poniedziałek, 19 lutego 2018

Dość spontanicznie podjęłam decyzję, aby wybrać się na jeden dzień Walentynkowych Zawodów Agility, które odbyły się w dniach 17-18 lutego 2018 w Poczerninie. Czasami spontany rządzą!

Zaczynaliśmy od biegów Syriusza i tu mieliśmy trochę pecha. Przed samym swoim pierwszym biegiem łysy zaczął zachowywać się dziwnie, jakby się czegoś przestraszył... bałam się, że coś mu się stało i już rozmawiałam z obsługą w ringu o tym, że nie wystartujemy... ale trochę się otworzył i w końcu pobiegliśmy, choć wystartował bardzo nieśmiało. DIS, ale po kilku przeszkodach nabrał pewności i biegł już fajnie. Na kolejnych biegach zachowywał się już nieco lepiej, ale wciąż nie był to jego dzień, łatwo się rozpraszał i nie biegał tak szybko, jak potrafi. W jumpingu open niestety ruszył dośc wolno, a jak się trochę rozkręcił to mieliśmy disa. Jednak na pocieszenie udało nam się wygrać agility open - miejsce 1/10! :) Dobrze, że na ten jeden bieg się nieco rozkręcił, a w pozostałych mimo wszystko miał fajne momenty.

Zdjęcie Silesias Devil Team

Natomiast gwiazdą dnia był zdecydowanie Misha. Warunki miał trudne - tuż przed nami startowała suczka sheltie, którą dobrze zna i bardzo lubi i było to duże rozproszenie. Poza tym wkręcał się w wąchanie na hali - chyba któraś ze startujących suczek miała cieczkę, bo Syriusz również wąchał w tych samych miejscach. Momentami wątpiłam, czy uda mi się go skupić.

Pierwszy bieg jumpingowy był BARDZO chaotyczny, ale cudem udało się nam go pobiec na czysto! Dwa razy byłam pewna, że Misha ucieknie z toru ale mimo dużej pokusy kontrolował się i trzymał blisko. Ostatecznie przez rozproszenia nadrobił trochę drogi, nie skręcał ciasno - więc mimo czystego biegu miejsce 2/4. W drugim jumpingu zerwał start i nie zdążyłam dobiec do tunelu, więc wbiegł do złej dziury i dostał disa. Ale zawołałam go do siebie, poprawiłam i potem biegł już bardzo ładnie :) Startu zbytnio nie chciałam poprawić bo akurat w okolicy początku toru kręciło się dziecko i trochę bałam się, że mudik pobiegnie je obszczekać. Ostatni bieg to agility 0 i z tego przebiegu jestem naprawdę dumna! Udało nam się pobiec je na czysto, Misha zaliczył strefkę na kładce! (Choć czuł się dalej dość niepewnie). Cały czas był skupiony i blisko mnie. Miejsce 1/4, prędkość 5m/s - gdy nabierze pewności na kładce a ja będę mu lepiej pokazywać ciasne skręty to na pewno jeszcze przyspieszy.

Podsumowując - cieszę się, że pojechałam. Syriusz miał nieco pechowy dzień ale jednak coś nam się udało przebiec :) a Misha zachowywał się bardzo dobrze. Wygraliśmy pamiątkowe magnesy, trochę smakołyków (8in1, Smaczaki, Fish4Dogs), Dolinę Noteci, saszetkę na smaki, zabawkę i... kupon na derkę! Czyli niedługo zamawiamy ubranko na wymiar całkowicie za darmo. Przy okazji wspaniale było znowu poczuć atmosferę zawodów i pokibicować psom znajomych... potrzebuję zawodów niemalże tak bardzo jak powietrza.

środa, 14 lutego 2018

Ostatnio założyłam profil na sarahah, gdzie można wysyłać anonimowe wiadomośc. Na fanpage'u poprosiłam o zadawanie pytań i obiecałam odpowiedzieć na blogu. Kilka osób napisało, więc oto odpowiedzi!

1. Czemu męczysz psy?

Tak, to autentyczne pytanie. Początkowo miałam to po prostu olać, ale skoro już odpowiadam na wszystko...

Staram się nie męczyć moich psów - no chyba, że w pozytywnie żartobliwym tego słowa znaczeniu. Długość i intensywność treningu dostosowuję do możliwości psa - zarówno tych stałych (wiek, stopień zaawansowania) jak i zmiennych (pogoda, aktualny stan zmęczenia i rozproszenia psa). O ile Misha jest pracusiem, Chrupek bardzo lubi mnie zadowalać tak Syriusz musi czuć się bardzo komfortowo, żeby biegać torki agility, dlatego u niego ta kwestia jest bardzo ważna.

