piątek, 30 września 2016

Kolejna notka-recenzja produktu biorącego udział w plebiscycie Top For Dog 2016. Tym razem testowaliśmy naturalne gryzaki. Firmę znałam już wcześniej, bowiem często sponsorowała zawody agility. Moje psiaki próbowały więc małych zestawów gryzaków, które zwykle dostawało się w tzw. pakiecie startowym. Bardzo im smakowały, a firmę E-pies polecało mi kilkoro psich znajomych - dlatego bardzo się ucieszyłam, że będziemy mieć możliwość przetestować ich produkty.

 

Na stronie internetowej E-pies.eu znajdziemy różnorodną ofertę. Od popularnych gryzaków, dostepnych w większości sklepów zoologicznych - kurzych łapek, tchawicy wołowej, króliczych uszu czy żwaczy, do prawdziwych rarytasów takie jak poroże z jelenia czy mięso z dzika. Byłam więc bardzo ciekawa, które z gryzaków przyśle nam firma. Paczka jednak przeszła moje najśmielsze oczekiwania - dostaliśmy aż 14 (sic!) różnych gryzaków do testowania.

Zanim przejdę do omawiania każdego z produktów, jakie dostaliśmy, parę ogólnych słów o nich. Jak sama firma podaje - są to gryzaki, więc z założenia pies powinien spokojnie zajmować się nimi przez chwilę. Nie sprawdzają się raczej jako typowe smakołyki podczas szkolenia - duże i twarde kawałki ciężko podzielić na mniejsze, a zbyt podekscytowany pies mógłby połknąć spory kawałek, zamiast go pogryźć. Uważałabym też na psy, które mają tendencję do szybkiego, łapczywego jedzenia. Takim pupilom nie dawałabym gryzaków, gdy są bardzo głodne ani nie nakręcała ich dodatkowo na nie. Zarówno Syriusz jak i Misha należą do łapczywych łakomczuchów, dlatego ja również nie zostawiam ich samych z gryzakami. Co innego Chrupek, który je wolno i uważnie. Moje psy często jedzą produkty tego typu i nigdy nie zrobiły sobie krzywdy, ale ostrożności nigdy za wiele.

Chcę też zaznaczyć zbiorczo, że żaden z gryzaków nie zaszkodził żadnemu z moich psów. Nie miały problemów żołądkowych ani żadnych innych. Oczywiście nie dostawały przysmaków E-pies w zbyt dużej częstotliwości - dostawały po jednym, zwykle raz na 2-3 dni.

Jeśli nigdy nie kupowaliście psom suszonych przysmaków to wiedzcie, że pachną one intensywnie. Niektóre zapachy są do zniesienia, ale niektórych przysmaków nie radziłabym podawać w domu, prędzej np. na podwórku lub po prostu na zewnątrz, np. gdy pies czeka w klatce. W opisie każdego produktu uwzględniłam jak bardzo źle pachnie, jednak pamiętajcie, że każdego drażnią inne zapachy, więc może być to bardzo subiektywne.



Długo zastanawiałam się, jak opisać taką ilość tak różnych produktów. Podzieliłam je więc na trzy kategorie:

I. Duże gryzaki

Nadają się głównie dla dużych lub średnich psów, zajmują psu stosunkowo dużo czasu.

II. Małe gryzaki

Dla mniejszych pupilów, większe psy prawdopodobnie szybko by się z nimi uporały.

III. Przysmaki

Czyli gryzaki, które psiaki pochłaniają w kilku kęsach. Za małe, żeby zająć psa na dłuższą chwilę.

I. DUŻE GRYZAKI

1. Noga sarny



Ten gryzak jest naprawdę duży, dość twardy. Od początku wiedziałam, że przypadnie Chrupkowi. Pręgowany był jak najbardziej zafascynowany. Mimo, że zwykle z gryzakami idzie mu dość szybko, ten zapewnił mu dość długą rozrywkę - na około 30 minut! Końcówkę zjadł Misha, bo Chrupek już się najadł i ją zostawił - dlatego najlepiej podać psu trochę mniej z jego normalnej porcji tego dnia, gdy zjada tak duży gryzak, jest to bowiem więcej niż mała przekąska. Zapach nie jest zbyt intensywny, do zniesienia.

