niedziela, 18 września 2016

Kolejna recenzja, ale tego jeszcze nie było - w ramach TOP FOR DOG 2016 dostaliśmy do testów szampony! Firma Over Zoo przysłała nam dwa różne - do długiej i do krótkiej sierści.

Po otwarciu paczki zobaczyłam tak ładnie zapakowane szampony, do tego dostaliśmy mały ręczniczek i firmowy długopis. To, co spodobało mi się na pierwszy rzut oka, to dozowniki zamiast zwykłych zakrętek. Zdecydowanie ułatwiają nie przelanie i nie rozlanie szamponu, co korzystnie wpływa na jego wydajność.

Oby dwa szampony są z linii Dogs Premium. Zacznijmy od tego do krótkiej sierści.

Szampon dla psów krótkowłosych


Informacje ze strony firmy:

Profesjonalny  szampon przeznaczony dla psów krótkowłosych. Zawarte w produkcie proteiny jedwabiu zatrzymują wodę na powierzchni włosa sprawiając, że staje się on łatwiejszy do układania, nie elektryzuje się i zyskuje zdrowy, lśniący wygląd. Szampon zawiera wyciąg z aloesu, który działa ochronnie na skórę oraz łagodzi ewentualne podrażnienia. Ekstrakt z zielonej herbaty doskonale wzmacnia i pielęgnuje sierść.

Szampon nie zawiera soli ani barwników, nie podrażnia delikatnej skóry zwierzęcia.

Zawiera ekstrakty ekologiczne.

Szczerze mówiąc nie bardzo znam się psich kosmetykach, więc ciężko mi ocenić zawarte dodatki. Szampon ma neutralny zapach i gęstą konsystencję, którą według wskazówek trzeba rozcieńczyć w proporcji 1:10 przy pierwszym myciu, i 1:5 przy drugim. Ważne, żeby pilnować tych proporcji - na początku zrobiłam za rzadki roztwór, przez co szampon się skończył zanim namydliłam całego psa i musiałam na szybko dorobić ;). W stosowaniu nie różni się niczym od innych szamponów, które stosowałam.

Efekty widać było, gdy tylko Chrupek przeschnął. Delikatna, miękka sierść i widoczny, lśniący połysk! Takie szczegóły ciężko ukazać na zdjęciach więc nawet gdybym wstawiła fotki to raczej nie byłoby widać różnicy.  Byłam jednak bardzo zadowolona, pręgowany wyglądał na prawdę korzystnie.

Szampon dla psów długowłosych


Informacje ze strony firmy:

Profesjonalny  szampon przeznaczony dla psów długowłosych. Zawarte w produkcie proteiny jedwabiu zatrzymują wodę na powierzchni włosa sprawiając, że staje się on łatwiejszy do układania, nie elektryzuje się i zyskuje zdrowy, lśniący wygląd. Szampon zawiera olejek arganowy, który doskonale regeneruje i odżywia włos oraz odbudowuje warstwę hydrolipidową skóry. 

Szampon nie zawiera soli ani barwników, nie podrażnia delikatnej skóry zwierząt.

Dla wzmocnienia efektu zaleca się stosowanie odżywki dla psów długowłosych DOGS PREMIUM.

Zawiera ekstrakty ekologiczne.

W tym szamponie umyłam Mishę i... Syriusza. Kiedyś znajoma groomerka poradziła mi, żeby być łysolka szamponami dla długowłosych. Nie wiem, na ile to prawda, ale u nas się to sprawdza ;)

Jeśli chodzi o różnicę między tym produktem a wersją dla krótkowłosych psiaków, to ten do długiej sierści miał mniej neutralny zapach, lekko słodkawy. Dalej jednak nie drażniący i nie przesadzony, za co duży plus.

Stosowanie wygląda tak samo jak w przypadku wariantu dla krótkowłosych. Nie zauważyłam żadnych różnic :)

Jeśli chodzi o efekty to u Mishy bardziej widziałam je w miękkości sierści, może dlatego, że na kręconym futerku ciężej zauważyć lśniący wygląd. Syriuszowi szampon jak najbardziej służył, choć ciężko tutaj pisać o efektach na sierści ;) nie powodował jednak żadnych podrażnień skóry, wszystko było jak najbardziej w porządku.