Jeśli mimo to ktoś widząc filmiki moich psów ma wrażenie, że się męczą - cóż, chętnie przyjmę konstruktywną krytykę, co powinnam robić lepiej i dlaczego moje psy nie wyglądają na zadowolone!

2. Kiedy kolejny piesek? Jaka rasa? :)Niestety moja sytuacja życiowa jest obecnie na tyle niejasna, że ciężko planować nowego pieska "na już". Chciałabym kolejnego potworka w przeciągu 2-3 lat, ale wiecie - życie zawsze takie plany weryfikuje. Dlatego niestety tutaj zero konkretów.

I zero konkretów również co do rasy, bo to też zależy od tego, jakie będę mieć warunki. Za to wymienię rasy, które wstępnie mnie interesują i które obserwuję - kolejność bez znaczenia: owczarek holenderski, pinczer miniaturowy, mudi :), owczarek chorwacki, kelpie. Choć nie powiem, wizja drugiego łysolka też wydaje się ciekawa... życie pokaże, staram się być elastyczna i myśleć przede wszystkim o tym, jaki pies najbardziej będzie mi pasował w danym momencie, zamiast zafiksowywać się na punkcie jednej rasy.

zdjęcie: Luka Unprofessional Photography

3. Z tego co widziałam na zawodach Mishka jest dość problematyczny i nie raz coś wam nie wychodziło (nie jest typem tego psa idealnego od szczeniaka) i chociaż widać ogrom waszej pracy to zastanawia mnie co Cię zawsze motywowało i czy miałaś momenty ogromnej złości i wątpliwości na zasadzie czy to na pewno ten pies, czy nie rzucić tego wszystkiego co z nim robisz?

Nigdy nie zastanawiałam się, czy to ,,na pewno ten pies", bo Misha - mimo problemów - od małego pokazywał ogromny potencjał do sportu. Zawsze szukałam winy u siebie, szukałam, gdzie zrobiłam błąd, co powinnam zrobić inaczej i co zepsułam. Myślę, że tutaj dużo dało mi doświadczenie agilitowe ze starszymi psami - które nauczyło mnie nie tylko pokory, ale i wiary w to, że czasami aby osiągnąć zamierzone rezultaty, potrzeba ogromu pracy i czasu. Poza tym zawsze motywowały mnie możliwości Mishy, jak widziałam jak sobie biega czy jak się angażuje w pracę gdy uda mu się skupić to zawsze chciałam być w stanie wykorzystać to na torze. Czasami zaczynałam wątpić, że mi się to uda, ale potem przychodził kolejny dzień i był jakiś malutki postęp, którego trzymałam się niczym tonący brzytwy. Koniec końców pies jest mój i nie zamierzam go oddawać, a z takimi możliwościami aż szkoda byloby zrezygnować ze sportu, więc jedyną opcją jest praca z nim.

Żaden z moich psów nie był łatwym psem do sportu, w dużym stopniu z mojej winy, ale też dlatego, że nie zawsze mieliśmy możliwość regularnych treningów a żaden z trójki nie należy do łatwych w szkoleniu. I mimo, że czasami bywa ciężko to satysfakcja gdy coś wyjdzie jest ogromna! Naprawdę cieszę się jak dziecko z każdego byle sukcesu :)


4. Czym karmisz swoje psiaki? Jaką karmę polecasz?

Syriusz i Misha dostają karmę Naturea Naturals Lamb, wymiennie z karmą tej samej firmy tylko o smaku łososia (salmon). Bardzo polecam, próbowałam kilka innych karm ale ta póki co wypada najlepiej. Na karmach innych firm obydwoje mieli niedowagę mimo, że dawałam sporo więcej niż było zalecane na opakowaniu. Natureę jedzą od ładnych kilku miesięcy, waga ok, wyniki ok, smakuje i psy czują się dobrze :) Bardzo się cieszę, że dostałam kiedyś 2kg tej karmy do testów, bo dzięki temu ją poznałam - nie jest bardzo popularna więc bez tego być może nawet bym na nią nie trafiła. Recenzję karmy w wersji puppy znajdziecie tutaj.

