czwartek, 15 września 2016

Na rynku dostępne są różnorodne smakołyki dla psów a ponieważ Chrupek i Syriusz pracują na jedzenie to myślałam, że nic mnie nie zaskoczy. Jednak w ramach Top For Dog 2016 dostaliśmy do testów przysmaki, jakich wcześniej nie widziałam.

Manufaktura Psich Maszketów to polska firma wypiekająca ręcznie przysmaki dla psiaków. Gdy czytałam ten opis spodziewałam się, że dostaniemy coś podobnego do ludzkich ciasteczek, jednak pozytywnie się zaskoczyłam.

Od firmy dostaliśmy 4 paczki Maszketów, 3x100g i 1x50g. Wszystkie o smaku „Rybki z ferajny”. Po otworzeniu opakowania zobaczyłam dość duże gwiazdki o miękkiej konsystencji. Bardziej niż ludzkie ciastka przypominały małe kotleciki. Chyba pierwszy raz trafiłam na psie smakołyki, które tak ładnie pachną! Delikatny zapach ziół ;)

Gwiazdki mimo dużego rozmiaru bez problemu można podzielić na mniejsze kawałki, są bardzo miękkie.

Jeśli chodzi o smakowitość, cała trójka była bardzo zainteresowana Maszketami. Syriusz i Misha nie są w tej kwestii wybredni, ale Chrupkowi nie wszystkie smakołyki pasują. Na „Rybki z ferajny” był w stanie się nakręcić i bardzo ładnie pracować! Moim zdaniem smakołyki są więc idealne do szkolenia psiaków, bo nie tylko można je podzielić na małe kawałki, ale są również bardzo atrakcyjną nagrodą dla zwierzaków.

Przejdźmy teraz do składu:

łosoś norweski, mięso z indyka, ryż, marchewka, mąka ryżowa/kukurydziana, jajka, oliwa z oliwek, zioła

Moim zdaniem bardzo dobry skład! Duży plus za brak dodatku kurczaka, który jest w większości psich przysmaków a wielu czworonogom nie służy.

Na etykietce znajdziemy informację, że przysmaki należy przechowywać w lodówce. Data ważności jest krótka (w naszym przypadku był to równy tydzień) i to chyba jest jedyny minus produktu – nie można zamówić go więcej na zapas, trzeba zamawiać na bieżąco.

Cena za 100g smakołyków to 14,90zł. Nie jest to mało, ale biorąc pod uwagę, że w składzie jest m.in. łosoś norweski rozumiem taką cenę. Dodam, że jest to najdroższy smak z dostępnych, najtańszy kosztuje 9,90zł. Oprócz rybnych kąsków dostaniemy także: Kurczakowe Love, Krowa na Wypasie, Słooodka Wieprzowinka, Skubane żelki. Możemy więc wybrać opcję, która pod względem smaku jak i ceny odpowiada nam najlepiej.

Duży plus za opakowania z zamknięciem strunowym, ogromnie ułatwiają korzystanie ze smakołyków poza domem. Nie musimy ich przesypywać do innego pojemnika ani martwić się, że raz otwarta paczka rozsypie się po całym plecaku.

Ciekawostka – na opakowaniu znajdują się również informacje w języku… śląskim :)

Smakołyki można zamówić poprzez stronę Psich Maszketów na Facebooku.

 

Moja ocena w skrócie:

 

Minusy:

- krótka data ważności, nie można zamówić smakołyków „na zapas”

 

Plusy:

+ bardzo dobry skład

+ atrakcyjne dla psiaków

+ miękkie

+ łatwo podzielić na mniejsze kawałki

+ opakowanie z zamknięciem strunowym

+ dostępne różnorodne smaki

+ ładny zapach

+ oryginalność produktu, wyróżnia się na tle innych dostępnych gotowych smakołyków dla psów

wtorek, 13 września 2016

Ostatnio na blogu dużo recenzji, mam nadzieję, że czytelnikom się nie nudzą ;) Jednak produkty są dość różnorodne, więc myślę, że jest ciekawie. Tym razem przedstawiam recenzje Identyfikatorów Safe Pet, które testujemy w ramach Top For Dog 2016.