Produkty dostępne są w opakowaniach 250ml i 5l. Mniejsze opakowania to cena około 27zł, duże - około 150zł. Biorąc pod uwagę wydajność produktu jest to moim zdaniem bardzo dobra cena!

Oprócz wariantu do długiej i krótkiej sierści, z tej samej serii dostaniemy jeszcze szampony dla psów o jasnej sierści, rasy yorkshire terrier, przesuszonej sierści, ciemnej sierści i o skórze wrażliwej. Stanowi to bardzo różnorodną ofertę.

Recenzja w skrócie

Minusy:

+/- jeśli nie zachowamy dokładnych proporcji, może nam zabraknąć szamponu lub roztwór będzie zbyt gęsty (nie jest to prawdziwy minus, ale może być problematyczne dla osób robiących wszystko "na oko")

Plusy:

+ wygodny dozownik

+ dobra wydajność

+ widoczne efekty - lśniąca i miła w dotyku sierść

+ różnorodna oferta

+ brak skutków ubocznych, nie podrażnia skóry

+ estetyczne opakowania

 + odpowiednia cena

piątek, 16 września 2016

Misha jest zdecydowanie najaktywniejszym psiakiem z całego mojego stada, dlatego też jemu przypadło testowanie tabletek Gammolen Active, które przyszły do nas w ramach testów do plebiscytu Top For Dog 2016. Od firmy dostaliśmy jedno opakowanie 90 tabletek oraz dodatkowe 9 tabletek w woreczku, czyli łącznie 99 tabletek.

Gammolen Active to: dodatkowa porcja naturalnych: białek, aminokwasów (w tym BCAA), kompleks witamin, mikro- i makroelementy dla psów o zwiększonych potrzebach żywieniowych. Wzmacnia i chroni organizm psa w okresie intensywnego wysiłku fizycznego i psychicznego. Polecany dla psów: aktywnych, pracujących i sportowych.


Z opisu wydaje się być idealnym produktem dla mudika, który poza regularnymi treningami agility jest aktywny na co dzień, na podwórku czy nawet w domu. W przeciwieństwie do Syriusza, który mimo regularnych treningów i spacerów, w domu odpoczywa, a na placu agility pracuje na jedzenie (Misha dla którego nagrodą jest wyrzut piłki biega więc zdecydowanie więcej).

Skład tabletek to: drożdże piwowarskie, pyłek kwiatowy pszczeli, dwutlenek krzemu - substancja wiążąca, stearynian magnezu - substancja przeciwzbrylająca

O dodawaniu drożdży do diety psiaka słyszałam dobre opinie, podawałam też kiedyś w postaci proszku i nie było to proste (np. Syriusz mięso obsypane proszkiem bierze w pysk, trzęsie nim i zjada dopiero, jak jest "czyste" :P ), dlatego tabletki wydają mi się lepszą opcją, przynajmniej mamy pewność, ile dokładnie dostaje pies, nic nie zostaje rozsypane wokół miski ;)

Jeśli chodzi o dawkowanie to:

Psy do 5kg - 1 tabletka dziennie

Psy 5-10kg - 2 tabletki dziennie

Psy 15-25kg - 3 tabletki dziennie

Psy powyżej 25kg - 4 tabletki dziennie

Misha dostawał więc 2 dziennie, czyli jedno opakowanie starcza mu na 45 dni. Cena jednego pudełka to około 23zł, moim zdaniem odpowiednia. Drogo wychodzi jedynie dla psiaków powyżej 25kg, bo opakowanie starczy na mniej niż miesiąc, ale jednak większość psów sportowych jest lżejsza, a to głównie do nich kierowany jest produkt.

Tabletki wyglądają standardowo, Mishy nie smakowały i trzeba było przemycać w smakołykach, ale nie było większego problemu.

