poniedziałek, 28 grudnia 2015

mleko_039

Pod koniec października na facebook'u znalazłam wydarzenie o ciekawej nazwie ,,30-dniowe WYZWANIE! Raz-Dwa-Trzy, odgonimy jesienną chandrę PIES I TY". Z opisu wynikało, że przez cały listopad, codziennie na wydarzeniu będzie można znaleźć nowe zadanie do zrobienia z psiakami. Brzmiało interesująco, ale ostatecznie zdecydowałam się na wzięcie udziału po doczytaniu, że zadania będą przygotowywać również osoby z psiego sportowego światka - m.in. Paula Gumińska (agility i frisbee, u Pauli byliśmy na seminerium - tutaj więcej) oraz Magdalena Śliwerska (obedience). Wydarzenie nie było żadnym konkursem - miało nam pomóc wzajemnie się motywować. Pod postem z zadaniem można było opisać swój trening, zapytać o poradę, podzielić się filmikiem czy zdjęciem. Ja postanowiłam nagrywać każde zadanie - żeby dokładnie zanalizować zachowanie moich psów oraz swoje ;) 

Wszystkie nasze filmiki można znaleźć na naszym kanale YT  - jest ich za dużo, żeby wrzucać wszystkie na bloga, a złączenie ich w jeden stworzyłoby niewyobrażalnie długi filmik ;). Pod każdym zadaniem starałam się napisać krótki komentarz.

Ale po kolei.

 Zadania: 1, 7, 15, 22, 29

Autor: Marta Mucha Balcerek - zootechnik, Instruktor Masażu Shantala absolwentka m.in. kursu fizjoterapii psów w 1. Deutsche Ausbildungsstätte für Hundephysiotherapie (pierwszy niemiecki ośrodek szkoleniowy kształcący rehabilitantów psów).

Były to głównie zadania relaksacyjne oraz delikatne masaże. Szczerze mówiąc nie były dla nas żadnym wyzwaniem, ponieważ często spędzam czas z psami po prostu leżąc obok czy delikatnie je głaszcząc. Był to natomiast dobry przerywnik między trudniejszymi dla psa zadaniami.

Zadania: 2, 9, 16, 23, 30

Autor: Michalina Muzalewska

instruktorka obedience

Były to zadania z podstaw posłuszeństwa. Dla nas było to coś, co robimy na co dzień - skupianie na smakołyku, nagradzanie kontaktu wzrokowego, obieganie przedmiotów. Myślę, że były to idealne wyzwania dla początkujących psiaków - ale chętnie przypominałam moim psom "oczywiste" rzeczy. Ostatnie zadanie dotyczyło nauki tzw "gruszki" - dostawiania się psa do nogi nie obiegając przewodnika, a robiąc małe kółeczko przy lewej nodze. Tego Misha nie znał w ogóle, a Syriusz robił wieki temu i fajnie było mu na spokojnie to przypomnieć.

Zadania: 3, 10, 17, 24

Autor: Paula Gumińska

instruktorka frisbee i agility, zoofizjoterapeuta

Te zadania najbardziej mi się podobały. Miały ścisły związek z tym, co mnie interesuje najbardziej - psimi sportami. Dzięki temu Syriusz w końcu nauczył się slalomu między nogami, czego nie mogłam go nauczyć wcześniej. Były to bardzo energiczne wyzwania i podobały się moim psiakom.

Zadania: 4, 11, 18, 25

Autor: Joanna Kiełbasa

behawiorysta zwierząt, od kilku lat prowadzi domowy, skierowany na indywidualne podejście, hotel dla psów.
Instruktor szkolenia psów, organizator cyklicznych spotkań spacerowych oraz zajęć tropowych. Założycielka firmy Dla Psa Kiełbasa, szefowa Podlaskiej Grupy Tropiącej i inicjatywy Podlaskie Spacery z Psem

Były to zadania wymagające od psa spokojnego myślenia i panowania nad emocjami. Idealne dla psów pokroju Mishy - bardzo energicznych, nakręconych na pracę, dość łatwo ulegających frustracji. Moim ulubionym było nicnierobienie podczas spaceru - coś bardzo przydatnego w życiu codziennym.