safepet2

 Adresówki zamawia się poprzez stronę internetową. Do wyboru mamy dwa rozmiary: 5,4cm x 2,9cm i 4,1cm x 2,4cm. Przy zamówieniu uzupełniamy najważniejsze informacje takie jak: imię psa, numer kontaktowy, datę urodzenia i płeć. Na drugiej stronie umieszczana jest rasa psa oraz duże miejsce na dodatkowe uwagi. Można wpisać tam np. numer chipa czy awaryjny numer telefonu. Z przodu adresówki umieszczamy także zdjęcie psa. Całość ma design przypominający ludzkie paszporty, co jest charakterystyczne dla tej firmy. W cenie produktu jest też dodanie psa do internetowej bazy Safe Pet. Możemy w niej umieścić bardzo dużo dodatkowych informacji np. o chorobach psa.

Ja wybrałam dla całego stada mniejsze adresówki, mimo, że Chrupek jest całkiem dużym psem. Przyszły zapakowane w woreczki strunowe. Co od razu rzuciło mi się w oczy to to, że Misha na adresówce wygląda trochę jak czarna plama ;). Dlatego jeśli planujecie zakup tej adresówki to używajcie jasnych zdjęć zwłaszcza przy ciemnym psie - zdjęcia Chrupka i Syriusza prezentują się bardzo dobrze. Poza tym małym niedociągnięciem Safe Pet wyglądały na porządnie wykonane i pierwsze wrażenie było naprawdę dobre.

safepet1

Niemalże od razu przypięłam całej trójce adresówki. O ile z Chrupkową obrożą Safe Pet współgrał idealnie, tak nie podobało mi się połączenie z obrożami moich średniaków. Od początku wydawało mi się, że są nieco za duże. Mishy na wszelki wypadek przypięłam adresówkę jednak do szelek. Moje obawy potwierdziły się. O ile przy przeciętnych spacerach adresówka przy obroży nie przeszkadzała Syriuszowi, tak przy szybszym bieganiu (np. na torku agility) trzeba było ją ściągać, ponieważ krępowała jego ruchy. Zdarzyło się również, że lekko obtarła skórę na klatce piersiowej - podejrzewam, że w trakcie odpoczynku niż spaceru (gdy jeździmy na treningi/zawody, moje psy mają na sobie obroże cały czas, również gdy odpoczywają w klatce, żeby mieć nad nimi nieco większą kontrolę).

Mishy natomiast adresówka przypięta do szelek w niczym nie przeszkadzała, ani w zwykłych spacerach, ani w bieganiu po torku, ani w harcach z grupką innych psów. Moim zdaniem adresówka więc nie nadaje się do przypięcia do obroży dla małych psów, a tym bardziej miniaturowych (Syriusz ma 42cm i waży 10kg, więc wcale nie jest taki malutki, a mimo to mu przeszkadzała). Rozwiązaniem będzie przyczepianie identyfikatorów do szelek, chociaż nie wiem, czy w przypadku ras miniaturowych nie będzie im to przeszkadzać. Szkoda, że nie ma jeszcze mniejszej wersji adresówek, chętnie bym wybrała dla mojej dwójki.

Chrupkowi identyfikator Safe Pet nosi się całkiem dobrze. Adresówki całej trójki nie noszą żadnych znamion użytkowania mimo, że nie były oszczędzane (zwłaszcza w przypadku Mishy, który na spacerach naprawdę szaleje, a i do wody nie rzadko wchodzi). Adresówki nie odpadły i nie zgubiły się. Napisy nie zdarły się nawet w najmniejszym stopniu. Produkty Safe Pet po ponad miesiącu intensywnego użytkowania wyglądają dokładnie tak jak w dniu, w którym do nas dotarły.

safepet3

Cena adresówki to 29,90zł, bez różnicy, który rozmiar wybierzemy. Nie jest to mało jak za identyfikator, ale biorąc pod uwagę dobrą jakość produktu i dodatkowo wpisanie psa do bazy, nie jest to wcale taka zła cena.

