sobota, 15 kwietnia 2017

Kto nas obserwuje od dawna, wie, że czasami u Syriuszka pojawiają się problemy z łapami. Wielokrotnie z tego powodu musieliśmy rezygnować z zawodów czy treningów. Co jednak tak naprawdę mu jest?

Problemy zaczęły się jakieś 4 lata temu. Na łysych łapkach pojawiały się bolesne bąble. Twarde i czasami ogromne, potrafiące powiększyć mu łapkę dwukrotnie. Zwłaszcza męczące gdy pojawiały się na "podeszwie" łapy, zmuszając Syriusza do chodzenia na trzech.

Byliśmy u naprawdę wielu weterynarzy i diagnozy były różne. Na początku myślano, że to po prostu rany, które się zabrudziły i zaropiały. Leczono go antybiotykami i sterydami - po tabletach zmiana skórna szybko znikała. I wracała za dwa, trzy tygodnie. Bąble zaczęły wyskakiwać regularnie i tak częste podawanie antybiotyków przestało wchodzić w grę. Zmiany pojawiały się na wszystkich łapach.

Zajęło nam sporo czasu odpowiednie zdiagnozowanie go. Słyszałam opinie, że po prostu "te łyse psy tak mają"... Znam trochę aktywnych łysolków i nie słyszałam o tym problemie, a poza tym miałam się po prostu pogodzić z faktem, że mój pies średnio raz w miesiącu kuleje...?

Ostatecznie okazało się, że Syriusz:

-> ma gronkowca

-> ma niedoczynność tarczycy

-> naturalne predyspozycje rasy

Jeśli chodzi o naturalne predyspozycje rasy - u Syriusza pojawiają się "pryszcze" na łapach. Jest to charakterystyczne i normalne dla psów bez sierści (o ile nie ma ich naprawdę bardzo dużo). Same pryszcze są raczej nieszkodliwe, ale pod wpływem np. biegania po piasku mogą się zanieczyścić/zaognić i przeistaczać w większe rany.

Jednak od kiedy Syriusz przyjmuje regularnie leki na tarczycę jest zdecydowanie lepiej! Zmiany pojawiają się rzadziej i szybciej znikają. Pomaga mu też moczenie łapek w ciepłych mydlinach (czego niestety nie znosi...). Pod wpływem wody z mydłem, bąble łatwiej "otwierają się" i szybciej można pozbyć się z nich ropy, a więc - szybciej się zagoją.

Bąble pojawiały się najczęściej podczas deszczowej, wilgotnej pogody - i wtedy, jak i przed zawodami podaję mu zwykle VetoSkin.

Problem zmniejszył się, ale nie zniknął całkowicie. Nie da się go do końca wyeliminować - musiałabym zrezygnować ze spacerów/zawodów w deszczową pogodę lub zakładać mu buty. Kiedy problem był spory rozważałam takie opcje, ale teraz zdarza się na tyle rzadko, że nie izoluję go od trudnych warunków.

Morał z jego problemów jest jeden - warto szukać dobrej diagnozy i nie poprzestawać na leczeniu objawów. Jeśli macie jakieś pytania co do jego łapek - piszcie śmiało, może akurat uda mi się wam pomóc!