sobota, 15 kwietnia 2017

Kto nas obserwuje od dawna, wie, że czasami u Syriuszka pojawiają się problemy z łapami. Wielokrotnie z tego powodu musieliśmy rezygnować z zawodów czy treningów. Co jednak tak naprawdę mu jest?

Problemy zaczęły się jakieś 4 lata temu. Na łysych łapkach pojawiały się bolesne bąble. Twarde i czasami ogromne, potrafiące powiększyć mu łapkę dwukrotnie. Zwłaszcza męczące gdy pojawiały się na "podeszwie" łapy, zmuszając Syriusza do chodzenia na trzech.

Byliśmy u naprawdę wielu weterynarzy i diagnozy były różne. Na początku myślano, że to po prostu rany, które się zabrudziły i zaropiały. Leczono go antybiotykami i sterydami - po tabletach zmiana skórna szybko znikała. I wracała za dwa, trzy tygodnie. Bąble zaczęły wyskakiwać regularnie i tak częste podawanie antybiotyków przestało wchodzić w grę. Zmiany pojawiały się na wszystkich łapach.

Zajęło nam sporo czasu odpowiednie zdiagnozowanie go. Słyszałam opinie, że po prostu "te łyse psy tak mają"... Znam trochę aktywnych łysolków i nie słyszałam o tym problemie, a poza tym miałam się po prostu pogodzić z faktem, że mój pies średnio raz w miesiącu kuleje...?

Ostatecznie okazało się, że Syriusz:

-> ma gronkowca

-> ma niedoczynność tarczycy

-> naturalne predyspozycje rasy

Jeśli chodzi o naturalne predyspozycje rasy - u Syriusza pojawiają się "pryszcze" na łapach. Jest to charakterystyczne i normalne dla psów bez sierści (o ile nie ma ich naprawdę bardzo dużo). Same pryszcze są raczej nieszkodliwe, ale pod wpływem np. biegania po piasku mogą się zanieczyścić/zaognić i przeistaczać w większe rany.

Jednak od kiedy Syriusz przyjmuje regularnie leki na tarczycę jest zdecydowanie lepiej! Zmiany pojawiają się rzadziej i szybciej znikają. Pomaga mu też moczenie łapek w ciepłych mydlinach (czego niestety nie znosi...). Pod wpływem wody z mydłem, bąble łatwiej "otwierają się" i szybciej można pozbyć się z nich ropy, a więc - szybciej się zagoją.

Bąble pojawiały się najczęściej podczas deszczowej, wilgotnej pogody - i wtedy, jak i przed zawodami podaję mu zwykle VetoSkin.

Problem zmniejszył się, ale nie zniknął całkowicie. Nie da się go do końca wyeliminować - musiałabym zrezygnować ze spacerów/zawodów w deszczową pogodę lub zakładać mu buty. Kiedy problem był spory rozważałam takie opcje, ale teraz zdarza się na tyle rzadko, że nie izoluję go od trudnych warunków.

Morał z jego problemów jest jeden - warto szukać dobrej diagnozy i nie poprzestawać na leczeniu objawów. Jeśli macie jakieś pytania co do jego łapek - piszcie śmiało, może akurat uda mi się wam pomóc!

czwartek, 30 marca 2017

Szarpaki są jednym z najlepszych sposobów nagradzania psa w wielu dyscyplinach psich sportów. Są psiaki, które poszarpią się radośnie nawet kawałkiem szmatki - ale są też takie, które do tego szarpania trzeba bardziej zachęcić. Wtedy z pomocą przychodzą ciekawsze zabawki, które swoją oryginalnością maja zaciekawić pupila i sprawić, żeby wspólna zabawa była bardziej atrakcyjna. Jedną z firm produkujących takie akcesoria jest Zayma Craft - mieliśmy przyjemność testować jedną z ich zabawek dzięki uprzejmości sklepu Master Dog. Jak to u nas bywa, testerem zabawki został Misha :)

Nasza zabawka to białe futro owcy, piszczałka i amortyzator, rozmiar S (tutaj nasz model).  Znając preferencje mojego psa byłam przekonana, że takie połączenie mu się spodoba - lubi naturalne futro oraz piszczałki. Dodam, że wcześniej szukałam takiego modelu w różnych sklepach, ale połączenie owca + piszczałka nie było dostępne (mimo, że to takie proste rozwiązanie!). Futro umieszczone jest na żółtej taśmie, której rączka podszyta jest niebieskim materiałem. Długość całej zabawki to około 40cm.