2. Ścięgno karkowe

Ten przysmak trafił się Syriuszowi. Niestety, okazał się dla niego nieco za twardy. Obgryzł go z kilku stron ze smakiem, ale dużą część zostawił - kto zna łysego ten wie, że jest on wiecznie głodny, więc nie chodził o to, że się najadł, nie sądzę też, że mu nie smakował. Ścięgno karkowe polecałabym psom, które lubią twardsze gryzaki, ale na pewno nie psom z niepełnym uzębieniem ;)

3. Przełyk wołowy

Paczka zawierała 3 kawałki, więc dostały wszystkie. Nie były zbyt duże, ale dość twarde i zajęły nawet Chrupka na około 10 minut. Tutaj byłam zdziwiona, że Syriusz zjadł chętnie całość bo obawiałam się, że będzie dla niego nieco za twarde. Zapach do zniesienia. Moim zdaniem taki kawałek przełyku nadaje się dla każdego psa. Mniejsze pewnie będą mieć zajęcie na trochę dłużej, ale spokojnie dadzą radę, nie przejedzą się też tym przysmakiem.

4. Jądra wołowe

Dostaliśmy dość duży kawałek, wydawał mi się bardzo twardy i zajmujący psa na długo. Wiedziałam, że trafi się Chrupkowi. Jeśli chodzi o smakowitość to pręgowany jadł z błogim wyrazem pyszczka. Wbrew pozorom nie zajął go na długo, bo na niecałe 10 minut. Mimo swojej wielkości i twardości dość szybko zniknął. Po przeprowadzeniu testu raczej nie zdecydowałabym się na jego zakup - dla Mishy i w szczególności Syriusza mógłby być zbyt twardy, a Chrupkowi poszło szybciej niż można było się tego spodziewać. Nie mam nic do zarzucenia temu gryzakowi - po prostu w paczce było wiele moim zdaniem lepszych.

Zapach ma dość intensywny (ale nie najgorszy z całej paczki ;), raczej nie podawałabym psu tego gryzaka w domu.

5. Ścięgno achillesa

Jeden z bardziej zajmujących suszków. Twardy, więc tylko dla psiaków, które lubią dużo przeżuwać. Raczej nie na szczęki maluszków ;) Trafiło się oczywiście Chrupkowi i zajęło go na około 20 minut więc bardzo dobry wynik! Jeśli chodzi o woń smakołyka to nie jest ona najgorsza ;)



II. MAŁE GRYZAKI

1. Ucho środkowe, wieprzowe



Był to pierwszy produkt, który przetestowałam. Kiedy otwierałam paczkę, Misha i Syriusz byli bardzo zainteresowani (Chrupek nie był wtedy ze mną w mieszkaniu), zbrodnią byłoby więc kazać im siedzieć na głodnego, gdy unosiło się tyle intensywnych zapachów. Wybrałam więc pierwszy lepszy worek w których były dwa przysmaki.



Ucha środkowe są bardzo twarde. Obawiałam się, czy Syriusz będzie zainteresowany (nie ma pełnego uzębienia, jak spora częśc nagich psów peruwiańskich) i często nie chce jeść takich przysmaków. Jednak oby dwa psiaki pałaszowały ze smakiem. Ze względu na twardość i specyficzne kształty, te gryzaki zajęły ich na dość długo (około 15 minut). Są jednak małe i większy pies pewnie szybciej by je rozpracował. Jeśli chodzi o zapach, jest średnio intensywny i da się go znieść, gdy pies zjada przysmak obok nas.

2. Cukierek z ogonówką



Jeden z bardziej obrzydzających mnie przysmaków, z włosami, tłusty w dotyku - ale za to zawinięty w jakże uroczy cukierek! Mały przysmak, przypadł akurat Mishy. Zawinięta skóra sprawiła, że mudik zajął się gryzakiem na około 15 minut, co jest niezłym wynikiem jak na tak mały przysmak. Mimo ohydnego wyglądu, nie śmierdzi zbyt intensywnie, można spokojnie podać psu w domu.



 3. Tchawica wołowa cięta

W paczuszce były trzy kawałki, dwa zjadł Misha, jeden Syriusz. Tego przysmaku nie poleciłabym delikatnym psom z brakami w uzębieniu. Dla Syriusza nie był zbyt atrakcyjny - trochę poobgryzał i zostawił, za chwilę do niego wrócił ale ostatecznie Chrupek mu ukradł (w przypadku dużego zainteresowania łysy bardzo pilnuje swoich smakołyków i nie da sobie ukraść). Mishy za to tchawica przypadła do gustu i zjedzenie jednego kawałka zajęło mu około 10 minut, czyli całkiem dużo jak na coś tak niewielkiego. W sklepie można też kupić całą tchawicę, co jest dobrą ofertą dla dużych psów, chociaż wiedząc jak wygląda tchawica w całości pamiętałabym, żeby przy jej podawaniu odjąć nieco karmy z dziennej porcji psiaka.

Jeśli chodzi o jej podawanie to jest dość tłusta, uważałabym żeby pies nie wszedł sobie z nią na łóżko czy kanapę. Nie ma natomiast bardzo intensywnego zapachu.