 Zadania: 5, 12, 19, 26

 Autor: Małgorzata Woźniak

Założycielka szkoły BavariaTeam.pl, założycielka Mantrailing Academy Poland :: Mantrailing.pl, przewodniczka 2 pracujących psów tropiących, Neli - posokowiec bawarski (poszukiwanie ludzi, poszukiwanie substancji), certyfikat użytkowości poziom 1, GAK9 i Flory - posokowiec bawarski (poszukiwanie ludzi), przygotowuje trzeciego posokowca Breeze Innis Airgialla do pracy tropowej.
Uczestniczka zajęć z Kariną Kalks z Austrii, stażystka na zajęciach z GAK9 (Jeff Schettler, John Salem), GAK9, kurs instruktorski, pod superwizją Glenn-David Poole GAK9 , prowadząca szkolenia tropowe w Polsce i organizatorka szkoleń z zagranicznymi gośćmi.

Tropienie zyskuje coraz większą popularność wśród właścicieli psów - zwłaszcza tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas. Wielu moich agilitowych znajomych wciągnęło się w pracę węchową. Mnie jakoś nigdy do tego nie ciągnęło - wolałam inne, bardziej widowiskowe psie sporty. Dlatego bardzo się cieszę, że wyzwanie ,,zmusiło" mnie do spróbowania. Okazało się, że Syriusz i Misha mają noski :) i nawet potrafią ich używać. Zadanie numer 5 polegające na znajdowaniu smakołyków w zawiniętym kocu to świetna zabawa, gdy musimy zająć czymś psa, w dodatku pomaga budować pewność siebie, zachęca psa do oferowania zachowań (pies nie wykonuje poleceń, ale sam szuka i sam się nagradza). Najbardziej efektowne było jednak zadanie numer 19 czyli szukanie zabawki w mieszkaniu - bardzo spodobało się Mishy, ale Syriuszek też dawał radę! Nie sądziłam, że moje psiaki tak szybko to załapią :)

(jeśli chcecie zobaczyć sam efekt końcowy pracy, to Misha - 1:00, Syriusz - 2:22)

Zadania: 6, 13, 20, 27

Autor: Magdalena Łęczycka

Intruktorka obedience, , absolwentka Uniwerytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, behawiorystka COAPE, instruktor szkolenia psów. Tytuły zdobyte z Kajem ( groenendael’em) w zawodach obedience (Mistrz Polski Obedience Owczarków Belgijskich- klasy „1”, Mistrz Polski Obedience „2”, Mistrz Polski Owczarków Belgijskich klasy międzynarodowej), PT (egzamin 200/200), czeskim ZOP-ie, trenowała tropienie, frisbee i obronę (IPO1). Współzałożycielka szkoły Animag i klubu TeamSpirit, pomysłodawczyni kursu obi online.

Były to zadania głównie z podstaw obedience oraz samokontroli. Bardzo podobało mi się to, że głównym kryterium było płynne, szybkie wykonywanie komend takich jak zmiany pozycji. Zadanie o użyciu różnych komend podczas nagradzania psa było bardzo ciekawe i myślę, że przyda się wielu początkującym psiakom. Było dobrze także to poszlifować u moich psiaków. Mnie jednak najbardziej cieszy baza do energicznego "kica" z Syriuszkiem (czyli szybkie siad z pozycji waruj). Na filmiku Syriusz od 0:40.

Zadania: 8, 14, 21, 28

Autor: Ewa Pawlikowska

Z wykształcenia (i pasji) zoolog. Certyfikowany petsitter, doświadczony edukator i trener szkolenia psów. Pochłonięta tematyką zdrowia naszych czworonogów, zastosowaniem naturalnych środków roślinnych, komunikacją międzygatunkowej i związanym z tym światem emocji. Od niedawna szefowa Łódzkiej Grupy Tropiącej.

Były to zadania polegające na zrobieniu samemu "zabawek na inteligencję" dla psa. Dobra alternatywa dla tych, których kusi kupno takiej zabawki w sklepie zoologicznym (koszt zwykle od 80zł w górę). W tych zadaniach najlepiej sprawdzał się Chrupek, oto dowód:

PODSUMOWANIE

Drugi raz niestety nie pisałabym się na takie wyzwanie - mimo, że nie mam zbyt wymagających studiów to często brakowało mi doby, aby zrobić coś i nagrać filmik. Niektóre zadania wymagały zrobienia kilku sesji, a na to często brakowalo czasu - bo następnego dnia trzeba było już robić coś innego. Może lepsze byłoby jedno zadanie tygodniowo?