U Chrupka natomiast sytuacja wygląda gorzej. Jako młody pies był karmiony mięsem i jest dość wybredny. Ze względu na jego problemy z nadwagą nie możemy karmić go głównie gotowanym mięsem (bilansowanie posiłków byłoby dość skomplikowane, a karmią go głównie moi rodzice). Niestety zamawianie dużego worka karmy dla Chrupka nie przejdzie - w połowie mu się znudzi i odmówi jedzenia, a zamiast tego będzie próbował grzebać w koszu i szukać śmieci na spacerach... Dlatego na zmianę dostaje różne smaki karmy Purizon i Lukullus. Mimo, że nie zaleca się takiego mieszania różnych karm, to wyniki wychodzą mu prawidłowe i udaje nam się utrzymać go w dobrej (jak na jego wiek) kondycji.

Poza tym moje psy często dostają puszki w ramach urozmaicenia. Polecamy puszki Lukullus, Dolina Noteci (zwłaszcza linię Piper), Select Gold i karmy mokre Naturea.

To już wszystkie pytania, jakie zadaliście. Jeśli chcecie się jeszcze czegoś dowiedzieć, zapraszam do zadawania pytań w komentarzach lub anonimowo tutaj. Gdy uzbiera się ich chociaż kilka - napiszę drugą część Q&A!

wtorek, 30 stycznia 2018

Jeśli miałabym podsumować krótko rok 2017, to był to rok pełen wyzwań. Zarówno w pozytywnym jak i w negatywnym znaczeniu. Był to rok, który mocno sprawdził nasze złe i dobre strony, zmusił do wyklarowania swoich priorytetów i kierunków pracy. Ciekawi?

Zdjęcie: Mucha Photography

W 2017 jeździliśmy regularnie (i dalej jeździmy!) na treningi do klubu Dream Agility Team w Zabierzowie k/Krakowa. We wrześniu zmieniłam mieszkanie, żeby mieć bliżej (z poprzedniego dojazd komunikacją miejską zajmował nam prawie 1,5h w jedną stronę. Znosiliśmy to dzielnie, ale... jednak chciałam bywać na placu częściej :) teraz dojazd zajmuje nam +/- 20 minut. Chyba pierwszy raz w życiu mam aż tak blisko na plac (a trenuję już prawie 10 lat, oczywiście z przerwami). Od jesieni możemy przyjeżdżać nie tylko na klubowe treningi, ale też na wypożyczenie toru i potrenować coś samemu. Daje to mnóstwo nowych możliwości!

Styczeń - zawody Elita Agility w Bydgoszczy. Przepiękne starty Syriusza, pierwsze sukcesy w A2, pierwsza łapka do A3. Mimo paru niedociągnięć - starty jak na łysego pieska wręcz idealne. Dla Mishy niestety problematyczne zawody. Ciasna hala zdecydowanie go przerosła. Jego zachowanie mnie trochę zmartwiło - było obszczekiwanie publiczności. Na otarcie łez były też w miarę fajne biegi, w tym jeden z naszą póki co najlepszą udokumentowaną prędkością - 5,99m/s (choć wiecie jak to jest... najszybsze biegi to zwykle disy i nikt nie powie, jak szybko tam biegał :P). Nie przejmowałam się zbytnio porażkami - jasne, było mi przykro, zwłaszcza po poprzednich jego udanych startach ale raz na wozie raz pod wozem, wzięłam to na klatę i szłam dalej.

W styczniu Syriusz był też na zawodach w Czechach, w Svidanovie - bez większych sukcesów ale całkiem równe starty. Grzeczny piesek.

Zdjęcie: Zuzanna Łata

W lutym dwa razy mieliśmy okazję poćwiczyć na hali z piaskiem w Warszawie - raz z Agnieszką Ostromęcką, raz z Natalią Lipińską. Z każdą z tych trenerek pobiegaliśmy fajne sekwencje. Mishy na początku ciężko było się skupić na hali - w końcu biegał, ale widać było, że nie czuje się w 100% pewnie, bo nie był tak szybki, jak zazwyczaj. Natomiast Syriuszek... cóż, bawił się wyśmienicie :) jemu takie warunki jak najbardziej odpowiadają. Tutaj dokumentacja:

Marzec i kwiecień były dla nas trudne pod względem zawodów jeśli chodzi o Mishę. Problemy ze skupieniem, ucieczki z toru, pies wyłączający się na zawodach... dużo nerwów, płaczu i zwątpienia. Potem stopniowe poprawianie sytuacji. ,,Rozproszył się dwa razy, ale wracał!" ,,Tylko jedna ucieczka!" ,,Przebiegł cały tor!" Tak właśnie to wyglądało. Przy czym nawet lepsze biegi nie były często w stuprocentowym skupieniu. Spojrzenie chodziło mu na boki.