Recenzja w pigułce.

Minusy:

- ciemniejsze zdjęcia nie prezentują się dobrze na gotowym produkcie

- za duża dla małych i miniaturowych psów, może powodować u nich dyskomfort

Plusy:

+ dużo informacji zawartych na adresówce

+ sami możemy decydować o informacjach, które znajdą się na odwrocie adresówki

+ wpis psa do bazy w cenie produktu

+ profesjonalne wykonanie, identyfikatory nie niszczą się szybko

+ napisy nie ścierają się

+ interesujący wygląd

poniedziałek, 12 września 2016

11 września wybraliśmy się do Tych na treningowe zawody agility organizowane przez  Jechali: Syriusz, zgłoszony do klasy Open i Misha, zgłoszony do klasy minus 0.

Zdjęcie: Karolina Piontek

Pogoda nas nie rozpieszczała i przez cały czas trwania zawodów mocno grzało słońce. To niestety nie wpłynęło korzystnie na biegi Syriusza. O ile Agility Open poza przedreptaną kładką (usprawiedliwię tutaj łysolka, że ostatnio biega tylko po tartanowej kładce, a w Tychach była drewniania) było w całkiem dobrym tempie (zwłaszcza cieszy mnie szybki slalom, do którego wejście było trudne), tak Jumping Open, który był praktycznie w południe był trochę za wolny (choć były też ładne momenty). Mimo to udało nam się osiągnąć imponujące wyniki:

Agility Open - miejsce 1/5

Jumping Open - miejsce 1/5

Łącznie - miejsce 1/5

Zdjęcie: Karolina Piontek

Zdjęcie: Karolina Piontek 

Misha startował w minus 0, torki nie były trudne jak na jego poziom ;) więc może czyste biegi nie są osiągnięciem ale bardzo cieszę się ze skupienia w trudnych warunkach. Dla Mishy takie starty to cenne doświadczenie, trochę pracy w trudnych warunkach i dużo nagrody.

Zdjęcie: Joanna Joachimiak

Niestety, w minus 0 w klasie medium był sam :) więc dostał same pierwsze miejsca. Porównując jednak jego czasy do psiaków z minus 0 z klasy large i small w obu biegach miał trzeci czas z 17 startujących psów.

Jestem bardzo zadowolona z tych zawodów, zwłaszcza z Mishy. Organizacja była bardzo sprawna i szybko wróciliśmy do domu. Jeśli chodzi o nagrody to każdy uczestnik dostawał na poprawę humoru próbkę karmy, a za miejsca na podium były smakołyki Woolf, gumowe ringo z wypustkami do memłania oraz kabanosy firmy Maced, czyli bardzo praktyczne nagrody :) Misha z zadowoleniem gryzie kółeczko a smakołyki? Na te zawsze znajdą się chętni!

treningowepodium

sobota, 10 września 2016

W ramach Top For Dog dostaliśmy do testów również produkty znanej wśród psiarzy firmy Maced. Chyba każdy właściciel czworonoga kiedyś się natknął na tą firmę. Obiektem testów były aż trzy różne produkty:

Mini kosteczki mix

Dentic - przysmak dentystyczny

Maced Spaghetti Americano (suszone jelita wieprzowe)

Każdego produktu dostaliśmy po trzy sztuki, więc spokojnie starczyło do testów całej trójki.

KOSTKI MINI MIX


Od razu spodobało mi się opakowanie. Jest wielokrotnego użytku - po otwarciu smakołyki nie wysychają, są dalej szczelnie zamknięte. Słoiczek jest plastikowy, więc bardzo lekki. Dzięki przezroczystości, kupując kostki w sklepie stacjonarnym możemy zobaczyć, jakiej wielkości są przysmaki i nie kupić "kota w worku". Po zużyciu kostek możemy przeznaczyć opakowanie do trzymania innych smakołyków. W jednym słoiczku jest 300g produktu.