Czy tabletki pomogły? Ciężko mi to oceniać, jednak podczas stosowania ich czarny był na obozie agility, gdzie trenował bardzo intensywnie, poza tym ma codzienne treningi. Mimo wysiłku czuje się dobrze i codziennie budzi z nową dawka energii. Nie jestem pewna, czy tabletki mu w tym pomogły, ale jedno jest pewne - nie zaszkodziły w żaden sposób. A jeśli można aktywnego psiaka wzmocnić, to czemu nie?

Osobiście poleciłabym produkt jako dodatek do diety jeśli planujecie intensywny wysiłek, czyli np. obóz sportowy lub po prostu aktywne dni. Warto mieć na uwadze to, że tego typu suplementy najlepiej wprowadzić parę dni przed planowaną zwiększoną aktywnością, żeby na pewno zadziałały prawidłowo.

Recenzja w skrócie

Minusy

- przy dużych psach opakowanie starcza na krótko

Plusy

+ dobry skład

+ dodatkowe wzmocnienie psa przy zwiększonej aktywności

+ wygodne w podawaniu tabletki

+ brak negatywnych skutków stosowania suplementu

czwartek, 15 września 2016

Na rynku dostępne są różnorodne smakołyki dla psów a ponieważ Chrupek i Syriusz pracują na jedzenie to myślałam, że nic mnie nie zaskoczy. Jednak w ramach Top For Dog 2016 dostaliśmy do testów przysmaki, jakich wcześniej nie widziałam.

Manufaktura Psich Maszketów to polska firma wypiekająca ręcznie przysmaki dla psiaków. Gdy czytałam ten opis spodziewałam się, że dostaniemy coś podobnego do ludzkich ciasteczek, jednak pozytywnie się zaskoczyłam.

Od firmy dostaliśmy 4 paczki Maszketów, 3x100g i 1x50g. Wszystkie o smaku „Rybki z ferajny”. Po otworzeniu opakowania zobaczyłam dość duże gwiazdki o miękkiej konsystencji. Bardziej niż ludzkie ciastka przypominały małe kotleciki. Chyba pierwszy raz trafiłam na psie smakołyki, które tak ładnie pachną! Delikatny zapach ziół ;)

Gwiazdki mimo dużego rozmiaru bez problemu można podzielić na mniejsze kawałki, są bardzo miękkie.

Jeśli chodzi o smakowitość, cała trójka była bardzo zainteresowana Maszketami. Syriusz i Misha nie są w tej kwestii wybredni, ale Chrupkowi nie wszystkie smakołyki pasują. Na „Rybki z ferajny” był w stanie się nakręcić i bardzo ładnie pracować! Moim zdaniem smakołyki są więc idealne do szkolenia psiaków, bo nie tylko można je podzielić na małe kawałki, ale są również bardzo atrakcyjną nagrodą dla zwierzaków.

Przejdźmy teraz do składu:

łosoś norweski, mięso z indyka, ryż, marchewka, mąka ryżowa/kukurydziana, jajka, oliwa z oliwek, zioła

Moim zdaniem bardzo dobry skład! Duży plus za brak dodatku kurczaka, który jest w większości psich przysmaków a wielu czworonogom nie służy.

Na etykietce znajdziemy informację, że przysmaki należy przechowywać w lodówce. Data ważności jest krótka (w naszym przypadku był to równy tydzień) i to chyba jest jedyny minus produktu – nie można zamówić go więcej na zapas, trzeba zamawiać na bieżąco.

Cena za 100g smakołyków to 14,90zł. Nie jest to mało, ale biorąc pod uwagę, że w składzie jest m.in. łosoś norweski rozumiem taką cenę. Dodam, że jest to najdroższy smak z dostępnych, najtańszy kosztuje 9,90zł. Oprócz rybnych kąsków dostaniemy także: Kurczakowe Love, Krowa na Wypasie, Słooodka Wieprzowinka, Skubane żelki. Możemy więc wybrać opcję, która pod względem smaku jak i ceny odpowiada nam najlepiej.