W końcu udało nam się mieć w miarę ładne biegi na Zawodach Agility w Czeladzi, 22 kwietnia - pamiętam dokładnie tą datę, bo było to dzień po drugich urodzinach mudika. Wygrane agility 0 i przyzwoite dwa pozostałe starty. Radość i rosnące nadzieję.

Kilka dni później Misha zwichnął rzepkę. Pies chodzi na trzech łapach, przed nami wizja operacji, na którą jak na złość trzeba było czekać prawie dwa tygodnie, bo akurat dwóch sprawdzonych ortopedów miało wtedy urlop. Nie chcę za bardzo się rozpisywać o tym okresie - wolałabym zapomnieć...

W międzyczasie Syriusz zdobył kolejną łapkę do A3 i dostał się do reprezentacji Polski na European Open. Mega radość i planowanie wyjazdu na EO, które w tym roku odbywało się we Włoszech. Łapa Mishy była pod koniec lipca już w na tyle dobrym stanie, że na spokojnie mógł pojechac z nami na tą jedną z większych imprez agilitowych na świecie - oczywiście jako widz. Ogromne emocje po przyjeździe na miejscu. Rutynowa kontrola weterynaryjna na miejscu i okazuje się, że Syriusz ma szmery w sercu. Niedopuszczony do startu... Wiecie, co jest gorsze od psa, z którym nagle nie możecie trenować? Dwa takie psy.

Starałam się nie załamywać i świetnie się bawić na EO - spotkaliśmy hodowców Mishy i jego siostrę, kibicowaliśmy Polakom i obserwowaliśmy zmagania światowej czołówki agility. Wspaniałe emocje - nawet, jeżeli nie mieliśmy przyjemności wystartować.

Misha ze swoją siostrą

Potem jednak szczęście się do nas uśmiechnęło. Serce Syriusza jest pod kontrolą kardiologa, nie jest w tak złym stanie, dostaje tylko tabletki na nadciśnienie. Jak długo jeszcze pobiega agilitki? To zależy od wyników badań. Każde zawody mogą być naszymi ostatnimi. Na pewno nie będziemy startować w lato.

Misha w sierpniu, po rehabilitacji mógł powoli wracać do sportu. Wystartowaliśmy w kilku zawodach, o których pisaliśmy również na blogu. Przerwa wcale mu nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie. Starty po kontuzji - patrząc ogółem - były dużo lepsze, dużo bardziej powtarzalne. Misha jest coraz bardziej skupiony na torku, co mnie ogromnie cieszy.

Zdjęcie: Camm Photography



Syriusz zadebiutował sobie natomiast w A3, nawet raz udało mu się wygrać 3 miejsce. Mimo, ze jego przyszłość agilitowa jest niepewna - to cieszę się, że osiągnęłam z nim to, co sobie zaplanowałam lata temu - klasę A3. Dla wielu agilitowców to nic szczególnego, ale dla nas to całkiem dużo. Duża satysfakcja, jak się spełnia swoje marzenia - ale dużo większa z tego, że łysy CHCE biegać na zawodach - zwłaszcza na końskich halach. I takie zawody mam zamiar mu zapewniać, jak długo to będzie jeszcze możliwe.

Zdjęcie: Julia Korcyl

Jedynie Chrupek zdrowotnie trzymał się bez zmian - nawet wystartował w kilku zawodach treningowych, w klasie minus 0. Czasami powygrywał, ale za każdym razem robił wrażenie - pod koniec roku miał prawie 12 (!) lat i dalej był pełny wigoru. Sama przyjemność z nim startować, patrząc po tym, jaką potrafi mieć radochę, gdy dostaje wysiłek dostosowany do jego możliwości.



W 2017 roku wzięliśmy udział w kilku seminariach z Beatą Luchowską, Moniką Rylską i Magdą Łabieniec. Ogromna dawka nowej wiedzy i sporo biegania, zarówno z Mishą jak i Syriuszem. Dobrze, że mamy Oczko tak blisko i taki łatwy dojazd na seminaria - niewyobrażalna wygoda po tym, jak zawsze mieliśmy daleko na takie eventy!

Zdjęcie: Natalia Łysak

Braliśmy też często udział w pokazach - agility ale i obedience. Super okazja do treningów w trudnych warunkach. Myślę, że bardzo dużo dały Mishy. Na takich pokazach mogłam sobie bez stresu pobiec ze smakołykiem lub nagrodzić mudika po kilku przeszkodach, co zdecydowanie zachęciło go do starania się w rozproszeniach. W pamięć zapadły mi jedne pokazy przy Zalewie Nowohuckim. Nie mieliśmy nawet taśmy, torek otoczony był ludźmi i psami, niedaleko była ścieżka rowerowa... a Misha dał z siebie wszystko. Po jeog niektórych wybrykach to aż chce się płakać ze szczęścia w takich momentach.