4. Wymiona wołowe

Wydawało mi się, że są twarde i ciężkie do pochłonięcia, przez co zajmą psiaki na dłużej. Jednak jeden taki gryzak znika w mniej niż 5 minut, nawet w przypadku Syriusza po mimo tego, że jest dosyć twardy. Cała trójka jednak zjadła wymiona zdecydowanie ze smakiem. Pachniały dość intensywnie, więc raczej nie podawałabym ich w mieszkaniu.

 5. Śledzie



Dla mnie to hit! Coś, czego nie spotyka się często w ofercie. Syriusz, który uwielbia ryby i wszystko co rybne nie mógł się doczekać pochłaniania śledzia gdy tylko otwarłam opakowanie! Mishy też bardzo smakowało. Gryzak zajął moje mniejsze psy na około 10 minut. Śledź pachnie... intensywnie, bardzo intensywnie. Mimo to chyba zamówię więcej, bo to zdecydowanie smakowity kąsek.



6. Ogon wieprzowy

Dostaliśmy dwa kawałki. Jeden dość spory i tłusty, drugi bardzo wąski. Grubszy kawałek dostał się Chrupkowi, mniejszy Syriuszowi i oby dwa były zajęte nimi przez jakieś 10 minut. Zapachu bardzo drażniącego te przysmaki nie mają. Są dość tłuste, więc podawałabym je raczej bardzo sporadycznie. Dość twarde, zwłaszcza ten większy kawałek, jakiś delikatniejszy psiak mógłby mieć problem. Ogółem fajny gryzak, ale gdybym miała kupować pewnie wybrałabym coś mniej tłustego.



III PRZYSMAKI

1. Jelita wołowe

 W opakowaniu było ich ponad 10 więc każdy mógł spróbować. Zdecydowanie smakowały całej trójce! Jeden taki paseczek nie jest jednak gryzakiem, nie zajmie naszego psa na dłuższą chwilę - psy mają go na 2-3 kęsy. Idealny jednak gdy potrzebujemy np. zachęcić psa do wejścia do klatki czy dać mu lepszą nagrodę na treningu (pamiętajmy, by przy tego typu smakołykach pilnować, by pies zaczął biegać/ćwiczyć dopiero po zjedzeniu przysmaku, aby nie zakrztusił się nim)



2. Żwacze wołowe



Dostaliśmy paczuszkę 4 żwaczy przy czym jednego cudem udało mi się przełamać na pół ;) podział był więc prawie równy. Najbardziej śmierdzące ze śmierdzących! Mimo, że  twarde, że chropowate to wszystkie psiaki się nimi zajadały i jeden żwacz starczał na mniej niż 5 minut. Z drugiej strony ciężko używać go jako nagrodę na szkoleniu - bardzo, bardzo trudno podzielić go na mniejsze kawałki, a motyw z trzymaniem go w ręce i pozwalaniu psiakowi podgryzać w ramach nagrody niestety nie sprawdza się tutaj - chropowata powierzchnia wbija się nieprzyjemnie w dłoń, potrafi nawet zedrzeć skórę. O zapachu, który zostaje nam na rękach nawet nie mówię ;)

Mimo małej praktyczności przysmaku (w domu nie polecam używać ze względu na intensywność zapachu, na szkoleniową nagródkę też się średnio nadaje), warto kupić od czasu do czasu żeby uszczęśliwić naszego psiaka. To zdecydowanie jeden z najbardziej rozchwytywanych smakołyków, zarówno dla większego psa, mniejszego, jak i tego z niepełnym uzębieniem.

3. Płuca wołowe

 

Jedyny produkt z paczki od E-pies, który nadaje się na zwykłe smakołyki szkoleniowe. Płucka są na tyle miękkie, że bez problemu można je przełamać, a zjedzenie małego kawałka zajmuje psu dosłownie chwilkę. Z tego powodu to chyba mój faworyt. Zapach jest bardzo intensywny, ale w tym przypadku działa na korzyść, czyniąc przysmaki jeszcze bardziej atrakcyjnymi dla psiaka. Płuca wołowe to ukochany smakołyk Chrupka i jeden z niewielu, który potrafi go zainteresować w rozproszeniach. Polecam dla wszystkich psiaków, które nie są nakręcone na jedzenie samo w sobie i potrzebują czegoś ciekawszego, żeby je zmotywować i zachęcić do pracy. Płuca wołowe będą idealne!



Jak widzicie, sklep E-pies ma bardzo różnorodną ofertę - a to, co testowaliśmy, to tylko niewielka część gryzaków dostępnych w ich sklepie internetowym! Ciężko mi się wypowiedzieć o cenach ich produktów, bo zależy ona od rodzaju gryzaka, ale jedno jest pewne - wybór jest ogromny i na pewno każdy znajdzie coś dla swojego psiaka w odpowiedniej cenie. A ci, którzy mają mniej ograniczoną gotówkę mogą znaleźć w sklepie prawdziwe rarytasy.