 

Skład z opakowania to:

Zboża, produkty pochodzenia zwierzęcego, oleje i tłuszcze

Szkoda, że nie ma podanych procentowo składników, bo tak to ciężko ocenić skład. Nie wiadomo choćby ile % mięsa jest w kostkach. Nie wiemy także, jakie produkty zwierzęce zostały użyte, więc smakołyki odpadają dla psów alergików.

Kosteczki są - zgodnie z nazwą - mini mini, mają długośc około 1cm. Z nazwy są "Przysmakiem małego psa" ale moim zdaniem równie dobrze sprawdzą się u dużych psów. Takiej wielkości smakołyki są idealne do sesji klikerowych i innych aktywności, gdzie nagradzamy psa dużo jedzeniem. Mają wielkość idealną "na raz".

Kostki są bardzo miękkie. Ma to swoje plusy i minusy. Większość psów woli miękkie smakołyki, możemy je łatwo podzielić na dwie części (wg mnie nie ma takiej potrzeby, ale to się przydaje gdy np. zorientujemy się, że wzięliśmy za mało kostek na trening ;)). Minusem jest to, że gdy trzymamy kilka kostek w ręce, zwłaszcza w gorącą pogodę, nabierają one konsystencji plasteliny i sklejają się ze sobą. Powoduje to niezbyt przyjemne w dotyku uczucie, ale przede wszystkim - trudności w szybkim wydawaniu psu smakołyka, bo trzeba go odkleić od reszty. Jednak gdy miałam smakołyki w saszetce, nie skleiły się i nie utworzyły jednej masy, czego się obawiałam ;) mimo, że było dość ciepło na dworze. Naturę plasteliny mogłam za to wykorzystać przy podawaniu Syriuszowi tabletek - sklejałam kilka kostek wrzucając do środka leki i gotowe!

Kostki mają specyficzny zapach, ale nie jest on zbyt intensywny. Dzięki temu nie przeszkadza, ale... czyni kostki mniej atrakcyjnymi dla psiaków. U mnie cała trójka jadła kostki bardzo chętnie w domu, jednak na spacerze, w rozproszeniach nie były już tak pożądane. Służyły nam jako zwykły przysmak, nie jako coś super. Zwykle mieszałam je z suchą karmą w saszetce i używałam jako taka nagródka za coś prostego, za grzeczne siedzenie w klatce czy przywołanie. Mini mix sprawdza się idealnie gdy potrzebujemy dużo małych nagródek, nie sprawdzi się jednak przy psach, które trzeba silnie motywować.

Jeśli chodzi o cenę, to w sklepach internetowych słoik 300g kosztuje 9-12zł. Jest to bardzo optymalna cena. U nas jeden słoik starczał na około 2 tygodnie, nawet nieco więcej, a używałam kostek codziennie co najmniej garstki. Przez to, że przysmaki są na prawdę malutkie, opakowanie starcza na długo. Mimo tak częstego podawania nie zauważyłam żadnych zmian w zachowaniu czy samopoczuciu psów.

Czas na recenzję kostek Mini Mix Maced w pigułce.

Minusy:

- brak dokładnych informacji o składzie

- kostki kleją się do rąk lub sklejają do siebie

- nie należą do bardzo atrakcyjnych dla psa smakołyków

Plusy

+ rozmiar idealny do np. sesji klikerowych

+ miękkie

+ łatwo podzielić na mniejsze kawałki

+ nie mają drażniącego zapachu

+ nie powodują problemów żołądkowych

+ cena

+ opakowanie starcza na długo

+ praktyczne opakowanie - lekkie, ale smakołyki nie wysychają i nie twardnieją

Moim zdaniem produkt na plus zwłaszcza za swoją cenę. Myślę, że będzie u nas co jakiś czas gościł, jako urozmaicenie nagród za sesje klikerowe czy podstawowe komendy na spacerach.