Mimo wszystko, Wyzwanie było dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Spróbowałam wielu rzeczy, za które sama z siebie bym się nie wzięła (np. wspomniana praca węchowa). Niektóre komendy przypomniałam moim psom, innych uczyłam od nowa. Dzięki aktywności uczestników na wydarzeniu miałam sporą motywację, aby codziennie nagrywać i wrzucać do sieci filmik. Zrobiłam w ciągu miesiąca dużo z psami i dostałam sporo inspiracji do tego, co robić dalej. DZIĘKUJĘ za zorganiozwanie tego ciekawego eventu. Na koniec filmik - efekt jednego z zadań od Pauli Gumińskiej, w wykonaniu całej trójki! Przydaje się często :)

 

14:27, shetanka , akcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 grudnia 2015

W tym roku postanowiłam sprawić psiakom coś więcej niż symboliczny gryzak i długi spacer. W związku z tym zamówiłam największą świąteczną Pet Paczkę, z myślą podzielenia zawartości na całą trójkę. Paczka przeznaczona dla psiaków 10-25kg.

Psia niespodzianka dotarła do nas dwa dni przed wigilią. Według Pet Paczki część paczki była do otworzenia przed świętami - ale ponieważ całość była zapakowana w kartkonowe pudełko z ozdobną wstążką, postanowiłam sobie i psiakom zrobić niespodziankę i poczekać do 24 grudnia.

Nie trzymając Was dłużej w napięciu, przechodzimy do zawartości paczki :)

Część przedświąteczna:

  • Książka ,,Przysmaki na psie smaki"
  • forma silikonowa w kształcie pierniczka

Część świąteczna:

  • Pluszowa kość - Yarro
  • Hantel duży Sum-Plast
  • Kość wołowa GIGANT - Vector Food
  • Tchawice wołowe cięte 100g - Vector Food
  • Naturea ADULT Chicken 100g
  • Smakołyki Dr.Siedel MIX 2in1 90g
  • Saszetka karmy mokrej - Animonda GrandCarno Exotic (wołowina z kangurem) 125g
  • karma mokra Animonda von Feinsten Light Lunch Indyk i Szynka 150g
  • Kabanos - Planet Pet Society 12g
  • Torebeczka od ,,Walizka Życzeń"

Jakie było moje pierwsze wrażenie? Zabawki wyglądały mało atrakcyjnie, ale okazało się, że Mishy oby dwie bardzo przypadły do gustu. Pluszowa kostka piszczy i jest fajna do zabawy w szarpanie, za to hantelek sprawdza się jako gryzak - wydawał mi się ciężki, ale mudi spokojnie go nosi w pysku. Wkrótce sprawdzimy go w wodzie, bo według opisu nie tonie.

Ogółem pieski od razu zwróciły uwagę na naturalne gryzaki. Moim zdaniem to jest zdecydowanie numer 1 jeśli chodzi o psie prezenty - są zdrowe, bardzo smakują czworonogom oraz mogą zająć naszego podopiecznego na jakiś czas. Paczka tchawic to pierwsze, co zostało pochłonięte. Kość wołowa jest jedzona na zmianę przez całą trójkę :) Na dniach psiaki spróbują mokrych karm. Natureę znamy, ale próbka na pewno przyda się na smakołyki.

Paczka była mniej-więcej tym, czego się spodziewałam, jednak zaskoczyła mnie książka. Jest bardzo ciekawa, na pewno z jakiegoś przepisu skorzystamy - jednak chyba wolałabym, żeby zamiast niej było więcej prezentów przeznaczonych dla piesków. Owszem, czytałam na fanpage'u, że znajdziemy upominek dla siebie - ale byłam pewna, że chodzi o jakiś drobiazg taki jak saszetka w pieski.

Krótkie podsumowanie plusów i minusów paczki:

MINUSY:

- duża część prezentu to coś dla ludzi

- kość wołowa może być za duża dla średniego psa

PLUSY:

+ różnorodne zabawki

+ ciekawe próbki karm do spróbowania - nowa na rynku Naturea oraz karma mokra z kangurem

+ naturalne gryzaki - zdrowe i zapewniające zajęcie

+ smakołyki nadające się na nagrody przy szkoleniu (Dr.Siedel MIX 2in1 oraz kabanos, który łatwo podzielić na mniejsze kawałki)

+ różnorodność produktów - każdy psiak znalazł w prezencie coś dla siebie

 

Ogółem oceniam produkt pozytywnie, moje psiaki dostały fajne prezenty podczas tegorocznych świąt. A czy wasze psiaki coś znalazły pod choinką?

piątek, 18 grudnia 2015

Odpowiedź jest prosta - jedzonko! Dlatego dla naguska testowanie wszystkiego, co jadalne, jest super. W październiku otrzymaliśmy paczkę dzięki firmie Naturea Polska - pisałam o niej tutaj - ale część paczki nie została dokładnie opisana. Są to mokre karmy tej firmy.