Podsumowanie gryzaków w pigułce:

Minusy:

- większość z nich ma intensywny zapach i nie nadaje się do podawania w domu

- większość przysmaków ciężko podzielić na mniejsze kawałki

Plusy:

+ naturalne, więc jak najbardziej dobry skład

+ potrafią zająć psa na dłuższą chwilę

+ bardzo atrakcyjne dla psów

+ w ofercie znajdziemy zarówno gryzaki jak i produkty nadające się na smakołyki szkoleniowe

+ ogromny wybór

+ sporo gryzaków w atrakcyjnych cenach

środa, 28 września 2016

Słyszeliście kiedyś o obrożach i smyczach od Modnej Kozy? Zapewne tak! My dostaliśmy komplet do testowania w  ramach Top For Dog 2016, więc jeśli myślicie nad zamówieniem z tej firmy, to może nasza recenzja wam pomoże.

Od firmy dostaliśmy do wyboru kilkanaście różnych tasiemek. Komplecik miał być przeznaczony dla Mishy, chciałam więc coś intensywnego, żeby było widoczne w czarnej, gęstej sierści.Wybrałam więc wzór jasno-zielony w urocze jelonki, prosząc o intensywnie zielone podszycia. Mogliśmy wybrać rodzaj zapięcia - wybraliśmy tradycyjny zatrask, do wyboru był jeszcze półzacisk i martingale oraz szerokość kompletu - wybraliśmy 2,5cm.

Po otwarciu przesyłki komplet zrobił na mnie dobre wrażenie. Kolory są intensywne, a zapięcie ma dodatkowe zabezpieczenie co sprawia, że zatrzask jest bezpieczniejszy. Jeśli chodzi o wymiary to 2,5cm ma sama smycz, natomiast obroża i rączka nieco więcej - 3cm.

Jak widać na zdjęciach taśma z wzorkiem jest umieszczona tylko na obroży i rączce, jednak całość wygląda estetycznie. Na Mishy komplecik wygląda ślicznie! Szeroką obrożę w intensywnym kolorze w końcu widać spoza gęstego futra. Niestety, na Syriuszu mi się nie podoba ;) jemu zdecydowanie lepiej byłoby w węższej obróżce, ta jest dla niego zbyt toporna. Dlatego jeśli macie małe, krótkowłose (lub łyse :P ) psiaki to lepiej wybierzcie inne wymiary.

Jeśli chodzi o Modną Kozę w użyciu. obróżka sprawdza się bardzo dobrze, nie brudzi się tak szybko jak myślałam (Misha biega jak szalony po piachu, lesie itd), po zmoczeniu deszczem szybko wysycha i nie ma żadnego śladu. Zarówno karabińczyk smyczy jak i zatrzask są wytrzymałe na mocne i nagłe szarpnięcia psa.

Moim jedynym zastrzeżeniem jest taśma, z której wykonana jest smycz. Otóż jeśli złapiemy nie za rączkę, a za smycz, może to być dla nas bolesne ;) materiał "pali" w ręce i wiem, że powinno się do trzymania używać rączki, ale w niektórych sytuacjach chcemy szybko "skrócić" smycz i łapiemy za środek smyczy.

Ogółem z kompletu jestem zadowolona. Modna Koza oferuje duży wybór tasiemek, kolorów, a dzięki różnorodnym zapięciom i szerokością produktów każdy znajdzie coś dla siebie. Cena takiego kompletu to około 80zł, firma oferuje jednak również tańsze warianty (węższe obroże, bez podszycia, smycz bez wzoru itd.)

Recenzja w skrócie

Minusy:

- materiał, z którego zrobiona jest większa część smyczy może  palić w ręce

Plusy:

+ zatrzask z dodatkowym zabezpieczeniem

+ żywe kolory obroży

+ praktyczne i estetyczne wykonanie kompletu

+ dobrze wygląda w gęstej sierści

+ mimo jasnych kolorów nie zbiera dużo brudu

+ duży wybór kolorów, wzorów i rodzajów obroży i smyczy

poniedziałek, 26 września 2016

Ostatnio często bywamy na zawodach treningowych. Tym  razem wybraliśmy się pod Kraków, do na Błonia Zabierzowskie, gdzie znajduje się klub agility Dream Agility Team. Zawody organizowane były we współpracy z klubem Psie Wariacje ze Śląska, a ja zgłosiłam na nie całą trójkę! Misha i Chrupek do minus 0, Syriusz do openów.