SPAGHETTI AMERICANO


Pod tą wymyślną nazwą kryją się po prostu... suszone jelita wieprzowe. Dużym plusem smakołyków jest to, że nie mają one niepotrzebnych składników, wypełniaczy - jest to po prostu suszone mięso. Skład oceniam więc jak najbardziej pozytywnie ;)

Opakowania są dość małe - 40g, co daje kilkanaście cienkich pasków. Jest przezroczyste więc kupując w sklepie stacjonarnym wiemy, co kupujemy. Małe opakowanie ma też swój plus - podczas sesji klikerowej prawdopodobnie zużyjemy całe, nie musimy więc długo trzymać przysmaków i martwić się, że z czasem stwardnieją lub po prostu męczyć się z ich zapachem ;)

Smakołyki mają dość intensywny zapach który sprawia, że są wyjątkowo atrakcyjne dla psów. Moim zdaniem suszone mięso w ogóle jest jednym z najlepszych motywatorów dla psiaków, którym nie każdy smakołyk podejdzie. Zapach suszonego mięsa na pewno przekona nie jednego niejadka.

Paski są lekko ponacinane, co jest genialnym rozwiązaniem. Dzięki temu można łatwo poprzerywać je na małe kawałki ( no dobra, trzeba włożyć w to trochę siły, ale bez nacięć byłoby to zdecydowanie trudniejsze ) i użyć jako smakołyków. Także jelita mogą posłużyć zarówno jako niewielka przekąska jak i smakołyki używane np. w sesji klikerowej.

Jeśli chodzi o strukturę tych przysmaków to są dosyć miękkie jak na suszki. Dzięki temu sprawdzają się w roli smakołyków, bo pies szybko zjada, a nie jak w przypadku innych suszonych przekąsek - wolno przeżuwa. Dlatego moim zdaniem Spaghetti Americano nadaje się bardziej na smakołyki, niż jako gryzak - nawet cały pasek psiaki zjadają w szybkim tempie i raczej nie zajmie ich nawet na parę minut.

Cena za jedno opakowanie to niecałe 4zł, więc jak najbardziej na plus! W sklepach internetowych znajdziecie też pakiety np. 10 opakowań i wtedy zakup jeszcze bardziej się opłaca.

Spaghetti Americano w pigułce:

Minusy:

- intensywny zapach, może przeszkadzać np. przy podawaniu smakołyków w domu

- szybko się kończą ;)

Plusy

+ skład

+ przezroczyste opakowanie - gdy kupujemy stacjonarnie wiemy, co kupujemy

+ bardzo atrakcyjne dla psiaków

+ łatwo podzielić na mniejsze kawałki

+ można użyć jako przekąskę/gryzak (aczkolwiek nie zajmie psa na długo)

+ podzielone na kawałki dobrze sprawdzają się np. przy sesjach klikerowych (są wystarczająco miękkie)

+ nie powodują problemów żołądkowych

+ atrakcyjna cena

 DENTIC - przysmak dentystyczny


Smakołyk, który ma czyścić zęby. W jednym opakowaniu znajdują się cztery patyczki. Są dosyć twarde, ale nie na tyle, żeby psiaki sobie z nimi nie poradziły lub zniechęcały się. Wręcz przeciwnie, znikają bardzo szybko, nawet w przypadku niepełnego uzębienia Syriusza.

Nie mają intensywnego zapachu, nie brudzą rąk. Ciężko je połamać na mniejsze części, ale nie jest to niemożliwe. Dużym plusem jest opakowanie z zapięciem strunowym, które zapobiega wyschnięciu Denticów, gdy chcemy z paczki wyjąć tylko jednego czy dwa.

Raczej nie nadaje się na smakołyki, bo nawet mały kawałek pies chwilę przeżuwa. My stosowaliśmy głównie jako gryzaki, przekąski. Psiakom bardzo smakowały, nie zajmowały ich jednak na zbyt długo - konsumpcja zajmuje do 5 minut. Żadnych ubocznych skutków stosowania nie było, wszystko trawiło się dobrze ;). Moje psy często dostają takie jedzonko do klatki, mają nagrodę za to, że do niej weszły, a memłanie pozwala im się lepiej wyciszyć.