Jak wypadły testy? Tak jak myślałam, pierwsze spotkanie z zabawką wywołało efekt "WOW". Misha od razu się nakręcił na szarpak i ładnie bawił. Po kilku próbach okazało się, że jego niecnym zamiarem jest ukradnięcie zabawki, bo wtedy można spokojnie powyrywać futro z szarpaka :P Gdy pies jest sam na sam z zabawką jest to dosyć łatwe zadanie, jedna przy zwykłym szarpaniu jakaś kępka futra wyrywa się tylko od czasu do czasu (tak to jest z tym materiałem, nie da się go przyszyć w 100% na stałe). Dzięki amortyzatorowi jednak wypada go znacznie mniej niż przy zabawkach na zwykłej taśmie.


 Cała zabawka jest lekka i niewielka, co sprawia, że aportowanie jej jest bardzo łatwe nawet dla niezbyt dużego pieska jakim jest mudik. Taśma nie plącze się pod łapami a zabawka nie wypada z pyska. Przy rzucaniu zabawki uważałabym jednak na czworonogi pasjonujące się zagryzaniem zabawek - wyrywanie futra z szarpaka będzie bardzo samonagradzające dla takiego pisa i być może ciekawsze od przyniesienia przedmiotu z powrotem do właściciela ;) Wielkość zabawki pozwala też na schowanie jej w większości kieszeń, co jest bardzo przydatne gdy nie chcemy biegać z nagrodą w ręce, ale jednak zawsze mieć ją przy sobie.

Jeśli chodzi o moją wygodę przy używaniu zabawki, to dzięki amortyzatorowi szarpnięcia są delikatniejsze, jednak rączka - mimo podszycia - przy mocniejszych szarpnięciach "pali" skórę na ręce (a Misha to 10kg psa, który wcale nie jest szalony na punkcie szarpania).

Szarpak w całości jest starannie wykonany, szyty mocnymi nićmi. Taśma jest w intensywnym kolorze. Mimo częstego użytkowania, nic w zabawce nie uszkodziło się (poza paroma wypadniętymi kłakami futra, ale o tym pisałam już wyżej), a całość wygląda estetycznie. Sama owca mimo białego koloru nie brudzi się jakoś bardzo - często przyczepiają się do niej jakieś paprochy, ale można je szybko wyjąć ręcznie. W razie większych zabrudzeń, producent zaleca delikatne mycie ciepłą wodą, uważając jednak na skórę i piszczałkę. My pomimo zabaw w różnej pogodzie jeszcze tego nie potrzebowaliśmy :)

Podsumowując, oprócz małego niedociągnięcia jeśli chodzi o podszycie rączki - zabawka sprawdza się super! Moim zdaniem ten model nada się głównie dla średnich piesków - dla maluchów taśma może być za krótka, a dla potężniejszych psów - element z owcą zbyt mały, jednak pamiętajcie, że najważniejsze są preferencje konkretnego osobnika :)

Cena za szarpak - 43zł - moim zdaniem jest atrakcyjna, biorąc pod uwagę dobre wykonanie zabawki oraz naturalne futro.

W ofercie Zayma Craft znajdziemy mnóstwo wariantów szarpaków z owcą - i to w konkurencyjnych cenach! Dla pieska każdej wielkości znajdzie się odpowiedni produkt. Dostępne modele znajdziecie tutaj.

Podsumowanie w pigułce:

Minusy

- rączka "pali" w ręce przy intensywniejszych szarpnięciach

Plusy

+ atrakcyjna dla psa przez ciekawe połączenie elementów (owca + piszczałka)

+ amortyzator łagodzi szarpnięcia i zmniejsza ilość wyrywanego futra przy zabawie

+ porządnie uszyta, nie niszczy się mimo intensywnego użytkowania

+ wygodna do aportowania

+ wielkość pozwala na schowanie do kieszeni

+ estetyczne wykonanie

+ bardzo dobra cena

My z oferty sklepu Master Dog na pewno jeszcze kiedyś skorzystamy, a wy? :) Na zachętę mamy dla was zniżkę 10% na wszystkie produkty w sklepie (nie tylko szarpaki)! Wystarczy, że przy zamówieniu wpiszecie kod rabatowy: mishapoleca

Miłych zakupów!

 

wtorek, 14 lutego 2017

Jeżeli z wpisów o agility rozumiesz jedynie kilka procent, a niektóre słowa związane z tym sportem brzmią niemalże jak czarna magia, to notka dla ciebie! Wyjaśnię parę podstawowych pojęć związanych z tym sportem, tworząc mały słowniczek.

runchrupekrun

Zdjęcie: Sara Napora

Zanim przejdziesz do dalszej części notki, polecam zapoznanie się z Regulaminem Agility FCI 2007 i Dodatkowymi Przepisami ZKwP do Regulaminu Agility. Znajdziecie tam m.in. dokładne opisy wszystkich przeszkód i wymagany sposób ich pokonywania.