Zdjęcie: Magda Bator

Były to już drugie takie zawody w Zabierzowe i trzecie organizowane przez klub Dream Agility Team więc wiedzieliśmy, czego mniej-więcej się spodziewać - przede wszystkim miłej atmosfery i dobrej okazji do treningu. Na powitanie dostaliśmy bogate startery - próbki, naturalne gryzaki, smaczki, małe opakowania szamponów... no nagrody były nawet przed rozpoczęciem biegów ;)

Zanim rozpoczęły się nasze konkurencje odbył się bieg Puppy Run - króciutki, głównie tunelowy bieg dla szeniaczków. Ring odgrodzony był podwójną taśmą co na pewno pomagało psiakom, które łatwo się rozpraszają jak i pomogło uniknąć widowni włażącej między przeszkody. W szczeniaczkowym biegu brały udział 4 psiaki i wszystkie dostały nagrody, mam nadzieję, że to zachęci właścicieli do dalszego trenowania.

Zdjęcie: Magda Bator

Potem rozpoczęła się konkurencja minus 0. Pierwszy torek jak dla mnie i moich psiaków był prosty.  Zarówno Chrup jak i Misha ukończyli go na czysto! Przy Chrupku jednak zrobiłam błąd, że zabardzo odbiegałam mu od tuneli, natomiast przy mudiku cóż, biegałam wciąż asekuracyjnie ;) Mimo to Chrupcio w tym biegu miał miejsce 3 na 7 psów, a Misha 1 na 6 i najlepszy czas z wszystkich psiaków (około 24).

Drugi przebieg był trudniejszy, co mnie ucieszyło bo dawał możliwość poćwiczenia sobie zmian i sprawdzenia psa na trudniejszym torze, a jednocześnie wciąż był krótki i pasujący do minus 0. Tutaj Chrup ukończył z jednym błędem, natomiast Misha dis. Niestety rozproszyła go suka z cieczką i zwiał z toru do psiaków. Odwołał się jednak i za drugim razem pobiegł torek na czysto, mogłam więc go nagrodzić i pozytywnie zakończyć nasze wejście.

Zdjęcie: Magda Bator

W łącznej klasyfikacji moje "minusy" wypadły super! Chrupcio miejsce 2/7 a Misha 3/6. Dostaliśmy duże medale i bardzo fajne nagrody. Paczkę Psich Maszketów, szampon, spray do czyszczenia psiaków, smycz oraz różne zniżki do sklepów z psimi rzeczami.

Oprócz biegów klas: minus 0, zero, open i puppy, była też tuneliada dla wszystkich psiaków. Warunkiem uczestnictwa w tuneliadzie nie było opłacenie startowego jak w przypadku innych biegów, ale przyniesienie jakiś fantów dla schroniska. Bardzo fajna inicjatywna i udało mi się przygotować większą paczkę dla psiaków w potrzebie. Tuneliada była... wymagająca, ciężko było poprowadzić psa tak aby nie wpadł po drodze nie do tej dziury tunelu do której trzeba. W dodatku zarówno Misha jak i Syriusz zrobili błędy w miejscach, w których się tego nie spodziewałam ;) Chrupek zaliczył tarzanie w tunelu, ponieważ wyszło słońce a on miał za sobą już dwa przebiegi na tuneliadzie średnio chciało mu się pracować, więc zakończyłam bieg wcześniej z disem. Natomiast moje mediumy mimo błędów wywalczyły miejsce: Misha 2/6 i drugi czas z wszystkich psiaków (około 26), Syriusz 3/6. Czas nie wyszedł mu jakiś super ale to głównie dlatego, że w jednym momencie się zamotał i obiegł długi tunel dookoła ;) bo jego tempo na tuneliadzie było super! Spodziewałam się, że będzie wolny i przez to będzie miał na czysto... ale cóż, zdecydowanie wolę go robiącego błędy, ale szybkiego i chętnie pracującego. Tutaj nagrodami były wykonane i zasponsorowane przeze mnie rozetki - jak zwykle dziwnie mi je było wygrywać ;) oraz saszetki Doliny Noteci czyli coś co moje psiaki bardzo lubią.

Do klasy open zgłosiły się tylko 3 psiaki i każdy w innej kategorii wzrostowej, nie było więc zbytnio konkurencji :) Tutaj torki były wymagające. W pierwszym biegu - agility open, Syriusz miał dwa błędy na slalomie, głównie z mojej winy, za wcześnie go pochwaliłam za wejscie i wszedł źle a potem za szybko chciałam biec dalej i wyszedł na końcu. W dodatku skoczył strefkę z palisady. W jumpingu open najpierw zawachania przy slalomie, również mogłam go lepiej wprowadzić, a ostatecznie dis bo skakał uparcie hopkę na "out" gdzie była od drugiej strony. Przynajmniej wiemy, nad czym pracować - sekwencje hopek oraz palisadka w rozpędzeniu ;) na pocieszenie dostaliśmy świetne nagrody za 1 miejsce - duży złoty medal, pastę Aptus, miskę, próbkę i szampon.

