środa, 26 sierpnia 2015

23 sierpnia wybraliśmy się na treningowe zawody agility do zaprzyjaźnionego klubu Flow, który znajduje się w Taciszowie koło Gliwic.

rr

Na zdjęciu - sznacuer miniaturowy Jumpi

Dla niewtajemniczonych - zawody w klubie Flow odbywają się cyklicznie, raz w miesiącu, od kwietnia do października.

Zawodnicy konkurują w trzech klasach - open, zero i minus zero. Dwie pierwsze odbywają się zgodnie z regulaminem FCI i ZKwP. Minus zero to klasa dla psów początkujących - w torku są tylko hopki i tunele, jest zwykle 10 przeszkód ustawionych w prostym torku. Dużym plusem jest to, że można samemu wybrać wysokości hopek - dzięki temu jest to klasa idealna dla młodych psów lub takich, które z jakiegoś powodu nie mogą skakać regulaminowych wysokości.

zz

Na zdjęciu - owczarek australijski Zoja

Każdy uczestnik biegnie dwa przebiegi - jeden agility i jeden jumping, poza klasą minus 0, gdzie są dwa jumpingi. Po przebiegu ma się jeszcze minutę czasu do wykorzystania na torze - można w tym czasie przećwiczyć sobie jakąś sekwencję.

Za udział oraz miejsca na podium dostaje się punkty, które liczą się później w punktacji Flow Cup, której zwycięzcy otrzymują dodatkowe nagrody.

efe

Na zdjęciu labrador retriever - Balbina

Pies, który na oficjalnych zawodach startował w danej klasie, nie może "cofnąć się" klasę niżej - chyba, że biega z innym przewodnikiem. Dlatego musieliśmy dostosować nasze plany.

Założenie było takie: ja biegnę z Syriuszem openy, a mój tato z Chrupkiem minus zero. Misha pojedzie w ramach socjalu.

Niestety, Syriuszowi kilka dni przed zawodami spuchła łapa :( prawdopodobnie sobie zakuł czymś na spacerze. Nic poważnego, ale opuchlizna nie zdążyła zejść do dnia zawodów... nie chciałam, żeby sprawa się pogorszyła, dlatego zrezygnowałam ze startu z nim.

Na szczęście dzięki uprzejmości Natalii mogłam coś pobiec z jej borderem Jimmym, więc przynajmniej miejsce na zawodach nie przepadło zupełnie :)

t4t

Na zdjęciu ja i Jimmy

Nigdy z nim nie ćwiczyłam agility ;) więc trochę się nie rozumieliśmy na slalomie, ale poza tym był chętny do pracy i szybki (a nie jest już najmłodszy). Udało nam się wywalczyć ostatecznie dumne miejsce 7/10 w klasyfikacji łącznej *fanfary*.

grgrg

Ja i Jimmy

Potem przyszła kolej na debiut mojego taty, który do tej pory jeździł tylko jako widz, a z Chrupkiem trenował tylko kilka razy.

Pierwszy przebieg Chrupka wypadł super! Pręgusek przebiegł na czysto i z dobrym jak na niego czasem. Dało mu to miejsce 3/9! Byłam dumna z tego przebiegu, Chrup był bardzo skupiony, chętny i szybki do pracy. Wszystko wydawało się iść dobrze...

...aż do drugiego przebiegu. Chrup wytarzał się w tunelu a także trochę powędrował po torku ;) najważniejsze jednak, że wrócił i dokończył przebieg. Następnym razem pójdzie lepiej, na pewno! :)

Zdjęcie kwalifikacji klasy minus zero. Jaram się czasem w pierwszym przebiegu bardzo!

Poza tym ostateczne miejsce w klasyfikacji - 6/9 nie brzmi aż tak źle jak na debiut, prawda? :)

Teraz troszkę o Mishy. Chyba był najgłośniejszym psem na zawodach... ale momentami był bardzo ładnie skupiony oraz potrafił leżeć przy torku, ignorując dobiegające z niego odgłosy. Zrobił też postępy w zostawaniu w klatce (chociaż jak słyszy mój głos to dalej nie jest fajnie, musimy popracować nad tym).

Ogółem był to bardzo pozytywny dzień, spotkałam się z psimi znajomymi których nie widziałam od jakiegoś czasu. Szkoda tylko, że Syriuszek nie mógł pobiegać, ale nie można mieć wszystkiego. Na koniec jak zwykle moje fotki.