Do testów otrzymaliśmy dwa opakowania mokrej karmy (każde po 375g).

1. CHICKEN WITH TUNA AND SALMON – Kurczak, tuńczyk i łosoś (niebieskie opakowanie)

Skład według producenta:
Świeży kurczak - 31,7%
Świeży tuńczyk - 16%
Świeży łosoś - 4%
Świeża marchew - 4%
Suszone warzywa  - 1%

Skład analityczny:
surowe białka 9%, oleje i tłuszcze 6%, włókno 1,5%, popiół 3%, wilgotność 80%

2. CHICKEN WITH TURKEY - kurczak z indykiem (szare opakowanie)

Skład według producenta:
Świeży kurczak - 47,7%
Świeży indyk - 4%
Świeża marchew - 4%
Suszone warzywa - 1%

Skład analityczny:
surowe białka 9%, oleje i tłuszcze 5%, włókno 3%, popiół 0,5%, wilgotność 80%

Przy składach zastanawia mnie tylko jedno - dlaczego karma jest promowana jako karma z 88% mięsa, skoro skład mówi coś innego?

WYJAŚNIENIE PRZEDSTAWICIELA FIRMY NATUREA:
Na opakowaniu i wszystkich reklamach mokrej karmy dla psa, czyli 88% i 89%. mięsa - jest informacja o świeżym niemrożonym mięsie. Czyli np. dziś złowiona ryba, dziś zapakowana do kartonika. To jest ta informacja, ma to znaczenia na zawartość aminokwasów, witamin, etc. Składniki karmy na tyle opakowania to faktyczny angaż mięsa, warzyw i nie ujętej wody, która zawsze występuje w mokrym posiłku.


Kartonik otwiera się bardzo łatwo, nie potrzeba nożyczek, nie istnieje też ryzyko skaleczenia jak przy otwieraniu puszki (niektórzy są zdolni do takich rzeczy). W dodatku takie opakowanie jest zdecydowanie lżejsze i mniejsze - przez to zdecydowanie łatwiej je zapakować do walizki!

Karma pachnie zdecydowanie ładniej, niż większość mokrych karm dostępnych na rynku - nawet trochę jak mięsne danie dla ludzi.

A czy smakuje? OCZYWIŚCIE! Syriuszowi bardzo przypadła do gustu. Co ważne, po karmie firmy Naturea nie miał żadnych zaburzeń w funkcjonowaniu - zazwyczaj po mokrej karmie robił bardzo wielkie kupy :) a tutaj wszystko wyglądało prawidłowo.

Dawkowanie:

Psy 1-10kg: 30g na 1kg masy ciała

Psy 11-25kg: 25g na 1kg masy ciała

Psy 25kg+: 20g na 1kg masy ciała

Dla psa wielości Syriusza - 11kg - 330g to porcja dzienna. Ponieważ Syriusz potrzebuje trochę więcej jedzenia niż przeciętny pies jego wielkości (nagie psy jedzą troszkę większe dawki), to dostawał całe opakowanie, co było bardzo wygodne np. w podróży.

 

Cena - jedno opakowanie kosztuje 7,90zł. Nie jest to dużo jak na mokrą karmę takiej jakości. Dla małych psów korzystna cena, dla ras olbrzymich niestety nie.

Podsumowanie:

MINUSY

- niekorzystna cena dla psów dużych i olbrzymich

PLUSY

+ smakuje psom

+ wygodne opakowanie

+ dobra cena dla psów małych i średnich

+ brak drażniącego zapachu

+ prawidłowa reakcja organizmu na karmę

+ dobry zamiennik np. dla psów na diecie BARF, gdy trzeba zabrać jedzenie na wyjazd

Ogółem oceniam karmę na plus, Syriusz nawet na sześć z plusem :) I na pewno ta karma jeszcze u nas zagości.

