobił sobie parę kółek po placu... jednak po disie odwołałam go i poprawiliśmy cały tor i mogłam go nagrodzić, w dodatku pędził ile sił w łapkach! Drugi bieg poszedł nam już zdecydowanie lepiej, Misha od razu się skupił i pobiegł bezbłędnie, był ładnie skupiony, udało nam się w tym biegu zająć 1 miejsce. Ja trochę zawaliłam, zachowując się bardzo asekuracyjnie, przez co czas nie wyszedł najlepszy - wciąż był to pierwszy czas w mediumach i trzeci z wszystkich psów, ale to absolutnie nie było jego 100%, bardzo ostrożny bieg :) Bardzo mnie cieszy, że po skończonych biegach trzymał się blisko mnie i razem ze mną biegł do nagrody (pudełka ze smakołykami), bo to bardzo ważny element dla nas, czarnemu zdarzały się wcześniej wycieczki po skończonym biegu... Przez disa wylądowaliśmy na miejscu 3/3 w łącznej klasyfikacji, ale i tak jestem zadowolona z mudika. Oczywiście pierwszy bieg mógł być lepszy, ale jak na taką przerwę od zawodów - ale też od biegania luźnego bez smyczy - to nie było tragedii.

Podium Minus 0 Medium. Zobaczcie, jak grzecznie siedzi!

Dla Chrupka pogoda okazała się być dużym wyzwaniem. Poprzedniego dnia było dość chłodno i liczyłam, że i w dzień zawodów tak będzie... niestety, słońce przygrzewało dość mocno, co wpłynęło na koncentrację mojego weterana. W pierwszym biegu zrobił stary numer z tarzaniem się w tunelu :) ku uciesze całej publiczności. Potem jeszcze chwilę mi się zawiesił, w rezultacie czas masakrystycznie długi i odmowy. Trochę to jednak moja wina, chyba za wcześnie wyjęłam go z klatki i za długo czekał w słońcu... bo na drugi bieg wyjęłam go później i było dużo lepiej. Skupił się i przebiegł cały torek płynnie i bezbłędnie, choć biegał zdecydowanie wolniej, niż robi to podczas chłodnej pogody. Dlatego w obu biegach miejsce 3/3 :) Jeśli chodzi o nagrody to oby dwa psiaki dostały po czymś do zabawy (szarpak, piłeczka) i do zjedzenia (saszetka, paczka smakołyków), więc nagrody bardzo praktyczne :)

Podium klasy Weteranów

Były to bardzo fajne zawody, jestem zadowolona zwłaszcza z Mishy. Widać, że praca przynosi efekty i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej choć wiem, że jeszcze dużo przed nami. Miło w końcu wrócić z nim na zawody, nawet, jeśli to tylko nieoficjalne oraz w klasie minus zero.

Wszystkie użyte zdjęcia dzięki uprzejmości Agilife!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Tagi