Labrador retriever Balbina:

rgrgrg

rgrg

Blue merle owczarek australijski - imienia niestety nie znam:

t5t5

Kundelek Shaggy:

ss

Kundelek Fruzia:

fefe

Pumi Korek:

ko

Owczarek australijski Teiti:

grg

To chyba jest suczka Iga:

rgrg

Border collie Jimmy (ze mną):

efef

grg

Owczarek belgijski tervueren - Oriana:

ori

lolol

55

gg

Border collie Cynamon:

Pumi - Kanasz:

Owczarek australijski Zoja:

grgg

ffff

bbb

Owczarek australijski kelpie - Bueno:

rg

Border collie Draco:

ww

Kundelek Tofik:

grg

jon

 

ui

nyny

Yorkshire terrier Foksik:

nu

To by było na tyle :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Owczarek węgierski mudi to rasa mało popularna nawet w swojej ojczyźnie. Tym bardziej interesujący jest fakt, że w niezbyt dużej Częstochowie przedstawicieli jest aż dwóch. Trzech w promieniu 100km.

mm

Od lewej: Arnyek of the Sporty Heroes "Misha" | Királytanyai Egy Boci "Wichura" | Csodavirág ÓVATOS "Kluska"

Jak widać po przydomkach, każdy jest z innej hodowli. Wichura i Kluska to suczki, a Misha to piesek, żeby nie było wątpliwości. To zdjęcie kosztowało nas wiele mozolnych prób ;) bo przecież jak jeden mudik jest spokojny i wychodzi wyraźnie na zdjęciu...

... to przecież drugi musi być rozmazany.

rbr

A co dopiero trzy naraz?

ypyp

W dodatku Misha przy rozproszeniach miał problemy z utrzymaniem skupienia gdy trzymałam aparat. Bo jak ma trzymać kontakt wzrokowy niby? Z obiektywem? :P Dla mnie to i tak było trochę dziwne, moje psy nie mają tego problemu.

rhrh

Na mudikowym spacerku nasze psiaki - jak przystało na psy jednej rasy - znalazły chyba wspólny język. Biegały jak szalone po trawach i krzakach, obijając się i przewracając nawzajem. Misha chyba bardziej lubi Kluskę, bo Wichura pokazywała mu ząbki dość ostro i trochę się zraził... chyba za mało ma kontaktów z psami, które nie są dla niego pobłażliwe.

yay

Mojego mudika muszę pochwalić, że odwołuje się od wszystkiego. Ale... zawsze jest jakieś ale ;) w niektórych przypadkach mógłby to robić szybciej. Zwłaszcza, jak się rozszczeka to coś go "przetrzymuje" z dala od pańci. Będzie trzeba na to zwracać uwagę i nad tym pracować.

ohoho

Wcześniej byliśmy też na spacerku z cocker spanielem angielskim Negrem i pudlem Rico. Misha ogółem przy psach unika konfliktów. Próbuje się bawić, ale jeśli zabawa idzie zbyt ostro, to się wycofuje.

jo

Tak z innej beczki napiszę, że dzisiaj czarny mudik był w Związku Kynologicznym. Oddawaliśmy rodowód do nostryfikacji, co było kolejną okazją do socjalizacji. W budynku zachowywał się zupełnie jak nie on - cicho! :) Zaszczekał, gdy weszła kolejna osoba, ale bardzo szybko się uspokoił. Potem obszczekanej pani dał się spokojnie dotknąć, super piesek.

5y5

Po dwóch i pół godziny biegania mudiki w końcu miały dość! Misha faktycznie przespał większość dnia (chociaż pod wieczór jeszcze był aktywny).

5y5y5y

W tym miejscu chciałabym podziękować Klaudii od Kluski za przyjechanie do nas specjalnie z Katowic na spacerek. Fajnie było poznać kolejnego mudika oraz razem pospacerować.

rgrg

To by było chyba na tyle w tej notce. W kolejnej opiszemy, jak było na FLOW CUP. A teraz coś, co tygryski lubią najbardziej - więcej zdjęć! Enjoy :)

grg

vv

oho

wi

g

grg

bb

t

co

sobota, 22 sierpnia 2015

Jakiś czas temu Mishy udało się wygrać w konkursie na testera - yay, pierwszy produkt, który otrzymaliśmy do testowania! Produkt ten to Pokusa Premium Plus dla Szczeniąt - naturalne suplementy diety psa. Otrzymaliśmy go w konkursie na fanpage'u Pokusy - polecamy tam zaglądać, często można znaleźć ciekawe konkursy!

pokusa

Skład Pokusy dla Szczeniąt to:

owoce ( jabłka, jagody),warzywa (marchew, pulpa buraczana, pomidory), algi morskie (wodorosty Ascophyllum nosodum), produkty z jaj (skorupki), białko o najwyższej wartości biologicznej.