Skład z opakowania: mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego, produkty pochodzenia roślinnego, zboża, ekstrakty białka roślinnego, minerały. Dodatki technologiczne: stabilizatory i regulatory kwasowości i konserwanty. Dodatki dietetyczne: witaminy D i E, biotyna.

Skład niestety nie jest najlepszy, ale co mi się najbardziej nie podoba to brak szczegółowych informacji np. o rodzaju mięsa. Wyklucza to używanie przysmaku dla psich alergików.

Jeśli chodzi o oddziaływanie na uzębienie to cóż, nie zauważyłam żadnego. Podejrzewam, że jeśli efekt jest widoczny, to pewnie dopiero po bardziej regularnym stosowaniu przysmaku.

Cena - tu warto sprawdzić oferty kilku sklepów, bo koszt opakowania (4 sztuki) waha się od 3zł do ponad 5zł. Moim zdaniem cena jest bardzo atrakcyjna zwłaszcza, jak wybierzemy tą tańszą opcję.

 Minusy

- wpływ na uzębienie nie jest widoczny

- skład, brak dokładnych informacji o nim

- nie zajmuje psów na zbyt długo

- nie nadaje się na smakołyki

Plusy

+ nie brudzi rąk, nie ma drażniącego zapachu

+ można przełamać na mniejsze kawałki

+ dobry gryzak dla psiaka

+ opakowanie z zapięciem strunowym zapobiega wysychaniu przysmaku

+ nie powoduje problemów żołądkowych

+ smakuje psiakom

+ bardzo atrakcyjna cena

Podsumowując, przysmaki Maced, są różnorodne i każde nadaje się do czegoś innego. Firma ma więc ciekawy asortyment, zwłaszcza, że na stronie internetowej znajdziemy również inne smakołyki. Jedynym minusem jest fakt, że na stronie internetowej Maced nie ma podanych dokładnych składów produktów. Obiekty testów przypadły mi do gustu i na pewno jeszcze nie raz się w nie zaopatrzymy. Moim ulubieńcem z tej trójki jest Spaghetti, bo zdecydowanie najchętniej były pochłaniane przez pieski.



piątek, 09 września 2016

Jednym z najciekawszych produktów jakie testowaliśmy w ramach TOP FOR DOG 2016 jest Furminator. Słyszałam o nim już od dawna i zawsze zastanawiałam się, czy jest warty swojej ceny (skoro można łatwo dostać dużo tańsze podróbki). Tutaj znajdziecie wskazówki, jak odróżnić oryginał od podróbki. Bardzo się cieszę, że dostałam ten produkt do testowania, bo okazało się, że nie jest to przeciętnej jakości szczotka.

Zacznijmy od tego, że Furminatory dostaliśmy dwa - w końcu Misha i Chrupek mają zupełnie inny rodzaj sierści. Dla mudika przeznaczony był Furminator M do długiej sierści, a dla Chrupka L do krótkiej sierści. Producent oferuje całą gamę rozmiarów szczotek - XS, S, M, L, XL - każda w wersji do krótkiej i długiej sierści. Niestety, w wielu sklepach oferujących oryginalne Furminatory nie ma dostępnych wszystkich rozmiarów (zwłaszcza często brakuje XS). Ceny to przedział 85-165zł, zwykle im większy rozmiar tym droższy. Nie jest to mało, zwłaszcza gdy robimy zakupy dla większego pieska. Czy jednak warto zainwestować?

Szczotki były ładnie zapakowane, wyglądały profesjonalne. Na ząbki założone było plastikowe zabezpieczenie, które zdecydowanie pomaga np. w transporcie szczotki. Nie musimy się bać, że ząbki zahaczą np. o ubranie.

 Jako pierwszy w ruch poszedł rozmiar M. Już pierwsze wrażenie było bardzo na plus. Furminator za jednym pociągnięciem zbierał zdecydowanie więcej włosów, niż jego podróbka. Zdecydowanie lepiej poradził sobie też z kędzierzawą sierścią mudika - rozczesywanie największych loczków przy pomocy tańszego zamiennika trwało dłużej, nie było takie efektywne a szczotka często szarpała psa za włosy. Furminatorowi też zdarzy się pociągnąć w przypadku Mishy, ale zdecydowanie rzadziej. Przy jego używaniu należy jednak pamiętać, by kołtuny rozplątać ręcznie - przejechanie Furminatorem po kołtunie będzie bardzo nieprzyjemne dla psa. Jeśli chodzi o wielkość szczotki to myślę, że M pasuje do Mishy idealnie (42cm wzrostu i niecałe 10kg).