Duży plus za opakowania z zamknięciem strunowym, ogromnie ułatwiają korzystanie ze smakołyków poza domem. Nie musimy ich przesypywać do innego pojemnika ani martwić się, że raz otwarta paczka rozsypie się po całym plecaku.

Ciekawostka – na opakowaniu znajdują się również informacje w języku… śląskim :)

Smakołyki można zamówić poprzez stronę Psich Maszketów na Facebooku.

 

Moja ocena w skrócie:

 

Minusy:

- krótka data ważności, nie można zamówić smakołyków „na zapas”

 

Plusy:

+ bardzo dobry skład

+ atrakcyjne dla psiaków

+ miękkie

+ łatwo podzielić na mniejsze kawałki

+ opakowanie z zamknięciem strunowym

+ dostępne różnorodne smaki

+ ładny zapach

+ oryginalność produktu, wyróżnia się na tle innych dostępnych gotowych smakołyków dla psów

wtorek, 13 września 2016

Ostatnio na blogu dużo recenzji, mam nadzieję, że czytelnikom się nie nudzą ;) Jednak produkty są dość różnorodne, więc myślę, że jest ciekawie. Tym razem przedstawiam recenzje Identyfikatorów Safe Pet, które testujemy w ramach Top For Dog 2016.

safepet2

 Adresówki zamawia się poprzez stronę internetową. Do wyboru mamy dwa rozmiary: 5,4cm x 2,9cm i 4,1cm x 2,4cm. Przy zamówieniu uzupełniamy najważniejsze informacje takie jak: imię psa, numer kontaktowy, datę urodzenia i płeć. Na drugiej stronie umieszczana jest rasa psa oraz duże miejsce na dodatkowe uwagi. Można wpisać tam np. numer chipa czy awaryjny numer telefonu. Z przodu adresówki umieszczamy także zdjęcie psa. Całość ma design przypominający ludzkie paszporty, co jest charakterystyczne dla tej firmy. W cenie produktu jest też dodanie psa do internetowej bazy Safe Pet. Możemy w niej umieścić bardzo dużo dodatkowych informacji np. o chorobach psa.

Ja wybrałam dla całego stada mniejsze adresówki, mimo, że Chrupek jest całkiem dużym psem. Przyszły zapakowane w woreczki strunowe. Co od razu rzuciło mi się w oczy to to, że Misha na adresówce wygląda trochę jak czarna plama ;). Dlatego jeśli planujecie zakup tej adresówki to używajcie jasnych zdjęć zwłaszcza przy ciemnym psie - zdjęcia Chrupka i Syriusza prezentują się bardzo dobrze. Poza tym małym niedociągnięciem Safe Pet wyglądały na porządnie wykonane i pierwsze wrażenie było naprawdę dobre.

safepet1

Niemalże od razu przypięłam całej trójce adresówki. O ile z Chrupkową obrożą Safe Pet współgrał idealnie, tak nie podobało mi się połączenie z obrożami moich średniaków. Od początku wydawało mi się, że są nieco za duże. Mishy na wszelki wypadek przypięłam adresówkę jednak do szelek. Moje obawy potwierdziły się. O ile przy przeciętnych spacerach adresówka przy obroży nie przeszkadzała Syriuszowi, tak przy szybszym bieganiu (np. na torku agility) trzeba było ją ściągać, ponieważ krępowała jego ruchy. Zdarzyło się również, że lekko obtarła skórę na klatce piersiowej - podejrzewam, że w trakcie odpoczynku niż spaceru (gdy jeździmy na treningi/zawody, moje psy mają na sobie obroże cały czas, również gdy odpoczywają w klatce, żeby mieć nad nimi nieco większą kontrolę).

Mishy natomiast adresówka przypięta do szelek w niczym nie przeszkadzała, ani w zwykłych spacerach, ani w bieganiu po torku, ani w harcach z grupką innych psów. Moim zdaniem adresówka więc nie nadaje się do przypięcia do obroży dla małych psów, a tym bardziej miniaturowych (Syriusz ma 42cm i waży 10kg, więc wcale nie jest taki malutki, a mimo to mu przeszkadzała). Rozwiązaniem będzie przyczepianie identyfikatorów do szelek, chociaż nie wiem, czy w przypadku ras miniaturowych nie będzie im to przeszkadzać. Szkoda, że nie ma jeszcze mniejszej wersji adresówek, chętnie bym wybrała dla mojej dwójki.