Według producenta, suplement ten zapewnia:

 
  • Mocne stawy i kości
  • Neutralizacja nadpobudliwości
  • Wspomaganie układu odpornościowego
  • Większa zdolność koncentracji
  • Tylko naturalne witaminy i minerały
  • Pełnowartościowe białko o wysokiej koncentracji składników odżywczych
  • Wyjątkowa smakowitość
  • Przyspiesza proces tresury

 

co

W paczuszce od Pokusy znalazły się:

1. Płatki owsiane Pokusy - opakowanie 120g

2. Pokusa Premium Plus dla Szczeniąt - opakowanie 120g

3. Elegancki notesik z logiem, bardzo miły nadprogramowy podarunek

tak

Czytając recenzję Pokusy na innych blogach zauważyłam, że nie tylko mi bardzo podoba się eleganckie, tekturowe opakowanie. Jest bardzo dobrze zaprojektowane i wykonane. Z tyłu opakowania znajduje się przejrzyste dawkowanie dodatku.

uu

Niestety, po otwarciu opakowania nie było już tak idealnie. Pokusa bezpośrednio znajduje się w delikatnych foliowych opakowaniach. Doświadczenie podpowiedziało mi, że takie rzeczy łatwo można rozerwać przy otwieraniu i korzystaniu z nich w tej formie. Aby uniknąć rozsypania produktu przesypałam go sobie do słoiczka.

Napój z Pokusy przygotowuje się z wodą, według dawkowania z opakowania. Proszek nie rozpuszcza się do końca; zostają niewielkie grudki, jednak w niczym to nie przeszkadza.

Tak przygotowana mikstura prezentuje się w ten sposób:

Po przygotowaniu przyszedł czas na to, co pieski lubią najbardziej - test smaku! Oto, jak zareagował na pierwszą porcję Pokusę:

Na niezadowolonego nie wygląda! Co prawda mudik należy do gatunku wszystkożernych, ale przy okazji dodam, że Chrupek i Syriusz dostając odpowiedni dla nich rodzaj dodatku - ze smakiem wylizywali miskę do ostatniej kropelki.

Po wprowadzeniu Pokusy nie zauważyłam żadnych negatywnych zmian - żadnej biegunki, wymiotów czy brzydkiej kupy.

Zaletą Pokusy jest to, że przy jej pomocy można tworzyć ciekawe posiłki. Na blogu Fruzi i Hondy znalazłam przepis na zrobienie lodów. Temperatura dochodziła do 38 stopni, więc skorzystałam z tej opcji, żeby choć trochę ulżyć psiakom.

(Po lewej - te różowawe to Pokusa dla Szczeniąt, po prawej - te bardziej kremowe - to Pokusa dla Dużych Psów)

Słyszałam, że do lodów można dodać różnego typu smakołyki dla psów - moje psiaki jednak na tyle lubią Pokusę, że dodawanie "ulepszaczy smaku" nie było potrzebne! Użyłam więc jedynie Pokusy rozrobionej z wodą oraz jogurtu greckiego. W domu żadnych form na lody nie miałam - użyłam więc tych uroczych, silikonowych foremek do robienia lodu. Nasze lody były gotowe już po około dwóch godzinach.

hyh

Powiedzcie sami, czy taki serduszkowy lód nie wygląda uroczo? :) Czy według Mishy lody zaliczyły test smaku? Hmm, to chyba pytanie retoryczne... ale aby rozwiać wątpliwości:

Ciężko jest mi się wypowiedzieć, jak dokładnie ten suplement wpływa np. na postępy w szkoleniu. Mogę jednak z całą pewnością powiedzieć, że jest to produkt o wyjątkowej smakowitości. Naturalne składniki wzmacniające kości i stawy są czymś bardzo pożądanym w diecie rosnącego szczeniaka (zwłaszcza takiego, który zdążył już złamać łapkę). W dodatku przygotowywanie Pokusy z wodą może sprawić, że psy chętniej się nawodnią, co jest sporym plusem u osobników, którym zdarza się pić za mało (Syriusz).