KLASY AGILITY

Jest to zawarte w regulaminie, ale zamieszczam uproszczoną wersję, żeby szybciej się orientować

Klasy wzrostowe - podane wysokości to wysokości w kłębie.

Small - do 35cm

Medium - od 35cm do 43cm

Large - od 43cm

Klasy zaawansowania

A0 - nieoficjalna klasa, brak niektórych przeszkód (huśtawki, slalomu, koła)

A1

A2

A3

Aby wystartować w A1 nie trzeba spełnić żadnych kryterium, nie trzeba też startować najpierw w A0. Zgłaszamy psa do A1 kiedy, naszym zdaniem, jest gotowy, jednak nie możemy z A1 cofnąć się do A0.

Aby przejść z A1 do A2 potrzebujemy minimum 3 bezbłędne przebiegi w A1 u co najmniej 2 różnych sędziów. Muszą to być biegi bez błędów i odmów oraz bez punktów karnych za czas. Nie bierze się pod uwagę miejsca psa, mogą to być nawet ostatnie lokaty.

Aby przejść z A2 do A3 potrzebujemy analogicznie 3 bezbłędne przebiegi w A2 u co najmniej 2 różnych sędziów, jednak dodatkowo pies musi zająć miejsce na podium.

W A3 teoretycznie można wybiegać Championat Agility (3 bezbłędne przebiegi w A3 z pierwszym miejscem), jednak ZKwP średnio to respektuje i w rezultacie nikt jeszcze dyplomu nie dostał, mimo spełnienia kryteriów :)

Jeśli zbierzemy 5 wymaganych biegów, wg regulaminu musimy przenieść się do klasy wyżej, zarówno z A1 do A2 jak i z A2 do A3.

Łapka to potoczna nazwa jednego z biegu, który liczy się do przejścia z klasy do klasy. Czyli żeby przejść wyżej musimy zdobyć minimum 3 "łapki".

JUMPING VS AGILITY

Jumping to bieg bez przeszkód strefowych (kładka, palisada, huśtawka). W naszym kraju na zawodach spotkamy głównie konkurencję Jumping Open, która jest biegiem dla psów z klasy A1, A2 i A3. Możemy jednak również spotkać biegi jumpingowe dedykowane dla poszczególnych klas zaawansowania (J1, J2, J3). W klasie zero zazwyczaj są przebiegi Jumping Zero i Agility Zero.

Jest również konkurencja Agility Open, czyli biegi z wszysttkimi przeszkodami, dla klas A1, A2 i A3.

Biegi Open nie mają wpływu na klasę zaawansowania psa.

BŁĘDY NA ZAWODACH I ICH KONSEKWENCJE

Podczas przebiegu na zawodach mamy całą gamę błędów, które możemy popełnić. Dzielą się one na te karane 5 punktami karnymi (błędy i odmowy) oraz takimi, które powodują dyskwalifikacje. Można też dostać punkty karne za słaby czas.

Błąd - zrzutka, niezaliczona strefa kontaktu lub flyers (patrz niżej) na huśtawce. Błędów podczas przebiegu nie można poprawiać - jeśli zdecydujemy się na poprawę np. w celu treningu, będzie nas to kosztować dyskwalifikacje.

Dotknięcie psa/przeszkody - na torze nie można dotykać przeszkód ani psa. Przypadkowe dotknięcie traktowane jest jako błąd, dotknięcie celowe, zwłaszcza mające na celu pomóc psu w pokonywaniu toru - dyskwalifikacją.

Odmowa - ominięcie przeszkody przez psa lub odmówienie zrobienia przeszkody (również gdy pies np. zatrzyma się przed wejsciem do tunelu na dłuższą chwilę). Jeśli nasz pies nie zrobił danej przeszkody, musimy go wrócić i pokonać dany element, aby nie uzyskać dyskwalifikacji.

DIS - po prostu - dyskwalifikacja. Brzmi jak coś strasznego, ale w rzeczywistości wystarczy, że pies pokona przeszkodę od złej strony. Agilitowcy często dostają DISy i nie jest to niczym dziwnym.

Punkty karne za czas - sędzia ustala czas standardowy i czas maksymalny toru. Po przekroczeniu czasu standardowego naliczane są punkty karne (1 sekunda = 1 punkt karny), a po przekroczeniu czasu maksymalnego następuje dyskwalifikacja.

