środa, 07 grudnia 2016

novezamky

Zdjęcie: Jitka Němcova

3 grudnia pojechaliśmy na kolejne zawody agility, i znowu do Czech - miejscowości Nove Zamky, niedaleko Ołomuńca. Wybrałam te zawody, ponieważ była tam rozgrywana kategoria 0, co nie jest częste na czeskich zawodach. Dzięki temu mogłam zgłosić również Mishę :)

novezmky11

Zawody podobały mi się od początku. Ogromna hala i dużo miejsca do rozgrzania psa. Obok hali ogrodzony teren do wybiegania piesków (!). Przy rejestracji dostaliśmy całkiem bogate pakiety startowe (świńskie ucho, kabanos dla psa, ludzki batonik, długopis, ciasteczka...), a na hali znajdował się bufet, gdzie można było za niewielkie pieniądze zjeść i napić się czegoś ciepłego.

novezamky5

Zdjęcie: Jitka Němcova

Pierwszy startował Syriusz. Egzamin A2... i już na trzeciej przeszkodzie dis ;) ale nie przejmując się biegłam dalej, ładna strefka na kładce, mega tempo w tunelach! W slalomie.. tempo było super... tylko trochę tyczek mu się ominęło ;) poprawiałam chyba ze trzy razy i jak w końcu udało się to zeszłam z toru i nagrodziłam.

novezamky4

Zdjęcie: Jitka Němcova

Drugi egzamin. Wszystko szło dobrze, slalom bezbłędnie (ale mógłby być trochę szybciej), tempo dobre i... skoczona strefka na kładce :P poza tym już bez błędów i.. udało nam się zmieścić w czasie! Z jednej strony to super, bo jest progres tempa, a z drugiej... jeszcze bardziej szkoda tych 5 punktów karnych, bo nie udało się zdobyć łapki do A3... ale na pocieszenie - pudło, miejsce 2/7 :)

novezamky10

novezamky2

Zdjęcie: Jitka Němcova

Ostatni bieg Syriusza to Jumping Open. Torek fajny, dużo biegania. Ładnie wystartował i wszystko wyglądało świetnie, ale przedobrzyłam. Chciałam wyrobić lepszy czas i za szybko mu uciekłam przy jednej z hopek, przez co skoczył ją od złej strony :P i dis :) a akurat w tym biegu nagradzano 5 pierwszych miejsc, więc pewnie byśmy się załapali! :P No nic, na pocieszenie stanęliśmy sobie na pudle egzaminowym, dostaliśmy medal-łapkę i reklamówkę nagród - różności, suszone mięso, olej z łososia, pluszowa myszka... :P

novezamky6

Zdjęcie: Jitka Němcova

Potem przyszła kolej na Mishę i większy stres. Bo to pierwszy jego start na hali, bo nigdy nie biegał agility na piasku, bo jest szalony i nieobliczalny :) w klasie 0 były dwa biegi - jumping i tuneliada. Drugi od pierwszego różnił się głównie tym, że było więcej tuneli a mniej hopek, ale poza tym były bardzo podobne.

novezakmy7

Zdjęcie: Jitka Němcova

Pierwszy jumping. Torek prosty i szybki. Teoretycznie Misha powinien go pokonać z zamkniętymi oczami... Wychodzimy na start, jest trochę stresu. Siad-zostań działa dobrze, ruszamy, jest skupienie, idzie nam dobrze i... wybiegł obszczekać smyczową, która właśnie przenosiła naszą smycz ze startu na metę ;) ale wrócił! i to dość szybko, udało nam się skończyć bieg, chociaż przez moje roztargnienie tą sytuacją złapaliśmy odmowę. No i czas nie był ładny, ale podium i tak było :P miejsce 2/5.

novezamky9

Tuneliada. Tutaj poszło nam dużo lepiej, mudik nie rozproszył się ani razu, był bardzo grzeczny! Cieszy mnie, że po obu biegach ładnie do mnie przyszedł i wskoczył na ręce (jego ulubiona sztuczka :P) i że nie pobiegł kogoś obszczekać. Zabawką nagradzałam go już po zabraniu z toru, trochę dalej - stricte po starcie dostawał smakołyki :P Przy szarpaniu czarny jest bardzo pobudzony, i niestety czasami łatwo go rozproszyć (jeśli np. obok biegnie pies po torze), to też wolałam nie ryzykować i po jego biegu nagrodzić go jedzeniem. Ale w przerwach ćwiczyliśmy sobie szarpanie w rozproszeniach i jest coraz lepiej!