Ogółem jestem bardzo zadowolona z tych zawodów. Chrupek pokazał, że jeśli tyczki są niskie i nie ma upału, to potrafi ładnie biegać. Misha rozwijał ładne prędkości, Syriusz w miarę fajnie biegał openy i miał super tempo na tuneliadzie. Mamy też nad czym pracować, a po takiej dawce pozytywnej energii jest i motywacja!

Organizatorzy się postarali z nagrodami! :) Jeszcze na zdjęciu brakuje miseczki z logiem Husse.

wtorek, 20 września 2016

Firma Dingo jest obecna na rynku od dłuższego czasu, ale ich oferta ciągle się powiększa. W ramach testów dla plebiscytu Top For Dog 2016 otrzymaliśmy od nich całkiem bogatą przesyłkę.

W paczce znalazły się produkty takie jak:

- szarpak "Bangee z wełny"

- obroża "Energy extra"

- szelki "Fred energy"

- smycz z linki "Magic"

Dodatkowo od firmy dostaliśmy małe gratisy, płócienna torba jest super zabawna! ;) Przejdźmy do dokładnej recenzji każdego z testowanych produktów.

SZARPAK BANGEE Z WEŁNY


Szarpak jest średnio twardy i trochę pachnie owieczką. W środku jest pusty i jest trochę miejsca, które moim zdaniem jest idealne aby umieścić tam piszczałkę ;) ale jest to gryzak niepiszczący. Krótka różowa rączka z amortyzatorem. Pierwsze wrażenie - pozytywne! Wygląda na porządnie wykonany.

Testerem był Misha, bo pozostała  dwójka jest mało zabawkowa. Mudik był zainteresowany szarpakiem o nietypowym zapachu. Chętnie się szarpał i wkręcał w zabawę, nawet "wisiał" zębami na szarpaku. Zabawka przeżyła spotkanie z czarnym bez szwanku mimo intensywnych zabaw! Amortyzator działa jak należy.

 Moim jedynym zastrzeżeniem jest długość rączki. Rozumiem, że była dostosowana raczej do dużych psów, przydałby się jednak wariant z nieco dłuższą. Nie chodzi tylko o wielkość - wiele psiaków czuje się pewniej bawiąc się w szarpanie czymś na dłuższej lince.

Zabawka kosztuje około 24zł, moim zdaniem to dobra cena biorąc pod uwagę dobre wykonanie i atrakcyjność dla psiaków.

Minusy:

- krótka rączka

Plusy

+ ciekawa dla psa

+ dobrze uszyta, nie psuje się nawet przy intensywnej zabawie

+ amortyzator sprawiający, że zabawa jest jeszcze fajniejsza

+ estetyczne wykonanie

+ dobra cena jak za taką jakość zabawki

OBROŻA ENERGY EXTRA


Obroża z taśmy polipropylenowej. Od razu spodobał mi się jej kolor - lubię jaskrawość na obrożach i szelkach. Początkowo w sklepie dostępne były tylko kolory różowy, pomarańczowy i niebieski - teraz można kupić ją również w kolorze niebieskim, miętowym lub fioletowym.

Taśma z której wykonana jest obroża jest bardzo mocna. Zapinana jest na klamerkę. I tutaj niestety trochę się rozczarowałam - jest za mało dziurek, żeby obróżka pasowała na Mishę lub Syriusza, schodzi im po prostu przez głowę. Być może zrobię dodatkową dziurkę, żeby któryś z nich mógł z niej korzystać, tylko wiadomo, nie będzie to już estetycznie wyglądać.


Ze względu, że nie pasowała na małe psy, testował ją Chrupcio. U niego dało się dobrze zapiąć, jednak dla niego wolałabym szerszą taśmę (dostaliśmy wersję 2cm szerokości, na stronie internetowej sklepu Dingo można zakupić taką z szerokością 2,5cm). Obroża sprawdziła się, jest trwała, za szybko się nie brudzi (ale też pręgowany nie jest jakiś szczególnie brudzący). Jednak przy dużych psach ta szerokość się nie sprawdza, bo gdy pociągną bardzo wżyna się w szyję.


Szkoda, że nie było tych dodatkowych dziurek, żebym mogła przetestować na Mishy czy Syriuszu. Skoro na nich była za duża, to raczej nie nada się dla psów ras małych i miniaturowych.

Koszt obroży to od  16,58zł do 18zł, czyli raczej przeciętna cena za tego typu produkt.