Ogółem poza małą niedoskonałością foliowego opakowania, produkt oceniam na bardzo dobry. Producenci znaleźli sposób, aby psiaki ze smakiem zjadały naturalne suplementy. Jest to ogromny plus, ponieważ sporo psów potrafi jeść posiłek tak, że suche suplementy zostają i jest problem, żeby zjadły ich odpowiednią ilość. W dodatku przy pomocy napoju z Pokusy można "przemycić" do diety psa rzeczy, za którymi nie przepada (np. drobno pokrojone/starte surowe warzywa).

Dla mnie Pokusa to świetne naturalne suplementy diety psa i na pewno będzie często gościć w diecie moich wszystkich psów. Polecam!

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

W piątek wybraliśmy się (ja z mamą, Mishą i Syriuszem) do Krakowa. Obecnie przesiadujemy w Częstochowie, ale od października (prawdopodobnie...) wracam na studia czyli do miasta królów polskich. Trzeba było więc zrobić test, jak mudi zniesie  te warunki oraz co ewentualnie poprawić.

krk_004 tt

Misha na małym dworcu w Częstochowie zachowywał się całkiem znośnie. Trochę poszczekał, ale łatwo było go skupić i ogółem był grzeczny. Bardzo się bałam, jak zniesie podróż pociągiem - w końcu docelowo będzie nim dosyć często jeździł. Na szczęście na pociąg zareagował tak samo, jak na samochód - długą drzemką podczas jazdy:

t f

W Krakowie po wyjściu z dworca praktyczine od razu wpakowaliśmy się do taksówki - jednak woleliśmy raz przepłacić ale nie targać metalowej klatki i mnóstwa innych bagaży tramwajem. Na jedną noc byliśmy w całkowicie obcym dla psów mieszkaniu (dzięki Magda za nocleg <3). Syriusz jak zwykle zadomowił się bardzo szybko. Na Mishy nowy lokal nie zrobił zbytniego wrażenia, nie był zestresowany ani nic z tych rzeczy - za to bardzo zaciekawiony, zwłaszcza balkonem, bo nie mamy balkonu tutaj. Niestety ze względu na to, że szpary w ogrodzeniu balkonu były dość spore, nie spędził tam zbyt dużo czasu. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy na miasto. Naszym celem był przede wszystkim spacer po Rynku Głównym w Krakowie.

tt t5t

Co do zachowania Mishy w sporym tłumie - większość ludzi ignorował, ale czasami zdarzało mu się poszczekać. Nie bardzo też chciał być głaskany - gdy ktoś tylko do niego się zwracał, zaczynał szczekać oraz próbował kłapać ząbkami, mała pirania :P Chociaż paru osobom udało się go pokojowo pomiziać. Bardzo dziwiły go wózki dziecięce i każdy po kolei obszczekiwał - no ale w końcu nigdy w życiu nie widział takowego wynalazku. Na szczęście z czasem zaczęły go one dziwić coraz mniej. Poza tym rzeczą, którą go wystraszyły były konie - potem już w pewnej odległości przechodził koło nich, jednak bałam się podejść z nim bliżej żeby nie drażnić tych zwierząt. Po krótkim spacerze, który przy wysokich temperaturach był dość męczący postanowiliśmy zawitać na XIII Festwial Pierogów.

hhh

Szczerze mówiąc nie byłam przygotowana, że na Festiwalu Pierogów będzie... koncert :) Misha na początku troszkę się wystraszył koncertu na żywo, jednak po chwili przyzwyczaił się do tych odgłosów i spokojnie siedział pod stolikiem razem z Syriuszkiem. My za to zjadłyśmy pyszne pierogi (te na zdjęciu to akurat czekoladowe z truskawkami i serem), które były stosunkowo tanie jak na jedzenie na rynku :P (1,50zł za sztukę).

syr

yyy ja

Po pierogach jeszcze trochę pospacerowaliśmy po rynku, Misha zachowywał się ok. Oczywiście nie odbyłoby się bez pysznej kawy skoro jesteśmy w centrum (moje małe uzależenienie). Dzięki fanpage Z psem po Krakowie wiedziałam, gdzie mniej-więcej są psiolubne lokale. Tym razem wybraliśmy Cupcake Corner Bakery. Psy mogły wejść pod warunkiem, że nie będą przeszkadzały innym klientów. Na szczęście padły, więc nie przeszkadzały :)