Tak więc rok 2017 nie był dla nas wcale łatwy. Dużo doświadczeń - niestety również tych przykrych. Staram się jednak skupić na pozytywach i z nadzieją patrzeć w rok 2018. Mamy tyle planów. Jeśli chcecie mi czegoś życzyć na Nowy Rok - życzcie zdrowia dla piesków. Z całą resztą problemów jesteśmy sobie w stanie poradzić. Teraz czuję to bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Po tym wszystkim, przez co razem przeszliśmy - nie ma już chyba niczego, co mogłoby nas złamać.

sobota, 06 stycznia 2018

Koniec listopada i grudzień to był dla nas okres tego, co lubię najbardziej - zawodów! Udało się trochę postartować z każdym z piesków :) każdy też odniósł sukces na miarę swoich możliwości. Zaczniemy więc od najstarszego:

CHRUPEK - 1 start: Treningowe Zawody Zabierzów
Co ja mogę powiedzieć o moim seniorku? Nie widać po jego zachowaniu jego wieku! Był mega szczęśliwy mogąc sobie poskakać na niskich tyczkach krótkie torki, a w nagrodę dostać swoje ulubione żwacze. Czasowo wcale nie odstawał aż tak bardzo od reszty stawki ❤️ Wynikowo tez bardzo ładnie:Jumping Minus 0 (I) - czysto, miejsce 4/8, Jumping Minus 0 (II) - czysto, miejsce 3/8, Łączna Minus 0 Large - miejsce 3/8! Bieganie z nim to czysta przyjemność dla obu stron.

SYRIUSZ - 2 starty: Mistrzostwa Polski Agility Bydgoszcz, IV Agility Cup Nove Zamky

Na Mistrzostwach Polski Syriusz debiutował w klasie A3. Torki mu się podobały, podobała mu się końska hala, którą chyba pamiętał. Po wyjściu z auta ciągnął za każdym razem na halę, a w środku był mega wesoły i nakręcony na pracę :) to wszystko sprawiło, że były to bardzo udane zawody mimo braku dobrych wyników :) w sobotę 2xdis, w niedzielę czysto Jumping Open ale niestety wolno slalom (za bardzo zwolniłam przy tym, moja wina) i poleciał czas - ostatecznie miejsce 12/27. W Agility Open kolejny dis, a szkoda, bo tempo było super! Mimo wszystko zawody uważam za udane, bo Syriuszek chętnie biegał a ja mogłam pooglądać zmagania najlepszych zawodników w kraju.

IV Agility Cup Nove Zamky - na tych zawodach łysy niestety czuł się gorzej niż na bydgoskich. Niestety, organizatorzy mimo tego, że mieli do dyspozycji ogromną halę (chyba 3x większą niż ta, na której odbyly się Mistrzostwa Polski...) nie zapewnili oddzielnej strefy dla zawodników. Przez to na start wchodziło się "z publiczności", której akurat na nasze biegi było dość sporo. Przez to wchodząc na torek Syriusz był nieco rozproszony i niepewny, musiałam go od nowa skupiać...Mimo to nie poszło nam najgorzej. Pierwszy egzamin A3 pobiegliśmy na czysto! I zajęliśmy miejsce 3/12. Jestem mega zadowolona z tego - bieganie w trójkach to zawsze był taki ostateczny cel dla Syriuszka a tu nawet udało się stanąć na podium :) W innych biegach niestety daleko od podium, ale cieszę się, że mimo trudnych warunkach rozkręcał się i miał bardzo ładne momenty!

MISHA - 4 starty: IV Agility Cup Nove Zamky, Treningowe Zawody Zabierzów, Mikołajkowe Zawody Egzaminowe, Treningowe Zawody Power Dogs Natolin

Mudiczek ogółem zrobił mega postęp! Z całoksztaltu jego pracy jestem zadowolona, ale po kolei.

