środa, 16 sierpnia 2017

Może nie wszyscy wiedzą, ale pod koniec kwietnia b.r. Misha nabawił się kontuzji - zwichnięcie rzepki. Napiszę o tym innym razem (prawdopodobnie po powrocie do pełni sprawności, żeby mieć pełny obraz jak to wszystko wyglądało). W każdym bądź razie dopiero od początku sierpnia wróciliśmy do agility (możemy robić hopki max 5cm, tunele i kładkę) i z tej okazji wybraliśmy się na I Malinowe Zawody Treningowe - oczywiście do klasy minus zero, bo tylko w tej klasie możemy spokojnie pobiec cały tor. Dodatkowo zgłoszony był Chrupek do klasy weteranów. Syriusz póki co musi mieć przerwę od agility dopóki nie dowiemy się, co dokładnie jest nie tak z jego sercem (o tym też później, eh te choroby...).

Zawody odbyły się w okolicy Gliwic, w klubie MalinAgility. Byliśmy tam po raz pierwszy ale od razu mi się spodobało - fajny, ogrodzony teren na uboczy. Obok spora łąka, na której można wybiegać psiaki. Na samym placu trochę mało cienia, ale kawałek dalej bardzo dużo miejsca pod drzewami, spokojnie było gdzie ukryć psiaki przed słońcem. Sam plac mógłby być trochę równiejszy, ale nie jest źle! Dla psiaków był zapewniony basen dla ochłody.

 

Jeśli chodzi o zawody to mieliśmy do pokonania dwa krótkie torki jumpingowe. Nic zbyt wymagającego - idealnie dla początkujących psów, dla których głównie przeznaczona jest ta klasa. Obserwowałam również zmagania klasy zero i open i torki też były ciekawe, choć obserwując jedynie z boku ciężko mi je dokładnie ocenić :)



Jeśli chodzi o nasze starty to Misha w pierwszym biegu ruszył i dostał małej głupawki. Zrobił sobie parę kółek po placu... jednak po disie odwołałam go i poprawiliśmy cały tor i mogłam go nagrodzić, w dodatku pędził ile sił w łapkach! Drugi bieg poszedł nam już zdecydowanie lepiej, Misha od razu się skupił i pobiegł bezbłędnie, był ładnie skupiony, udało nam się w tym biegu zająć 1 miejsce. Ja trochę zawaliłam, zachowując się bardzo asekuracyjnie, przez co czas nie wyszedł najlepszy - wciąż był to pierwszy czas w mediumach i trzeci z wszystkich psów, ale to absolutnie nie było jego 100%, bardzo ostrożny bieg :) Bardzo mnie cieszy, że po skończonych biegach trzymał się blisko mnie i razem ze mną biegł do nagrody (pudełka ze smakołykami), bo to bardzo ważny element dla nas, czarnemu zdarzały się wcześniej wycieczki po skończonym biegu... Przez disa wylądowaliśmy na miejscu 3/3 w łącznej klasyfikacji, ale i tak jestem zadowolona z mudika. Oczywiście pierwszy bieg mógł być lepszy, ale jak na taką przerwę od zawodów - ale też od biegania luźnego bez smyczy - to nie było tragedii.

Podium Minus 0 Medium. Zobaczcie, jak grzecznie siedzi!

Dla Chrupka pogoda okazała się być dużym wyzwaniem. Poprzedniego dnia było dość chłodno i liczyłam, że i w dzień zawodów tak będzie... niestety, słońce przygrzewało dość mocno, co wpłynęło na koncentrację mojego weterana. W pierwszym biegu zrobił stary numer z tarzaniem się w tunelu :) ku uciesze całej publiczności. Potem jeszcze chwilę mi się zawiesił, w rezultacie czas masakrystycznie długi i odmowy. Trochę to jednak moja wina, chyba za wcześnie wyjęłam go z klatki i za długo czekał w słońcu... bo na drugi bieg wyjęłam go później i było dużo lepiej. Skupił się i przebiegł cały torek płynnie i bezbłędnie, choć biegał zdecydowanie wolniej, niż robi to podczas chłodnej pogody. Dlatego w obu biegach miejsce 3/3 :) Jeśli chodzi o nagrody to oby dwa psiaki dostały po czymś do zabawy (szarpak, piłeczka) i do zjedzenia (saszetka, paczka smakołyków), więc nagrody bardzo praktyczne :)

Podium klasy Weteranów

Były to bardzo fajne zawody, jestem zadowolona zwłaszcza z Mishy. Widać, że praca przynosi efekty i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej choć wiem, że jeszcze dużo przed nami. Miło w końcu wrócić z nim na zawody, nawet, jeśli to tylko nieoficjalne oraz w klasie minus zero.