STREFY ZBIEGANE VS ZATRZYMYWANE

Jak wiadomo z regulaminu, na początku i końcu wszystkich przeszkód strefowych znajdują się tzw. strefy kontaktu. Pies musi dotknąć każdą z nich co najmniej jedną łapą, aby nie było błędu. Jest to jeden z najtrudniejszych elementów w agility i są różne metody nauki tego elementu. Dwie główne to:

ZBIEGANE - RUNNING CONTACTS

Uczymy psa konkretnego ruchu na kładce i palisadzie. Zaczynając od nauki na jednej desce nagradzamy odpowiedni wykrok. Jest to metoda bardziej czasochłonna, jednak docelowo szybsza niż zatrzymywane.

ZATRZYMYWANE - 2on 2off

Uczymy psiaka, żeby na końcu przeszkody strefowej zatrzymywał się i nie biegł dalej, póki nie zwolnimy go komendą. Ta metoda nazywa się 2on 2off, ponieważ zatrzymując się pies ma przednie łapy na ziemi, a tylne na przeszkodzie. Dzięki takiemu rozłożeniu łap psu łatwiej jest nauczyć się, żeby nie zatrzymywać się za wcześnie lub za późno.

Jest to metoda zwykle łatwiejsza do nauki, jednak docelowo nieco wolniejsza od zbieganych stref.

METODY NAUKI SLALOMU

Slalom jest jedną z najtrudniejszych przeszkód w agility i istnieje kilka sposobów nauki pokonywania go.

2x2 - ta metoda polega na ustawianiu "bramek" z dwóch tyczek. Na początku uczymy psa pokonywać jedną bramkę (czyli początek slalomu) pod różnymi kątami. Potem stopniowo dodajemy kolejne bramki i zwężamy je, aby bardziej przypominały docelowy, prosty slalom.

Przykładowy filmik instruktażowy:

Naprowadzanie - chyba najstarsza z metod - polegająca po prostu na odpowiednie naprowadzanie psa smakołykiem między tyczkami. Obecnie odchodzi się od tej metody, ponieważ nie uczy ona psa niezależnego slalomu ani szybkiego pokonywania go.

Tunelowo - tyczki od slalomu są w pierwszym etapie ustawione parami w rzędzie, tworząc "tunel". Na początku uczymy pokonywania psa takiego prostego slalomu (który wymaga po prostu przebiegnięcia prosto przez środek), potem stopniowo go zwężając i przesuwając tyczki, aż dojdziemy do etapu, gdzie slalom jest w jednej linii.

ZMIANY

Podczas pokonywania toru agility często musimy zmienić rękę, która prowadzi psa, żeby jego linia była szybsza lub wygodniejsza dla psa. Możemy to zrobić na wiele sposobów - to, którą zmianę wybierzemy zależy od toru, naszego psa i naszych zdolności. Nie obowiązują tu żadne pisane reguły - możemy swobodnie wybrać opcje, które wg nas są najkorzystniejsze.

Nie ukrywam, że zmiany było mi najciężej opisać - nawet te, które dobrze umiem! Dlatego posłużę się pomocniczymi filmikami.

Blind cross - zwana tez ślepą zmianą. Zmiana przed psem - wyprzedzamy go i zmieniamy ręce będąc tyłem do psa. Ta zmiana może pozwolić nam zaoszczędzić na czasie, ale przy szybkich psach musimy być naprawdę szybcy, żeby zdążyć ją zrobić.

Front Cross - inaczej zmiana przodem - wykonujemy ją również przed psem, lecz tym razem zmieniamy ręce będąc odwróconym do psa przodem.

 

Jaako turn - szczerze mówiąc znalazłam ten termin dopiero przy robieniu researchu, wcześniej słyszałam jedynie o puszczeniu psa za plecami - bo tym właśnie jest ten ruch:

Ketschker - połączenie front crossa z blind crossem. Zmieniamy ręce będąc odwróconym w kierunku psa, a następnie - od razu po - zmieniamy ręce gdy pies jest za naszymi plecami. Ketschker jest przydatny gdy chcemy  uzyskać ciasny skręt - nasz ruch ciała jasno podpowiada psu zakręt ciała.

Layering/Layerowanie - przewodnik biegnie wzdłuż przeszkody, której pies nie pokonuje - przewodnik wysyła go na przeszkody, które są dalej. Przydatne w przypadku szybkich psów aby zaoszczędzić na czasie.

Zmiana za psem - inaczej rear cross, ale rzadko się spotykam z takim nazewnictwem. Tutaj zmieniamy stronę przez puszczenie psa przodem - czyli kiedy jesteśmy ZA nim. Przydatne w przypadku szybkich psów, kiedy gdzieś nie zdążymy dobiec - w przypadku słabiej zmotywowanych raczej się nie sprawdza, bo zwykle je zwalnia.