IV Agility Cup Nove Zamky - MEGA dumna jestem z jego skupienia na hali pełnej piesków. Co poszło nie tak? Ano raz mi zerwał start, co było takim naszym pewniakiem. (Najlepsze, że jak potem ćwiczyłam to na treningach i nawet innych zawodach, podpuszczałam go, odbiegałam - to głupek siedział twardo :D). Poza tym torki były dość trudne jak na klasę zero. Potrzeba było dużo zmian - i to praktycznie samych ślepych lub za psem. W pierwszym biegu jedna zmiana średnio nam wyszła i Misha ominął hopkę. Na szczęście poprawiłam. Pozostałe dwa biegi już na czysto, wyniki: Jumping 0 (I) - miejsce 2/5, najlepszy czas z mediumów. Jumping 0 (II) - miejsce 1/5, najlepszy czas z wszystkich kategorii. Tuneliada - miejsce 1/13, najlepszy czas z mediumów. Zwłaszcza ostatni wynik mnie cieszy, bo mudik konkurował w nim z psami z klasy A1 :)

Zdjęcie: Terka Zatloukalová

Treningowe Zawody w Zabierzowie - tu mieliśmy duże wyzwanie, bo na terenie zawodów była suka z cieczką. Misha sporo wąchał i miał problemy ze skupieniem, ale gdy wyszedł na tor... dał z siebie wszystko!  Tylko raz na chwileczkę się rozproszył, ale szybko wrócił do dobrego stanu umysłu :) tempo nie było imponujące, bo biegaliśmy po śniegu i było ślisko, ale mimo to... Jumping 0 (I) - miejsce 1/9, Jumping 0 (II) - miejsce 1/9, Łączna Medium Zero 1/9 i tytuł Best of the Best klasy Zero (najlepszy z wszystkich zerówek)! Poszalał :)

 

Mikołajkowe Zawody Egzaminowe w Borowinie - tutaj warunki były dla czarnego zdecydowanie najtrudniejsze. Hala mała, przez co obsluga toru praktycznie wchodziła na ring, mało możliwości pochodzenia z psem po hali przed startem... Niestety przełożyło się to na starty. I tutaj tak:

Sobota, Jumping 0 (I) - odmowa - obszczekał sędzinę :P, miejsce 2/4

Sobota, Jumping 0 (II) - dis, niestety włączył mu się tryb biegania i szczekania :( jedyne pocieszenie w tym, że jak opadły emocje to udało nam się całkiem ładnie pobiec.

Niedziela, Jumping 0 (I) - z duuużym łukiem bo trzeba podbiec do sędziny :) udało nam się ukończyć na czysto, miejsce 1/3!

Niedziela, Jumping 0 (II) - ten bieg możecie obejrzeć poniżej. DIS i trochę chaosu, ale no, nie jest AŻ TAK ŹLE, prawda?

Po tych zawodach mam jedno postanowienie - ćwiczymy komendy kierunkowe po tunelu! Może wtedy nie będzie sobie robił łuków po każdym krótkim tunelu :P

Zdjęcie: Klub Agility GO!

Zawody w Borowinie miały być dla nas ostatnimi w roku 2017, ale niemalże z nieba spadły nam Treningowe Zawody w Power Dogs. Odbyły się na hali ze sztuczną trawą! Bardzo chciałam pokazać Mishy takie podłoże i udało się, nawet nie musieliśmy jechać do Czech, wystarczyło do Natolina. Na tych zawodach Misha spisał się prawie idealnie - prawie, bo zawsze jest miejsce na poprawę. Uważni widzowie zauważą na filmiku, gdzie dokładnie jest to miejsce :P Jeśli chodzi o wyniki, to: Jumping 0 (I) - 1/5, najlepszy czas z wszystkich kategorii, Jumping 0 (II) - 2/5, 0,17s do najlepszego czasu drugi czas z wszystkich kategorii, Jumping 0 (III) - 2/5 0,07s do 1 miejsca, trzeci czas z wszystkich kategorii.

Te cztery weekendy to był okres intensywnych emocji, euforii ale i refleksji nad tym, co już uało się osiągnąć, a nad czym można jeszcze popracować. Teraz czeka nas dłuższa przerwa od zawodów. Szkoda, bo po takich pozytywnych startach chciałoby się startować i startować! Nie można jednak spoczywać na laurach. Z Mishką będziemy pracować, aby w końcu zadebiutować w klasie Open. Chrupek i Syriusz jeżdżą na torek agility głównie dla zabawy - i oby mogły robić to jak najdłużej. Tego mozecie nam życzyć w nowym roku!


środa, 22 listopada 2017

 Jedne z najczęstszych reakcji na łysego psa to pytania w stylu: Czy jemu nie jest za zimno? Jak on sobie radzi w zimę? Ewentualnie komentarze w stylu Biedny, źle mu chyba w naszym klimacie. W tym poście postaram się opowiedzieć, co należy zrobić, żeby nie był biednym zmarzniętym pieskiem i rozwiać wszystkie wątpliwości co do tego, jak się żyje z nagim psem. Z resztą wiem, że nie tylko nagusy są zmarzluchami - opiszę więc nasze doświadczenia ze spacerami i treningami w zimę czy jesień.