Jak sprawdził się Furminator L do krótkiej sierści? Również znakomicie! Z krótkowłosego Chrupka leci mnóstwo igiełek przez co sierść w domu jest wszędzie. Po wyczesaniu go nie wierzyłam, że AŻ TYLE włosa udało mi się z niego wyczesać! I to wcale nie zajęło nam długo, do 10 minut. Niestety nie bardzo widać na zdjęciach, ale sierść Chrupka od razu wyglądała inaczej, miała ładny połysk i pies sprawiał wrażenie, jakby właśnie wyszedł z salonu piękności, choć nawet nie był kąpany a tylko dobrze wyczesany.

Porównanie oryginalny Furminator (żółty) i tańsza podróbka (zielony). Widać różnicę, prawda?

Dużą zaletą szczotki jest to, że występuje w różnych rozmiarach. Czesanie Chrupka szczotką M zajęłoby więcej czasu, z kolei czesanie Mishy szczotką L byłoby bardzo nieporęczne, trzeba byłoby ciągle uważać czy o coś nie zahaczamy. Różnica byłaby jeszcze większa gdyby porównać psa rasy miniaturowej z rasą olbrzymią.

Porównanie M do długiej sierści i L do krótkiej.

Jeśli chodzi o różnicę między Furminatorem do krótkiej a do długiej sierści to głównie leży w długości ząbków, ta do długowłosych ma zdecydowanie dłuższe. To również bardzo praktyczne, czesanie krótszymi ząbkami mudika pewnie skutkowałoby problemem z rozczesywaniem kręconej sierści i szarpaniem psa, a z kolei dłuższe ząbki krótkowłosego psa mogłyby zadrapać.

Furminator wyposażony jest w "przycisk", który ułatwia zdejmowanie sierści ze szczotki. Dzięki temu nie musimy tego robić ręcznie. Bardzo fajna funkcja, powoduje, że kłaki tak bardzo nie roznoszą się, bo są zbite w kulkę sierści wyciągniętą z Furminatora.

Jedyną niedoskonałość produktu zauważyłam przy czesaniu Chrupka, otóż szczotka nie zbiera dokładnie wszystkich wyczesanych włosów, część z nich "zostaje" na psie lub podłodze. Najlepiej więc używać Furminatora na zewnątrz, żeby nie musieć potem jeszcze zamiatać sierści. Myślę, że zależy to w dużej mierze od rodzaju sierści, bo przy czesaniu Mishy takiego problemu nie zauważyłam.

Włosy "nie zebrane" przez Furminator.



Mimo kilkukrotnych użyć produkt w żadnym stopniu nie nosi śladów użytkowania. Cena Furminatora nie jest mała, ale myślę, że jak na tak dobrej jakości produkt, jest warta swojej ceny. Już teraz wiem, że Furminator zagości na mojej liście "must have" produktów dla psiaków!

Minusy:

- cena

- nie łatwo dostać wszystkie możliwe rozmiary

- przy krótkowłosych psach nie zbiera dokładnie wszystkich wyczesanych włosów, część z nich "zostaje" na psie lub podłodze

Plusy

+ dostępny w wielu rozmiarach, w wariantach do długiej i krótkiej sierści

+ dokładnie wyczesuje psa

+ radzi sobie z długą, kręconą sierścią

+ zmniejsza problem linienia psa w domu

+ po wyczesaniu sierść psa prezentuje się lepiej

+ wygodny przycisk pozwala łatwo zbierać wyczesane kłaki ze szczotki

+ umożliwia szybkie i dokładne wyczesanie psa

+ po kilku użyciach nie nosi śladów użytkowania