cc fef

Następnego dnia moja mama wyjeżdżała z Syriuszem do Częstochowy, a ja zostałam z Mishą w Krakowie. Bałam się, że mudik będzie za mamą płakał - jednak zniósł jej nieobecność bez zastrzeżeń :) Sobotę w większości poświęciliśmy na próbę zachowań w moim mieszkaniu. Okazało się, że Misha nie jest taki tragiczny gdy zostaje w klatce - zwykle szczeka przez kilka minut po czym się uspokaja. Na początku strasznie szczekał na klatce schodowej (a u mnie się to straaasznie niesie echem....) ale po kilku próbach było już ok. Windę znosi nawet jeszcze lepiej :) Bardzo spodobało mu się siedzenie na balkonie. Najpierw szczekał gdy tylko coś się poruszyło, ale trochę nad tym popracowaliśmy i potrafi tam się zachowywać względnie cicho.

W niedzielę znowu ruszyliśmy z zamiarem spaceru po Rynku i okolicach. Po drodze - w tramwaju - Misha zachowywał się dobrze, również w tym środku transportu jest w śpiącym nastroju. Wysiedliśmy i wyruszyliśmy na spacer. Jednak po chwili złapał nas deszcz. Deszcz? Hm, raczej burzowa ulewa. Około godziny 13 Kraków wyglądał mniej więcej tak:

tt tttt4t

Szybko schowaliśmy się w Bramie Floriańskiej. Tutaj muszę pochwalić szczeniaczka - burza prawie wcale go nie ruszyła. Tłum ludzi na tak małej powierzchni znosił również dobrze. Nerwowo zaczęło się, gdy do Bramy schowały się również... konie. Bryczka z koniami. Bardzo blisko nas i Mishy.

kon

(Tylko takie zdjęcie udało mi się zrobić, było bardzo ciemno a jeszcze ogarniałam Mishę jedną ręką). Szacunek dla osób układających konie - zwierzaki nie były w ogóle poruszone piorunami i grzmotami!

Po jakichś 30 minutach spędzonych w bramie opady troszkę zelżały, więc zdecydowaliśmy się na bieg do Galerii Krakowskiej (dla nieuświadomionych - można do niej spokojnie wchodzić z psami, tylko trzeba mieć smycz i kaganiec). Misha w deszczu - hurra, biegniemy! Tunel koło Dworca Głównego okazał się zalany, woda sięgała mi do kostek. Misha? Hurra, woda, chlap chlap!

mi

hh

W Galerii Misha zachowywał się znośnie, nawet dał się pogłaskać dzieciakom. Raz zrobił siku na środku - dziękuję pana, który poratował mnie serwetkami ze Starbucksa oraz Pani, która poratowała mnie ręcznikiem papierowym. Jednak dobrzy ludzie się znajdują czasami gdy człowiek w potrzebie! Ja byłam przygotowana na łażenie po dworze nie po wnętrzu galerii, stąd braki w wyposażeniu :)

Wieczorem udało nam się jednak jeszcze trochę pospacerować, pójść na pierogi. Ponieważ było ciemno Misha zrobił się troszkę bardziej nerwowy, wiecej szczekania i prób kłapania, ale nie było tragedii.

Tragedia była dopiero dzisiaj na dworcu :P Misha się sfiksował na ludzi - podejrzewam, że przerosły go hałasujące bagaże na kółkach, ale nie jestem pewna. Były momenty, że ledwo mogłam go uspokoić, dwa razy do nas podchodziła ochrona - najpierw tylko się pośmiali, że takie małe coś robi tyle hałasu, ale za drugim razem kazali mudikowi bez względnie siedzieć w kagańcu. Ja sama jadłam jogurt mrożony (mniam!), więc użylam go jako odciągacz uwagi i nagroda gdy zamknie się choć na chwilke. Po jakimś czasie nieco się uspokoił, uff. Zmieniłam moją lokalizację i nawet spał na dworcu, więc jest to do przepracowania.

Podróż powrotna pociągiem - pies ideał, cała droga przespana na kolankach, tylko konduktora oszczekał, ale szybko się uspokoił.

ff tt

Podsumowanie wyjazdu do Krakowa:

+ Misha jest bezproblemowy w pojazdach wszelkiej maści

+ Postęp w zostawaniu w klatce

+ Zmiana mieszkania jest bezstresowa dla niego

+ Nie boi się burzy nawet gdy jest na zewnątrz

+ Syriuszek jest idealnym miejskim pieskiem :)

Rzeczy do przepracowania: dotykanie przez obcych ludzi, dworzec (inne zatłoczone miejsca były względnie okej).