1. Ubranka

Tak, niestety bez ubranek się nie obejdzie. Ważne jednak, żeby przy doborze ubranka nie kierować się jego wyglądem, a funkcjonalnością. Jeśli chodzi o nagie psy peruwiańskie to polecamy czeski sklep Dog Comfort (bez problemu wysyłają za granicę). Krój ubranek jest dopasowany do rasy, podajemy wymiary i voila! Uszyte zostaje ubranko na naszego psa.

Przydadzą się nam dwa rodzaje ubranek:

1) Kurtka - dedykowana na naprawdę zimną pogodę i/lub spore opady deszczu/śniegu.

2) "Dres" - czyli cieńsze ubranko z materiału termicznego. Używany na chłodną, ale nie mroźną pogodę.

W bardzo mroźne dni lub kiedy planuję być długo na zewnątrz podczas niezbyt przyjemnej pogody, zakładam dwie warstwy - dres i na to kurtkę.

Nasz dresik, zwany też czasami piżamką :) jest przylegający to ciała i elastyczny. Dzięki temu Syriusz może robić w nim wszystko - włącznie z bieganiem agility! Super opcja, nie trzeba go rozbierać i ubierać za każdym razem, natomiast w mroźne dni wystarczy rozebrać go z kurtki. Nasze obecne ubranka pochodzą jak wspomniałam ze sklepu DogComfort Wcześniejsze "dresy" szyła moja mama, z koszulek termicznych. Jest to jakiś sposób - kupujecie takie koszulki na allegro (w promocji da się kupić dużą za około 40zł) i zlecacie komuś uszycie na wymiar. Tylko pamiętajcie, że musi być przylegająca, żeby nie przeszkadzała - więc czasami potrzebne będą poprawki.

(to ubranko uszyte przez moją mamę)

Sklep DogComfort oferuje głównie ubranka dla nagich psów peruwiańskich i jamników. Mimo to można zamówić ubranka na wymiar - najlepiej po prostu skontaktować się ze sklepem i spytać, czy dla danej rasy są w stanie uszyć wybrane ubranko. Bo jeśli chodzi o rodzaje ubranek to jest z czego wybierać! Znajdziecie nie tylko kilka rodzajów kurtek i "dresów", ale także różne derki czy ocieplacze na szyję. Ceny nie są niskie ale też nie są bardzo zawyżone - moim zdaniem adekwatne do jakości. Szczerze polecam ten sklep!

Od około 0:42 - agilitki w piżamce! :)

Warto dodać, że kurtka z DogComfort posiada ocieplacz na szyję, który można założyć również na uszy - genialne rozwiązanie, bo uszy bardzo szybko marzną!

 

2. Buty

Podejść do butów mieliśmy kilka, niestety żadne z nich się nie sprawdziły. Buty albo przeszkadzają, albo są gubione - było też podejrzenie, że powodują/pogarszają problemy skórne na łapach Syriusza. Niestety buty to coś, czego nam często brakuje - głównie na śniegu. Staram się po prostu nie spędzać z Syriuszem zbyt wiele czasu w głębokim śniegu - przez jakiś czas to wystarcza, jednak obecnie łapy to najszybciej marznąca część ciała.

3. Organizacja ciepłego miejsca

Wybierając się na trening z psem, który łatwo marznie, trzeba pomyśleć o zorganizowaniu mu ciepłego miejsca odpoczynku. Jeśli jeździmy samochodem to nie ma problemu, po prostu chowamy go do auta z jakimś kocykiem, co jednak w przypadku, gdy na trening idziemy pieszo lub jedziemy komunikacją miejską?

Ja zawsze robię takie cieplutkie "gniazdko". Po pierwsze - trzeba odizolować psa od zimnego podłoża. Jeśli mamy możliwośź=ć użycia jakiejś podkładki (my np. używaliśmy deski od kładki/huśtawki :)) to super. Jeśli nie to warto wziąć np. gruby dry bed, choć jednak podkładka sprawdzi się lepiej - wystarczy kawałek jakiejś deski lub np. plastikowe dno z klatki. Na to kładziemy warstwę koca, potem psa w dwóch ubrankach i na koniec przkrywamy psa drugim kocem i voila! Pies ma cieplutko :) Jeśli mamy do dyspozycji np. blaszak na placu, możemy takie gniazdko zrobić w środku - zwłaszcza, jeśli wieje zimny wiatr.