Wszystkie użyte zdjęcia dzięki uprzejmości Agilife!

wtorek, 08 sierpnia 2017

Jestem właśnie na etapie zmiany mieszkania. W poprzednim mieszkałam trzy lata z Syriuszem i trochę krócej z Mishą. Wielokrotnie pytano mnie, czy da się żyć z dwoma psami w bloku i to jeszcze wynajmując lokum - jak najbardziej się da! Największym problemem jest znalezienie mieszkania, w którym można mieszkać ze zwierzętami - ale nie ma z tym tragedii, sporo moich psich znajomych wynajmuje mieszkania. Samo życie w bloku z psami nie jest wyjątkowo uciążliwe, jednak warto zwrócić uwagę na parę rzeczy - stąd ta notka i kilka porad.

PORADA NR 1. KENNEL KLATKA


W psim światku wiadomo, jak przydatna jest klatka podczas wyjazdów na seminaria czy zawody. Ja jednak nie wyobrażam sobie życia z Mishą bez klatki w mieszkaniu, byłoby nam dużo trudniej. Ważne, żeby klatka była odpowiednio, stopniowo wprowadzana. Pamiętajmy, że docelowo nasz pies ma uwielbiać bycie w klatce i czuć się w niej komfortowo. Gdy to osiągniemy, kennel ułatwi nam życie w wielu sytuacjach:

-> zostawianie psa samego w domu - szczególnie ważne przy młodych i pobudliwych psach. Dzięki klatce nie musimy się martwić o zniszczenia i o to, że pies zrobi sobie krzywdę np. dobierając się do kabli czy skacząc po łóżkach.

-> własny kąt dla psa - przyda się np. gdy zaprosimy gości. W większym domu pies zawsze może wyjść do innego pokoju czy na podwórko - w mieszkaniu warto zapewnić mu przestrzeń, w której nikt nie będzie mu przeszkadzał, zwłaszcza, jeśli nie przepada za nadmiernym kontaktem z ludźmi. Wielu psom pomaga dodatkowo zasłonięcie klatki kocem.

-> wyciszanie - dzięki codziennemu używaniu klatki, pobudliwe psy bardzo szybko uczą się odpoczywać. Początkowo Misha po przyjściu z 2-godzinnego spaceru potrafił jeszcze biegać po mieszkaniu, jednak po odesłaniu do klatki "przypominało mu się" że jest zmęczony i szedł spać :) (Dlatego też nauka wyciszania jest dużo ważniejsza niż "wybieganie psa" przed wyjściem z domu - nadpobudliwe psy nawet zmęczone mogą dalej szaleć)

-> brak szaleństw po domu - w małym mieszkaniu zazwyczaj jest mała przestrzeń dla psa do biegania, przez co gdy zacznie brykać może łatwo się uszkodzić, wpadając w meble czy zahaczając o coś. Klatka może temu zapobiec, gdyż możemy odesłać do niej psa gdy jesteśmy zbyt zajęci żeby kontrolować, co akurat robi



Kennel klatka w mieszkaniu przydaje się głównie dla młodych i aktywnych psów. Syriusz w mieszkaniu nigdy nie zostawał w klatce i nie było z nim problemu, ale jest zupełnie innym typem psa - często jednak zabieram mu klatkę gdy jedziemy w odwiedziny do kogoś. Ma spokojny charakter i nie jest problematyczny, ale nie czuje się zbyt komfortowo w obcym miejscu z dużą ilością obcych ludzi.

PORADA NR 2. SPACERY O DZIWNYCH PORACH

Jeśli pracujesz na etacie w standardowych godzinach pracy to zapewne nie masz zbyt wielkiego wyboru jeśli chodzi o godziny psich spacerów. Jeśli jednak jesteś studentem lub pracujesz zdalnie/masz elastyczne godziny pracy, warto dobrze zaplanować wychodzenie z czworonogami z mieszkania.

Psy zwykle nie lubią spacerów, podczas których mają za dużo bodźców w postaci innych psów czy dużej ilości ludzi. Z tego co zauważyłam, zwykle największy ruch na osiedlu jest rano (6-8) oraz po południu, w godzinach ok 16-18. Jeśli nie mieszkamy w samym centrum, to poza tymi godzinami powinniśmy mieć raczej spokojnie w okolicy. Najgorzej jest w niedzielę, gdy większość ludzi wychodzi na długie spacery - gdy chcę mieć spokojny spacer wychodzę z psami albo rano (7-8) albo w porze obiadowej (13-14).