INNE UŻYTECZNE POJĘCIA

Przechodzimy do najtrudniejszych pojęć, czyli takich, których nie znajdziemy w regulaminie i które stanowią taki agilitowy żargon :P

AWC - Agility World Championship, Mistrzostwa Świata Agility organizowane przez FCI (w Polsce również używa się skrótu MŚA)

Ciasny skręt/cik -  pies nie skacze na wprost przez hopkę, ale już podczas skoku skręca swoje ciało w prawo lub w lewo, okrążając jeden z boczków. Ciasne skręty pozwalają psom na bycie szybszym, ponieważ znacząco skracają drogę psa.

W filmiku z obozu, na którym byliśmy w zeszłym roku są moje pieski robiące ciasne zakręty. Syriusz - około 0:20, Misha - około 1:14

 

EO - European Open, Otwarte Mistrzostwa Europy - organizowane niezależnie od FCI

Flyers - błędne pokonanie huśtawki - kiedy pies zeskoczy z deski zanim huśtawka opadnie i dotknie ziemi. Traktowane jest jako błąd (5pkt karnych).

Klasyfikacja łączna - na niektórych zawodach nagradzana jest klasyfikacja z dwóch przebiegów open (jumping i agility). Wyniki po prostu sumuje się ze sobą i porównuje (np. jeśli ktoś w pierwszym biegu miał 5 pkt karnych i w drugim również 5pkt, to w klasyfikacji łącznej ma 10pkt karnych). Mają w niej szanse psiaki, które biegają bardzo równo i potrafią ukończyć dwa biegi na czysto.

Minus zero - klasa na treningowych zawodach agility przeznaczona dla psów bardzo początkujących. Krótki, prosty torek składający się z hopek i tuneli. Często można wybrać, na jakiej wysokości umieszczone są tyczki, co pozwala startować z młodymi psami lub takimi, które z jakiegoś powodu nie mogą skakać regulaminowych wysokości.

Out - pokonanie hopki od tyłu (kiedy pies nie biegnie na przeszkodę na wprost, a musi obiec boczek i skoczyć od drugiej strony).

Out S-kowy - podobnie jak w zwykłym oucie - pies skacze hopkę od tyłu, ale jednocześnie wygina swoje ciało w kształt litery S.

Serpentyna - sekwencja hopek, w której pies porusza się po literze s. Normalny skok -> out -> normalny skok.

Skryba - osoba z obsługi ringu, która notuje błędy, odmowy i dyskwalifikacje pokazane przez sędziego.

Smyczowy - osoba z obsługi ringu na zawodach. Kiedy startującemu psu przewodnik zdejmuje obrożę i smycz i zostawia na starcie, smyczowy zabiera je i przenosi na metę.

 Zapoznanie z torem (nauka toru) - na zawodach przed rozpoczęciem startów w każdej klasie ma miejsce zapoznanie z torem. Podczas niego przewodnicy uczą się przebiegu toru na pamięć. Zapoznanie odbywa się bez psów i trwa zwykle 8-10 minut.

 AGILITY W JĘZYKU CZESKIM

Na koniec bonus - Polscy zawodnicy agility nie rzadko startują u naszych sąsiadów, gdzie zawodów jest zdecydowanie więcej (polecam sprawdzać KACR jeśli jestesteście zainteresowani). Warto by było wiedzieć, jak nazywają się po ichniemu niektóre terminy :)

Cislo - numer (np. startowy)

Prezence - rejestracja

Prohlidka - zapoznanie z torem

Vysledka - Wyniki

 Mam nadzieję, że mały słowniczek nieco ułatwił Wam zrozumienie agility :) nie jest on jednak formą zamkniętą, zapewne będzie uzupełniany, jeśli macie swoje propozycje na hasła - zachęcam do pisania komentarzy :)

13:21, shetanka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 22 stycznia 2017

Firmę Pokusa znamy już od bardzo dawna - nasza przygoda rozpoczęła się od testów Premium Plus Dla Szczeniaków. Od tej pory oferta firmy znacznie się rozrosła. Z niektórych preparatów korzystamy regularnie, ale dzisiaj będzie o nowościach. Chodzi o linię produktów Chondroline, z której mieliśmy przyjemność testować preparat Chondroline Active.



Według informacji ze strony producenta, jest to:

,,Specjalistyczny preparat organiczny wspomagający regenerację i ochronę aparatu ruchu. Przeznaczony do stosowania u psów aktywnych, energicznych lub wykonujących regularny, dłuższy wysiłek fizyczny jak: bieganie, dogtrekking, wycieczki górskie, marsze, tropienie czy sporadycznie trenujących inne dyscypliny sportów kynologicznych.''