Chrupkowi identyfikator Safe Pet nosi się całkiem dobrze. Adresówki całej trójki nie noszą żadnych znamion użytkowania mimo, że nie były oszczędzane (zwłaszcza w przypadku Mishy, który na spacerach naprawdę szaleje, a i do wody nie rzadko wchodzi). Adresówki nie odpadły i nie zgubiły się. Napisy nie zdarły się nawet w najmniejszym stopniu. Produkty Safe Pet po ponad miesiącu intensywnego użytkowania wyglądają dokładnie tak jak w dniu, w którym do nas dotarły.

safepet3

Cena adresówki to 29,90zł, bez różnicy, który rozmiar wybierzemy. Nie jest to mało jak za identyfikator, ale biorąc pod uwagę dobrą jakość produktu i dodatkowo wpisanie psa do bazy, nie jest to wcale taka zła cena.

Recenzja w pigułce.

Minusy:

- ciemniejsze zdjęcia nie prezentują się dobrze na gotowym produkcie

- za duża dla małych i miniaturowych psów, może powodować u nich dyskomfort

Plusy:

+ dużo informacji zawartych na adresówce

+ sami możemy decydować o informacjach, które znajdą się na odwrocie adresówki

+ wpis psa do bazy w cenie produktu

+ profesjonalne wykonanie, identyfikatory nie niszczą się szybko

+ napisy nie ścierają się

+ interesujący wygląd

poniedziałek, 12 września 2016

11 września wybraliśmy się do Tych na treningowe zawody agility organizowane przez  Jechali: Syriusz, zgłoszony do klasy Open i Misha, zgłoszony do klasy minus 0.

Zdjęcie: Karolina Piontek

Pogoda nas nie rozpieszczała i przez cały czas trwania zawodów mocno grzało słońce. To niestety nie wpłynęło korzystnie na biegi Syriusza. O ile Agility Open poza przedreptaną kładką (usprawiedliwię tutaj łysolka, że ostatnio biega tylko po tartanowej kładce, a w Tychach była drewniania) było w całkiem dobrym tempie (zwłaszcza cieszy mnie szybki slalom, do którego wejście było trudne), tak Jumping Open, który był praktycznie w południe był trochę za wolny (choć były też ładne momenty). Mimo to udało nam się osiągnąć imponujące wyniki:

Agility Open - miejsce 1/5

Jumping Open - miejsce 1/5

Łącznie - miejsce 1/5

Zdjęcie: Karolina Piontek

Zdjęcie: Karolina Piontek 

Misha startował w minus 0, torki nie były trudne jak na jego poziom ;) więc może czyste biegi nie są osiągnięciem ale bardzo cieszę się ze skupienia w trudnych warunkach. Dla Mishy takie starty to cenne doświadczenie, trochę pracy w trudnych warunkach i dużo nagrody.

Zdjęcie: Joanna Joachimiak

Niestety, w minus 0 w klasie medium był sam :) więc dostał same pierwsze miejsca. Porównując jednak jego czasy do psiaków z minus 0 z klasy large i small w obu biegach miał trzeci czas z 17 startujących psów.

Jestem bardzo zadowolona z tych zawodów, zwłaszcza z Mishy. Organizacja była bardzo sprawna i szybko wróciliśmy do domu. Jeśli chodzi o nagrody to każdy uczestnik dostawał na poprawę humoru próbkę karmy, a za miejsca na podium były smakołyki Woolf, gumowe ringo z wypustkami do memłania oraz kabanosy firmy Maced, czyli bardzo praktyczne nagrody :) Misha z zadowoleniem gryzie kółeczko a smakołyki? Na te zawsze znajdą się chętni!

treningowepodium