sobota, 12 grudnia 2015

raw_028

10.12.2015 Chrupek obchodził swoje DZIESIĄTE URODZINY. Pamiętam jeszcze go jako szczeniaczka, wyglądał o tak:

Tyle razem przeszliśmy... ten pies zrobił niesamowite postępy, kto go poznał jako młodego psa ten wie ;) Dzięki niemu rozpoczęłam przygodę psich sportów oraz spełniłam moje marzenie o wystartowaniu w zawodach - ba, Chrupcio nawet niejednokrotnie stawał na podium pokazując, że kundelek też potrafi. Kocham cię piesku i cokolwiek bym napisała, i tak nie odda tego co czuję. Nie mogę się już doczekać, jak w końcu znowu go zobaczę w okresie świątecznym (mieszka na stałe z moimi rodzicami). Na pewno będzie dużo spacerków które kochasz oraz śmierdzących gryzaków! Pisałam podobną notkę rok temu i mam nadzieję, że za rok znów napiszę! A w ramach podsumowania filmik urodzinowy, enjoy!

 

Dziękuję piesku za wszystko!

 

PS. Jeśli ktoś jeszcze chce się dorzucić do paczki dla Meli (informacje w poprzedniej notce) - ostatnia szansa! Proszę o kontakt mailowy alau@vp.pl

 

środa, 02 grudnia 2015

oki

Święta Bożego Narodzenia to okres prezentów - nie tylko dla naszych najbliższych, ale także dla tych najbardziej potrzebujących. My w tym roku zdecydowaliśmy się pomóc, biorąc udział w akcji PROJEKT PREZENT. Jest to zbiórka bardzo podobna do coraz popularniejszej Szlachetnej Paczki - ale my, zgodnie z tematyką bloga, pomagamy potrzebującym psiakom. Wszystkie niezbędne informacje o akcji znajdziecie tutaj. Zaznaczę, że ,,(...) Bloger nie czerpie z tego tytułu (udziału w akcji) ŻADNYCH korzyści materialnych".

Przejdźmy do konkretów. W moim sercu zawsze znajdzie się miejsce dla bullowatych... dlatego nawiązaliśmy współpracę z Fundacją AST. Nasz prezent trafi do pręguski (bo pręgi są super!) Meli:

 

Mela to ok. 5-letnia sunia w typie amstaffa. Dziś obraz nędzy i rozpaczy w pręgowanym ciele. Nie wiemy jak długo była zaniedbywana i nieleczona przez poprzedniego opiekuna. Czy Mela miała w ogóle kiedykolwiek troskliwy dom? Tego już się nie dowiemy. Gdy dostaliśmy jej zdjęcia od schroniska z błaganiem o pomoc, nie mogliśmy przejść obojętnie. Nie mogła też przejść obojętnie Karolina, która podarowała jej najważniejszy pierwszy krok w powrocie do pełni formy - dom tymczasowy. I tak zaczęła się po raz kolejny "nasza walka".

Mela przyjechała do Warszawy, gdzie przeszła już pierwsze konsultacje: okulistyczną, dermatologiczną, internistyczną i dentystyczną. Dostaliśmy szereg badań, zaleceń, leków. Przede wszystkim leczymy zapalenie płuc u Meli oraz zapalenie barwnikowe rogówki. Po zaleczeniu tych chorób, Mela będzie musiała przejść aż trzy operacje:
- sterylizację + wycięcie narośli (guzków) z ciała,
- operacje Stadesa - korektę powiek skierowanych w stronę rogówki,
- piłowanie i usunięcie wielu zębów.

Mela trafiając do nas otworzyła kolejną puszkę wydatków. Jej leczenie już kosztowało nas 700 zł (rozliczenie na forum fundacji), a to dopiero początek.
Pragniemy zwrócić Waszą uwagę, że psy trafiając do fundacji dostają bardzo dobrą opiekę oraz właściwe leczenie, na które w schronisku nie mają szans. Fundacja nie dostaje dotacji z budżetu państwa. Leczymy, dbamy i "naprawiamy" psy dzięki Waszej hojności. Bez Was nie ma nas. Dlatego po raz kolejny musimy zaapelować do Waszych serc i portfeli o pomoc. Musimy pomóc Meli! To wspaniały, łagodny i spokojny pies.

Więcej informacji: http://www.fundacja-ast.pl/pl/adopcje/psy-fundacyjne/777-mela

mmm

Wszystkich, którzy chcą się dołożyć do paczki dla Meli - zapraszam do kontaktu mailowego (alau@vp.pl) lub przez fanpage na facebooku ( link ). Liczy się nawet najmniejsza pomoc, wspólnymi siłami możemy zrobić kochanej suni super prezent i choć trochę odciążyć jej opiekunów.

Pomagacie z nami?