Minusy:

- brakuje dodatkowych dziurek, żeby wyregulować obrożę na średniego lub małego psa

- nieco za wąska taśma

Plusy

+ wytrzymała, mocna taśma

+ dobre zapięcie - mocna klamra, regulacja

+ intensywny kolor

+ 6 kolorów do wyboru

SZELKI FRED ENERGY


Czarno-zielone szelki, które zakłada się na dwie przednie łapy psiaka i zapina na grzbiecie. Dostaliśmy mały rozmiar więc sprawdziłam je na Mishy i Syriuszu.

Wykonane są z mocnej taśmy, zapinane na zatrzask. Karabińczyk od smyczy przekłada się przez dwa kółeczka przy zatrzasku. Powinno służyć to temu, żeby smycz była na środku i nie przesuwała się, jednak niezbyt się to sprawdza. Nawet przy spokojnym tempie karabińczyk zwykle przesuwa się bardziej w jedną lub drugą stronę. Przewlekanie przez dwa kółeczka daje jednak dodatkowe zabezpieczenie w razie, gdyby rozpiął się zatrzask, co czyni szelki bezpieczniejszymi.



Wadą produktu jest to, że ciężko się reguluje szelki. Mimo kilku prób nie udało mi się idealnie dopasować ich do moich psów. Możliwe, że to kwestia środkowego paska (przebiegającymi między łapami), którego nie da się regulować.


Przy zamawianiu produktu ze strony internetowej mamy do wyboru kilka rozmiarów i kolorów. Kolory dotyczą jednak tylko mniejszej części szelek. Z tego powodu moim zdaniem szelki nie nadają się dla czarnych psów. Zwłaszcza tak szalonych i energicznych jak Misha - czarne paski są niewidoczne i przy bieganiu nie zauważymy, że szelki się przesunęły co może być nawet niebezpieczne dla psa.

Cena szelek jest dość atrakcyjna -  od 23zł do 33,54zł w zależności od rozmiaru.

Minusy

- trudno dobrze wyregulować szelki, przez co często się przesuwają

- główna część szelek dostępna tylko w kolorze czarnym, co nie sprawdzi się u czarnych psów

Plusy:

+ karabińczyk przeciągnięty przez dwa kółka zapewnia dodatkowe zabezpieczenie

+ mocne, trwałe taśmy

+ atrakcyjna cena

 

SMYCZ Z LINKI MAGIC


Szczerze mówiąc spodobała mi się najbardziej z całej paczki, którą dostaliśmy od firmy Dingo. Jej wymiary to Ø 1,2 x 170 cm. My dostaliśmy wariant niebiesko-zielony, dostępny jest jeszcze różowy oraz żółto-różowy.

Linka jest miękka i lekka, ale jednocześnie mocna. Karabińczyk jest spory - przez co smycz przeznaczona jest raczej dla większych piesków, dla małych karabińczyk może być zbyt toporny. Dla dużych psów jest to jednak bezpieczna opcja.


Smycz jest bardzo wygodna, przez to, że linka jest okrągła a nie płaska, rączka nie wbija się tak bardzo w rękę. Smycz jest dobrze wykonana, wytrzymuje nawet mocne ciągnięcia.

Kolory są intensywne i całość wygląda bardzo estetycznie. Koszt smyczy to 43zł ale moim zdaniem warto zainwestować, jeśli szukacie czegoś wytrzymałego, wygodnego i w ładnej kolorystyce. Przez to, że smycz nie jest jednolicie zielona czy niebieska, ale ma też czarne wstawki, nie brudzi się tak szybko :)



Minusy

- brak wariantu smyczy dla małych piesków - ta ma zbyt duży karabińczyk dla maluchów

Plusy

+ wytrzymała linka

+ wygodna w stosowaniu, rączka nie wżyna się w rękę

+ dobra długość smyczy

+ mocny karabińczyk

+ ciekawe kolory


Podsumowując, firma Dingo ma w swojej ofercie różnorodne produkty. Moim faworytem zdecydowanie jest smycz, choć szarpak też się sprawdził i nie można mu wiele zarzucić. Na pewno kiedyś zrobię zakupy w sklepie Dingo, bo np. ceny zabawek mają niższe niż wiele innych firm ;)

niedziela, 18 września 2016

Kolejna recenzja, ale tego jeszcze nie było - w ramach TOP FOR DOG 2016 dostaliśmy do testów szampony! Firma Over Zoo przysłała nam dwa różne - do długiej i do krótkiej sierści.

Po otwarciu paczki zobaczyłam tak ładnie zapakowane szampony, do tego dostaliśmy mały ręczniczek i firmowy długopis. To, co spodobało mi się na pierwszy rzut oka, to dozowniki zamiast zwykłych zakrętek. Zdecydowanie ułatwiają nie przelanie i nie rozlanie szamponu, co korzystnie wpływa na jego wydajność.

