poniedziałek, 25 stycznia 2016

Misha od kilku miesięcy jest w projekcie 365puppy (o którym napiszę  dokładniej innym razem), który był bodźcem do zorganizowania szczeniaczkowego spaceru. Miała to być głównie okazja do socjalizacji z innymi psami, pospacerowania razem i wspólnych szaleństw psiej młodzieży.

Spotkaliśmy się na Błoniach Krakowskich, 18 stycznia w składzie:

Misha, wiadomo.

Kluska, czyli drugi mudik.

Ananas - bloodhound.

55

Skoll - border collie.

iii

Brie - border collie.

bb

Ocean - border collie.

55

Cashi - border collie.

Syriusz... był na częsci spacerku (około godziny), potem został oddelegowany wraz z moja mamą aby grzać się pod kołdrą :) Była to zdecydowanie za długa trasa dla niego jeśli chodzi o typowo zimową pogodę.

55

Z Błoni przeszliśmy na tereny Lasku Wolskiego. Bardzo mi się podobały te tereny, dużo miejsc do zrobienia ładnych zdjęć... co jednak było praktycznie niemożliwe przy grupie szczeniaczków biegających luzem ;) Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę porobić pozowane fotki.

44



Była niedziela, ładna, zimowa pogoda... było tłoczno. Od zwykłych spacerowiczów przez inne psiaki po dzieci na sankach. Momentami trudne warunki dla jeszcze tak młodych psiaków. Co do Mishy... jestem z niego zadowolona ;). Nie było idealnie, bo zawsze może być lepiej - jednak był w miarę odwoływalny, ignorował biegaczy i większość ludzi (chociaż sanki są jeszcze dla niego wyzwaniem, mamy nad czym pracować).



Mudik jednak ładnie bawił się ze szczeniakami. Ananasa się nieco bał i zdarzało mu się go odganiać, nad malutim Oceanem włączył mu się tryb dominacji (chyba pierwszy raz czuł, że faktycznie ma przewagę nad jakimś psem), ale poza tym było w miarę dobrze, nie wróciłam wkurzona na mojego psa :)



Zdarzało nam się też spotykać psy bez smyczy, które z zainteresowaniem do nas podchodziły. Na szczęście wszystkie zachowywały się dobrze i nie było żadnych sprzeczek.



Chodziliśmy łącznie przez 3,5h i przeszliśmy około 13 kilometrów. W domu w końcu widziałam Mishę padniętego na dłużej niż godzinę! :)

55

uu

Atmosfera była miła, fajnie było poplotkować z innymi osobami zainteresowanymi szczeniakowymi tematami. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze uda nam się spotkać w takim fajnym gronie!

55

isolaton

rrr

tt

ff

jed

poniedziałek, 18 stycznia 2016

9 stycznia wybrałam się z Syriuszem do czeskiego Brna na zawody agility - pierwsze oficjalne po 1,5 rocznej przerwie. Nie nastawiałam się żadne wyniki - chciałam jedynie, żeby nasza współpraca na zawodach wyglądała fajnie. Oprócz tego chciałam przetrenować huśtawkę, której jeszcze nie mamy perfekcyjnie opanowanej. Wybrałam te zawody, ponieważ na dokładnie tej samej hali byliśmy na treningu (tutaj pisałam o tym) i podłoże podobało się wybrednemu łysolkowi.

Na pierwszy ogień - juming open i... piesek BIEGA, bardzo ładnie, śliczny slalom! Tylko... pańcia nie ogarnęła ;) Przez moje zbyt wolne ogarnięcie na torze poleciały nam sekundy i mimo czystego biegu miejsce dopiero 14/19. Z łysolka byłam mega dumna, z siebie zdecydowanie mniej.

Drugi bieg - egzamin A1. Najprostszy torek a najgorzej nam wyszedł tego dnia. Nie wiem czemu zatrzymał się na palisadzie - nigdy tego nie robił... dis za przytrzymaną huśtawkę oczywiście :) No i kładka mogłaby być szybsza. Ogółem jednak nie było tragedii i byłam w miarę zadowolona.

Trzeci i ostatni bieg to agility open - bardzo się cieszę, że palisadka się już tutaj naprawiła. Kładka też nie najlepsza, ale całość uważam za w miarę dobrą.

Co mnie najbardziej cieszy? Że trzy biegi były na podobnym poziomie, opróćz jednego zawahania na palisadzie piesek trzymał swoje tempo, bardzo ładnie zrobił slalom w każdym biegu - co tu dużo pisać, dobry początek roku, pozytywnie patrzymy na 2016, a Syriusz już zgłoszony na kolejne zawody w Brnie - w lutym.