Zaznaczone zdanie wzbudziło moje wątpliwości. Ze względu na studia i mieszkanie w dwóch miastach, moje psy mają treningi rozłożone niestety niezbyt równomiernie. Bywają okresy, że są na placu 5 dni w tygodniu. Zazwyczaj 2-3 dni w tygodniu, ogółem jeśli zdrowie i pogoda pozwala, to jeden trening tygodniowo to dla nas absolutne minimum. (Chrupek zwykle jest 2 razy w tygodniu, ale jego wejścia są bardzo króciutkie, hopki niskie, torki niewymagające - typowe bieganie dla zabawy i bez niepotrzebnego narażania nie tak młodego już psa). Czy jest to "sporadyczne trenowanie sportów kynologicznych"? Odpowiedź, jak zazwyczaj, brzmi: zależy. Z perspektywy człowieka jest to dużo, bo trzeba tyle razy dojechać na torek i spędzić tam x czasu, zwłaszcza biegając z dwoma czy trzema psami. W porównaniu jednak z pracą innych psów, innymi dyscyplinami czy nawet - z psami jeżdżącymi na bardzo intensywne treningi agility - można stwierdzić, że moje psy wcale nie mają ekstremalnej dawki ruchu. Z ciekawości sprawdziłam, czy Pokusa ma jakąś alternatywę dla jeszcze aktywniejszych osobników. Jest to Chondroline Sport:

Przeznaczony do stosowania u psów poddawanych dużym obciążeniom treningowym oraz regularnie biorących udział w zawodach: agility, dogfrisbee, flyball, wyścigi, zaprzęgi, bikejoring oraz sporty siłowe.

Po przeczytaniu tych informacji wiedziałam, że otrzymaliśmy dobry produkt. Przeciętny trening Mishy obecnie to około 15-20 powtórzeń kładki (w małych sekwencjach - wciąż to głównie bieganie po prostej) i jedno wejście na bieganie torku. Jest to dla nas optymalny czas trening (testowałam różne opcje) - i zdecydowanie nie jest to aktywność porównywalna do sportów zaprzęgowych ;) Oczywiście zdarzają się aktywniejsze okresy - rozważałabym zamianę preparatu Active na Sport podczas Obozów Agility, gdzie moje psiaki faktycznie mają maksymalną dawkę ruchu przez kilka dni codziennie. Do codziennego stosowania Chondroline Active wydaje się być przeznaczony dla nas.

Jeśli chodzi o skład, prezentuje się on następująco (informacje ze strony Pokusy):

Skład:  ZAWARTOSĆ W 100g

Hydrolizowany kolagen – 22000 mg
Siarczan Chondroityny z chrząstki rekina – 8000 mg
Siarczan Glukozaminy z muszli małż – 10000 mg
Harpagophytum procumbens DCCzarci Pazur – 6000 mg
Rosa canina L. – 20000 mg
MSM Metylosulfonylometan – 18000 mg
Saccharomyces cerevisiae – 16000 mg

OPIS DZIAŁANIA SUBSTANCJI CZYNNYCH

  • Siarczan chondroityny z chrząstki rekina: wpływa na sprawność i wytrzymałość stawów, zwiększa odporność kości i stawów na mikrouszkodzenia.
  • Siarczan glukozaminy z muszli małż: zmniejsza strukturalne uszkodzenie chrząstki, korzystnie wpływa na objawy choroby zwyrodnieniowej stawów łagodząc je.
  • Hydrolizowany kolagen: zapewnia elastyczność ścięgien, stymuluje syntezę i regenerację tkanki chrzęstnej oraz prawidłowe wydzielanie mazi stawowej.
  • Rosa canina L.: jest najbogatszym źródłem wysoce przyswajalnej, aktywnej biologicznie, lewoskrętnej witaminy C, niezbędnej do uaktywniania syntezy kolagenu.
  • Harpagophytum procumbens DC Czarci Pazur: zawarte w nim składniki aktywne wykazują działanie przeciwzapalne (stany zapalne stawów i mięśni) oraz przeciwbólowe (uśmierzają bóle mięśniowe i kostne).
  • MSM Metylosulfonylometan: nadaje chrząstce odpowiednią elastyczność wspomagając jej funkcjonowanie. Wykazuje działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. Przywraca elastyczność oraz przepuszczalność ścian komórkowych, co jest szczególnie ważne w przypadku zwierząt uczestniczących w treningu lub intensywnej pracy.
  • Saccharomyces cerevisiae: korzystnie oddziałują na system nerwowy, wspomagając m.in. prawidłowy rozwój tkanki mięśniowej niezbędnej do utrzymania funkcji stawów.