Oby dwa szampony są z linii Dogs Premium. Zacznijmy od tego do krótkiej sierści.

Szampon dla psów krótkowłosych


Informacje ze strony firmy:

Profesjonalny  szampon przeznaczony dla psów krótkowłosych. Zawarte w produkcie proteiny jedwabiu zatrzymują wodę na powierzchni włosa sprawiając, że staje się on łatwiejszy do układania, nie elektryzuje się i zyskuje zdrowy, lśniący wygląd. Szampon zawiera wyciąg z aloesu, który działa ochronnie na skórę oraz łagodzi ewentualne podrażnienia. Ekstrakt z zielonej herbaty doskonale wzmacnia i pielęgnuje sierść.

Szampon nie zawiera soli ani barwników, nie podrażnia delikatnej skóry zwierzęcia.

Zawiera ekstrakty ekologiczne.

Szczerze mówiąc nie bardzo znam się psich kosmetykach, więc ciężko mi ocenić zawarte dodatki. Szampon ma neutralny zapach i gęstą konsystencję, którą według wskazówek trzeba rozcieńczyć w proporcji 1:10 przy pierwszym myciu, i 1:5 przy drugim. Ważne, żeby pilnować tych proporcji - na początku zrobiłam za rzadki roztwór, przez co szampon się skończył zanim namydliłam całego psa i musiałam na szybko dorobić ;). W stosowaniu nie różni się niczym od innych szamponów, które stosowałam.

Efekty widać było, gdy tylko Chrupek przeschnął. Delikatna, miękka sierść i widoczny, lśniący połysk! Takie szczegóły ciężko ukazać na zdjęciach więc nawet gdybym wstawiła fotki to raczej nie byłoby widać różnicy.  Byłam jednak bardzo zadowolona, pręgowany wyglądał na prawdę korzystnie.

Szampon dla psów długowłosych


Informacje ze strony firmy:

Profesjonalny  szampon przeznaczony dla psów długowłosych. Zawarte w produkcie proteiny jedwabiu zatrzymują wodę na powierzchni włosa sprawiając, że staje się on łatwiejszy do układania, nie elektryzuje się i zyskuje zdrowy, lśniący wygląd. Szampon zawiera olejek arganowy, który doskonale regeneruje i odżywia włos oraz odbudowuje warstwę hydrolipidową skóry. 

Szampon nie zawiera soli ani barwników, nie podrażnia delikatnej skóry zwierząt.

Dla wzmocnienia efektu zaleca się stosowanie odżywki dla psów długowłosych DOGS PREMIUM.

Zawiera ekstrakty ekologiczne.

W tym szamponie umyłam Mishę i... Syriusza. Kiedyś znajoma groomerka poradziła mi, żeby być łysolka szamponami dla długowłosych. Nie wiem, na ile to prawda, ale u nas się to sprawdza ;)

Jeśli chodzi o różnicę między tym produktem a wersją dla krótkowłosych psiaków, to ten do długiej sierści miał mniej neutralny zapach, lekko słodkawy. Dalej jednak nie drażniący i nie przesadzony, za co duży plus.

Stosowanie wygląda tak samo jak w przypadku wariantu dla krótkowłosych. Nie zauważyłam żadnych różnic :)

Jeśli chodzi o efekty to u Mishy bardziej widziałam je w miękkości sierści, może dlatego, że na kręconym futerku ciężej zauważyć lśniący wygląd. Syriuszowi szampon jak najbardziej służył, choć ciężko tutaj pisać o efektach na sierści ;) nie powodował jednak żadnych podrażnień skóry, wszystko było jak najbardziej w porządku.

Produkty dostępne są w opakowaniach 250ml i 5l. Mniejsze opakowania to cena około 27zł, duże - około 150zł. Biorąc pod uwagę wydajność produktu jest to moim zdaniem bardzo dobra cena!

Oprócz wariantu do długiej i krótkiej sierści, z tej samej serii dostaniemy jeszcze szampony dla psów o jasnej sierści, rasy yorkshire terrier, przesuszonej sierści, ciemnej sierści i o skórze wrażliwej. Stanowi to bardzo różnorodną ofertę.

Recenzja w skrócie

Minusy:

+/- jeśli nie zachowamy dokładnych proporcji, może nam zabraknąć szamponu lub roztwór będzie zbyt gęsty (nie jest to prawdziwy minus, ale może być problematyczne dla osób robiących wszystko "na oko")

Plusy:

+ wygodny dozownik

+ dobra wydajność

+ widoczne efekty - lśniąca i miła w dotyku sierść

+ różnorodna oferta

+ brak skutków ubocznych, nie podrażnia skóry

+ estetyczne opakowania

 + odpowiednia cena

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16