Polecamy także spacery w nie-idealnej pogodzie - trochę chłodniej i bardziej szaro, ale za to jak pusto!

Oczywiście duży ruch w okolicy może być też plusem, gdy chcemy poćwiczyć z psem rozproszenia lub gdy nasz pies lubi szaleństwa z innymi psami - pod tym względem jest nawet lepiej niż na osiedlu z domkami jednorodzinnymi, bo tam - niestety - większość czworonogów spędza całe swoje życie na małym podwórku.

 PORADA NR 3. UNIKANIE CIASNYCH ZAUŁKÓW

Niektóre bloki czy apartamentowce mają wąskie korytarze, w których ciężko się minąć z drugą osobą. W takich przypadkach czasami warto np. wrócić się do mieszkania czy na dwór, żeby oszczędzić psu stresującej sytuacji. Często warto też zrobić ze względu na dobre stosunki z sąsiadami - niektórzy ludzie boją się np. przechodzić obok dużych psów. Z kolei psy, które ekscytują się kontaktem z ludźmi mogą wtedy łatwo np. skoczyć na przechodnia i go ubrudzić czy wystraszyć.

Z tego samego powodu unikam wind - jednak tutaj sytuacja nie jest biało-czarna. Jeśli mieszkamy na wysokim piętrze to wchodzenie schodami nie tylko będzie czasochłonne i męczące, ale także obciążające dla psa. W przypadku małych psów możemy je wnieść po schodach na rękach. Warto też pamiętać, że częste chodzenie po schodach jest niebezpieczne dla szczeniaków, psów starszych czy z problemami ortopedycznymi. Warto o tym pomyśleć przy zakupie/wynajmowaniu mieszkania i np. unikać mieszkań na 4 piętrze bez windy.

Dodatkowo jeśli wiemy, że nasz pies nie lubi kontaktów z obcymi - w trudnych miejscach można założyć psu kaganiec - ludzie zwykle widząc psa w kagańcu zachowują większy dystans i nie wpadają na głupie pomysły pt. "pogłaskam psa bez pytania".

PORADA NR 4. GRYZAKI, KONGI I INNE ZAJMOWACZE CZASU

Wszystko co polecane jest do nauki wyciszania jak najbardziej zda egzamin podczas życia w bloku. W wielu mieszkaniach hałasy łatwo się noszą po całym bloku i/lub słychać wiele odgłosów,  gdy tylko uchylimy okno. Zdarzają się też dni, kiedy tych hałasów jest więcej, bo np. sąsiedzi mają problem z uspokojeniem niemowlaka lub ktoś zrobił imprezę. W takich momentach warto wykorzystać gryzaki, które odwrócą uwagę psa od niepokojących dźwięków i pomogą mu się wyciszyć.

 comfy1

Sprawdzą się tu np. naturalne gryzaki E-pies czy zabawki Comfy.

PORADA NR 5. WYKORZYSTYWANIE OTOCZENIA

Życie w bloku daje wiele możliwości, których nie mamy żyjąc w domku jednorodzinnym. Na wielu osiedlach znajdują się wybiegi dla psów, gdzie bez stresu możemy pozwolić naszemu pupilowi na bieganie bez smyczy (chociaż ja polecam używanie wybiegów również w "nietypowych" godzinach - tłum psów też nie jest zbyt komfortowy dla wielu psiaków). W deszczowy dzień możemy poćwiczyć coś z psem na klatce schodowej (zależy oczywiście od jej wielkości i tego, na ile komfortowo czuje się nasz pies). Jest więcej okazji do treningu rozproszeń i łatwiej znaleźć innych psiarzy, którzy chętnie wybiorą się na wspólny spacer. Można poprosić sąsiada obok by w razie naszej nieobecności zwrócił uwagę, czy pies szczeka czy jest cicho - da nam to feedback odnośnie tego, jak zachowuje się, gdy nas nie ma.

Czasami fajnie wybrać się na grupowy spacerek :)

To tylko kilka pomysłów na życie z psem w bloku. Macie jakieś swoje? Czy z waszymi czworonogami można byłoby żyć w małym mieszkaniu, czy jednak wolicie dom wolnostojący?