Tutaj ogromny plus dla producenta za umieszczenie dokładnych informacji. Dzięki temu, przeciętny właściciel psiaka nie widzi na stronie jedynie dziwnie brzmiących nazw ;) Co do samego składu podoba mi się różnorodność składników. W tego typu produktach zwykle występuje jakiś składnik w roli "bazy", a reszta suplementów stanowi jedynie niewielki procent. I tutaj kolejny plus dla firmy - za podanie dokładnych proporcji. Dzięki temu jesteśmy w 100% pewni, co i w jakiej ilości zjada nasz pies. Jest to zdecydowanie najbezpieczniejsza forma podawania suplementów.



Dawkowanie produktu wygląda tak:

Dziennie:

< 5kg - 1g
5 - 10 kg - 2g
10 - 15 kg - 3g
15-20 kg - 4g
20 - 30 kg - 6g
30 - 40 kg - 8g
40kg < - 10g

Załączona płaska miarka produktu zawiera 1 g.

Do testów dostaliśmy duże opakowanie - 350 gram. Koszt takiej ilości preparatu to około 120zł. Biorąc pod uwagę jego wydajność (dla Syriusza i Mishy starczy na prawie 3 miesiące! Dla jednego z nich starczyłoby na pół roku!) jest to cena bardzo korzystna. Moim zdaniem przydałoby się jednak również mniejsze opakowanie - czasami (np. z powodów finansowych, lub gdy nie wiemy, czy preparat się sprawdzi) możliwość zakupu mniejszej ilości byłaby bardzo wygodna. Zwłaszcza, że przykładowo - dla pieska 5kg -  opakowanie 350g starcza aż na rok!

Za to jedno jest pewne - załączona miarka zdecydowanie ułatwia szybkie i prawidłowe dawkowanie ;)

Na opakowaniu jest zalecenie, żeby podawać preparat z karmą, a najlepiej z wodą. Niestety nie jest to takie proste - moje psiaki za bardzo nie chcą ruszyć preparatu. Najlepszym sposobem jest podanie go z czymś smakowitym (np. mokrą karmą). Syriusz i Misha dostają jednak głównie suchą karmę i nie zawsze udawało się, żeby zjadły całą dawkę. Jeśli mieszałam z Pokusą Premium Plus (którą uwielbiają!), to niestety często zostawało coś w misce. Jeśli chciałam, żeby na pewno dostały Chrondoline Active - użycie mokrej karmy lub np. pasztetu było nieuniknione.

Bardzo mi się podoba opakowanie produktu, tak jak i design całej linii - połączenie czarnego z intensywnymi kolorami. Pudełko z preparatem jest zakręcane, wygodne w użyciu. Szkoda, że nie ma umieszczonych na nim Punktów Lojalnościowych, które są dla mnie takim znakiem charakterystycznym Pokusy. Sam produkt ma typową, sypką konsystencję i rozpuszcza się w wodzie. Nie ma zbyt intensywnego zapachu i nie brudzi rąk ani otoczenia ;)

Najważniejsze, ale i najtrudniejsze do opisania - działanie produktu. Moje psy dostają regularnie produkt od ponad miesiąca i przez cały ten czas są aktywne. W okresie świątecznym mieliśmy też ciąg codziennych treningów. W ciągu tego czasu Misha raz poślizgnął się na kładce i spadł, czy raczej zeskoczył - na szczęście na cztery łapy i nie na dużej prędkości. Mimo, że wyglądało to dość groźnie, wszystko było w porządku - tego dnia daliśmy mu już spokój z trenowaniem, ale kolejnego biegał bez żadnych zastrzeżeń. A ja zawsze staram się jak najdokładniej obserwować jego ruch, uważać, czy nie ma jakiś mikrourazów. Na szczęście (akurat w tym przypadku) mudik to mały panikarz, i gdyby cokolwiek było nie tak, to byłoby po nim widać. Był to jedyny incydent podczas którego mogłam zauważyć wsparcie produktu Chondroline Active. Treningów było jednak wiele, a zarówno Misha jak i Syriusz - zdrowi, ładnie poruszający się :)

Negatywnych skutków podawania preparatu nie było żadnych. Moim zdaniem warto podawać aktywnym psiakom produkty wzmacniające. Skoro możemy zmniejszyć ryzyko urazu, nie szkodząc przy tym psu i nie wydając kosmicznych pieniędzy - dlaczego nie spróbować?