4. Ruch!

Pamiętajcie, że psu w ruchu jest zdecydowanie cieplej. Warto pamiętać o dwóch rzeczach:

a) Spacery powinny być dynamiczne - należy unikać sytuacji, w których pies musi stać lub siedzieć przez dłuższą chwilę. Najlepiej poruszać się szybkim krokiem. W zimę nasze spacery są krótsze, ale intensywniejsze, dzięki czemu Syriusz nie zdąży zmarznąć, a ma odpowiednią dawkę ruchu.

b) Rozgrzewka!!! Jest bardzo ważna jeśli podczas treningu pies miał przerwę. Musicie mieć na uwadze to, że w zimę nagi pies może potrzebować więcej czasu na rozgrzanie się. Zmarznięty będzie pracował wolniej i mniej chętnie. Sprawdzą się tutaj energiczne sztuczki oraz kłusowanie. Przydadzą się też ulubione nagrody, bo może być nieco ciężej zmotywować psa (choć dla Syriusza nie istnieje pogoda, w której nie warto byłoby postarać się o jedzenie :P ).

5. Optymalny czas na świeżym powietrzu

Zwłaszcza w mroźne dni trzeba się przygotować na to, że za długi spacer lub trening nie skończą się dla psa przyjemnie. Trzeba mieć to na uwadze planując aktywność. Ważna jest ciągła obserwacja psa i wyłapywanie nawet lekkich oznak dyskomfortu, bo one mogą sugerować, że pies zaczyna marznąć. Warto mierzyć sobie czas, kiedy pojawiły się takie pierwsze oznaki zmarznięcia - i kolejnym razem skończyć spacer czy trening te parę minut wcześniej. Syriusz np. w mróz wytrzymywał około 1-1,5h na placu agility. Jeśli trening trwał dłużej niestety musieliśmy wyjść wcześniej.



6. Inne

Od niskiej temperatury dużo bardziej uciążliwe są opady - zwłaszcza te intensywne, bo ubranka przemakają (choć kurtka nam jeszcze nigdy nie przemokła!), ciężej jest zorganizować ciepłe miejsce odpoczynku, bo podłoże jest mokre.

Niektóre zmarzluchy potrzebują w okresie jesienno-zimowym zwiększonej dawki karmy. Warto monitorować wagę psa żeby w razie potrzeby dawać mu trochę więcej jedzenia.

Sporo osób po prostu nie wychodzi z psem w brzydką pogodę, ale moim zdaniem nie jest to rozwiązanie. Pies nieprzyzwyczajony do tego może być jeszcze bardziej niechętny  - a jednak w ciągu roku jest sporo okresów, że przez cały tydzień czy dwa pogoda nie sprzyja. Zamiast tego można popracować nad dobrymi skojarzeniami z brzydką pogodą - zabierając w takie dni na spacer ulubione smakołyki czy zabawki psa, prosząc go o ulubione sztuczki etc.

WAŻNE: Nie zmuszajmy psa do treningu jeśli ten czuje się niekomfortowo! Jeśli zdarzy się, że pies faktycznie zmarznie, warto przenieść go choć kawałek drogi na rękach - zabranie od zimnego podłoża może nieco pomóc. Pamiętajcie, że lepiej zrobić za krótki trening niż za długi, a zmarzlucha dużo trudniej jest zmotywować w ciągu mrozu!

Życie z nagim psem czasami jest nieco bardziej wymagające, ale moim zdaniem - nie odstaje aż tak bardzo od życia z innym psem! Syriusz jest w stanie spacerować i trenować agility przez cały rok, niemalże w każdą pogodę - jeśli chodzi o temperaturę to nawet w takiej około -15 stopni jest w stanie pracować, w niższej raczej siedzi w domu (na szczęście niższa zdarza się rzadko). Nigdy nie miał problemu z przeziębieniami. Czasami na treningu trzeba było skończyć wcześniej, zrobić mu o jedno wejście na torek mniej - ale to są moim zdaniem szczegóły przy tym, że może regularnie trenować również w zimę.

I taka ciekawostka - Syriusz najbardziej lubi biegać agility na... końskich halach :) nieogrzewanych, zimnych... w takich warunkach wykręcał swoje najlepsze czasy, a kiedy tylko wchodzi na taką halę jest podekscytowany i zmotywowany. Co prawda ma to chyba związek z piaskowym podłożem, które mu odpowiada, ale mimo wszystko - wydawało by się, że taki pies woli biegać w słoneczku, prawda?

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22
Tagi