Na koniec jeszcze trochę zdjęć, wybaczcie ich monotonność czasami, ale uwielbiam rainy mood!

gg

ttt ss

gg

syr

środa, 12 sierpnia 2015

Od jakiegoś czasu stacjonujemy w Częstochowie i jeździmy na treningi prowadzone przez Monikę z Pieskiego Startu. Monika od lat startuje w zawodach agility, obecnie z borderem Zipem (A2) wcześniej z kundelkiem Pikusiem (A3). Treningi odbywają się na terenie ośrodka szkoleniowego Kamiron przy ulicy Malowniczej.

sruuu

Ze względu na okropne temperatury zmuszeni jesteśmy do ćwiczenia wieczorami. Nad czym pracujemy? Syriusz głównie nad tym co zwykle - motywacją, żeby się "nie zakurzył" podczas gdy nie ma regularnych treningów z Iwoną. Poza tym nad kładką oraz dłubiemy trochę huśtawkę. Co do tego pierwszego to robi postępy z treningu na trening, kładka to dla niego coraz większy fun. Natomiast huśtawka idzie powoli...

Co do Chrupka to ćwiczy współpracę z moim tatą, szykują się do wspólnego debiutu w klasie minus 0 na sierpniowych zawodach we Flow. Pomysł zrodził się z tego, że według regulaminu treningowych zawodów Flow, pies nie może startować w klasie w której już startował - chyba, że z innym przewodnikiem. A Chrupeczek już niestety nie daje rady wysokości nawet zerówkowych skakać, nie ma co go niepotrzebnie forsować, ma już swoje lata. W minus 0 można pobiec na maksymalnie niskich tyczkach.

Pręgusek na treningach się bardzo stara, a mój tato próbuje ogarnąć to, co przez lata tylko oglądał i okazuje się to nie aż takie proste ;) tutaj filmik z kilku prób:

 

Dzisiaj natomiast pojawiliśmy się na treningu z, uwaga... MISHĄ :)

ht

Mishka na początku miał okazję pobawić się z młodszym kolegą - szczeniaczkiem bordera Moniki, który póki co pozostaje bezimienny, oraz z jej podopiecznym - szelciakiem Floydem. Nie był do końca przekonany, ale nie był też wystraszony. Po chwili już gonił za oby dwoma i szczekał. Przewracanie małego boderka okazało się być bardzo fajną zabawą.

przewracanie

Udało nam się jednak wyegzekwować komendy, przychodzić na zawołanie, poszarpać się zabawką. Prawdziwy test zaczął się, gdy psy zaczęły biegać po torze. Akurat była to suczka rasy owczarek holenderski krótkowłosy - Shira:

sz

Mudik był zainteresowany, trochę poszczekał ale naprawdę potrafił opanować emocje! Nawet blisko toru i biegającego psa spokojnie usiadł, położył się. Pozytywnie mnie to zaskoczyło. Dzielne maleństwo.

mii

Potem jeszcze udało mi się go zachęcić do wkładania i zmoczenia łapek w wiadrze z wodą. Ogółem był dzielny! Na pewno jeszcze będziemy go zabierać, żeby bardziej się oswoić.

Teraz chyba czas na przedstawienie ekipy biegającej z nami? Oczywiście nie są to wszyscy, chyba muszę częściej brać aparat na trening... zawsze fajniej biegać w miłym towarzystwie, choć przez naszą liczebność treningi zwykle kończą się gdy jest za ciemno aby biegać. No ale lecimy ze zdjęciami!

Na pierwszy ogień parson russel terrier - Tofik:

po

d

oo

pp

oo

Teraz owczarek szetlandzki - Floyd:

oo

Wspomniana wcześniej Shira, czyli owczarek holenderski krótkowłosy:

szi

Pudel królewski - a właściwie pudlica - Mia:

m

mii

Oraz Bezimienny :) border collie:

jaa

Ogółem jeśli jesteś z Częstochowy i chciałbyś spróbować swoich sił w agility - zgłoś się do Moniki (np. przez fanpage Pieski Start). Treningi są dostosowane do poziomu psa i przewodnika, od całkowicie początkujących do psiaków startujących w zawodach. Można zacząć robić podstawy już ze szczeniaczkiem. Ja jestem zadowolona z treningów, z każdego coś wynosimy i czegoś nowego się uczymy, także polecam!

Na koniec cuteness overloaded - czyli papisie!

hh

uu

iii

ff

bb

 
1 , 2