Recenzja dla leniwych:

Minusy:

- problemy z podawaniem (zwłaszcza dla psów, które jedzą tylko suchą karmę)

- brak możliwości zakupu mniejszego opakowania

Plusy:

+ wzmocnienie aktywnego psa, zmniejszanie ryzyka urazów

+ ciekawy skład, różnorodne suplementy

+ podane dokładne proporcje składników

+ działanie składników wyjaśnione na stronie internetowej

+ dobra cena - produkt wydajny

+ wygodne dawkowanie (łatwe do policzenia, miarka w zestawie)

+ wygodne i estetyczne opakowanie

+ istnieje alternatywa dla jeszcze aktywniejszych psów (Chondroline Sport)

Podsumowując, produkt jest zdecydowanie wart polecenia i my na pewno jeszcze nie raz z niego skorzystamy. Jeden z ciekawszych suplementów dostępnych na rynku w korzystnej cenie.

środa, 04 stycznia 2017

PODSUMOWANIE 2016

Krótko, zwięźle i na temat. Informacje o większości z wymienionych rzeczy znajdziecie bez problemu na blogu. Jeśli chcecie o coś dopytać - śmiało, od czegoś jest sekcja komentarzy!

A teraz, jedziemy:

Syriusz wrócił do regularnych startów w zawodach agility, uzyskał awans do A2! Wygrał Klasyfikację Open na Zawodach o Pietruszkę 1.10.16r. Zdobył tytuł Mistrz Czech Nagich Psów Peruwiańskich w Agility ;) i miał kilka mniejszych osiągnięć!

Misha zadebiutował w zawodach agility – na razie biegi jumping. Póki co ma na koncie trzy 1 miejsca i jedno 2 miejsce! (i kilka disów ;))

Startowaliśmy (całą trójką!) z sukcesami na wielu zawodach treningowych (Flow Cup, zawody w Dream Agility Team, Zawody Strefy Psa w Tychach, zawody w klubie GO!), zazwyczaj zajmując miejsce na podium. Misha wygrał puchar Flow Cup 2016 w klasie medium minus 0.

Udało nam się wrócić na ringi Rally-Obedience. Misha zadebiutował w klasie Puppy a także ma już za sobą dwa zaliczone rajdy w klasie 1. Syriuszowi udało się przejść do klasy R2 i zaliczyć w niej jeden rajd. Chrupek z tego roku ma na koncie zaliczone dwa rajdy w klasie 1.

Zakończyliśmy udział w projekcie 365puppy i dołączyliśmy (ja i Misha) do klubu Maniacs Obedience Team. Tak więc jakoś wyszło, że trenujemy obedience… i nawet nam się to podoba ;)

Zrobiliśmy 950km podczas spacerów.

Udało mi się bardziej wkręcić Mishę w szarpanie, jest w stanie bawić się w ten sposób nawet w sporych rozproszeniach.

Udało mi się dobrze dopracować system nagradzania i motywowania Syriusza. Faworytem w kategorii MOTYWATOR została miska z mokrą karmą ;) dzięki wielu startom w zawodach (również tych niekoniecznie udanych) coraz lepiej rozumiem tego psa i wiem, ile czasu potrzebuje na rozgrzewkę czy wkręcenie się w pracę.

Byliśmy na dwóch obozach agility: stacjonarny we Flow z Tomkiem Jakubowskim i obóz w Annówce z Martyną Okrasą i Agnieszką Kunkel. Na tym drugim oby dwa psy były w stanie biegać (i to dobrze!) przez wszystkie przewidziane wejścia!

Byliśmy na dwóch seminariach agility z Beatą Luchowską w Oczku.

Zostaliśmy testerami w projekcie Top For Dog 2016 dzięki czemu otrzymaliśmy produkty od aż 17 firm! Również poza projektem testowaliśmy akcesoria dla zwierząt, łącznie ponad 25! (Dziękujemy!)

Nagrywałam więcej filmików, z zawodów i z życia codziennego ;) dalej chyba robię to za rzadko, postaram się poprawić! Dotychczasowe filmy można zobaczyć na naszym kanale na Youtube.

Udało się zdiagnozować Syriusza – niedoczynność tarczycy. Bierze leki już ponad pół roku i jest widoczna poprawa (skóra mniej podatna na infekcje oraz większa energiczność łysego).

Misha miał zrobione prześwietlenie bioder i łokci pod kątem dysplazji. Wynik: HD A, ED 0/0 wolny od dysplazji.

Mudik wziął udział w swoich pierwszych pokazach – organizowanych przez klub Maniacs w Warsztacie Terapii Zajęciowej. Spisał się bardzo dobrze! Występował tam również Syriusz, ale to mały wyjadacz pokazów ;)

W styczniu udało nam się zorganizować grupowy spacer. Niestety potem brakło czasu na zorganizowanie podobnego wydarzenia, ale kto wie, co przyniesie 2017!

A teraz... wizualne podsumowanie, enjoy!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19