novezamky7

Zdjęcie: Jitka Němcova

W tuneliadzie miejsce 1/5. Tempo tez jeszcze nie najlepsze (jak na krótki i prosty torek). Czułam, że mudik nie biegnie jeszcze na swoje 100%. Jeszcze jest trochę niepewny w nowych miejscach, a i nietypowe dla niego podłoże nie było bez znaczenia. Za te dwa biegi dostaliśmy mnóstwo nagród - oprócz łapki-pucharku i rozetki dostaliśmy dużo fantów, m.in. makaron i krokodyla z ciasta :P ale tez kalendarz-notes na 2017 czy ładną koszulkę. Na bogato ;)

novezamky8

novezamky12

Ogółem były to bardzo udane zawody, jedne z naszych lepszych. U Syriusza cieszy powtarzalność energicznych biegów na zawodach i stopniowo zwiększające się tempo. U Mishy skupienie i mądra praca na torze. Aż chce się jechać na kolejne!

novezamky3

Zdjęcie: Jitka Němcova

środa, 30 listopada 2016

W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się na kolejne w tym roku zawody Rally-O. Zgłosiłam psiaki w ostatniej chwili, wcześniej nie planowałam tych zawodów, ale gdy doczytałam, że odbywają się na końskiej hali stwierdziłam, że to idealna okazja to poćwiczenia z Mishą w trudnych dla niego warunkach! No i pojechaliśmy, Chrupek i Misha w klasie 1, Syriusz w klasie 2. Co prawda pręgowany również spełnia wymagania potrzebne do awansu do dwójek, ale jemu ze względu na  wiek i łatwe rozpraszanie się póki co odpuściłam wyższą klasę. Zobaczymy, jak będzie w przyszłym roku - czy wybierzemy klasę 2 czy Senior.

Na miejscu zawodów okazało się, że hala nie jest zbyt duża. Wszystko się zmieściło, ale obawiałam się zachowań mudika w miejscu, gdzie z każdej strony otaczają go ludzie i psy.  Przed startem wzięłam go trzy razy na halę i dobrze, że to zrobiłam, bo z każdym wejściem było lepiej z jego skupieniem. Przed samym startem było niemalże idealnie ;) Ale zauważyłam, że na hali nie jest zbyt przyjazny do  innych psów. Nawet, jeśli podchodzą do niego spokojnie i przyjaźnie, to próbuje je odganiać szczekaniem. To nie jest jego normalne zachowanie do innych czworonogów, więc podejrzewam, że jednak wciąż dosyć się stresuje na hali.

Jeśli chodzi o starty to pierwszy był Misha. Podobało mi się jego skupienie i zaangażowanie i... parę razy chciał "za bardzo" :) zdarzały mu się podskoki podczas chodzenia przy nodze, było zaplątanie w smycz, było za wczesne wstanie z komendy "leżeć", co wcześniej nam się nie zdarzało. Na Rally-O można nagradzać psa smakołykiem podczas niektórych ćwiczeń, i właśnie podczas wydawania nagrody przy "leżeć" podniósł tyłek :P Jako bonusowe ćwiczenie wybraliśmy przywołanie, to jedyny element z którego nie byłam do końca zadowolona. Siad-zostań wyszło idealnie, jednak podczas przywołania zrobił mały skok w bok, obszczekał, tabliczkę (?) i wrócił, dokańczając ćwiczenie, to też bonus został zaliczony. Końcowy wynik to 201/210 punktów, co jest sporą poprawą od zawodów we Wrocławiu w maju (187pkt), ale poza wynikiem cieszy ogólna poprawa jego skupienia. Nie spojrzałam, które miał miejsce, ale zapewne gdzieś przy końcu, bo dużo było bezbłędnych lub prawie-bezbłędnych startów.

Potem startował Chrupek... ach ten mój kochany staruszek tak się starał, że przy komendzie "leżeć" zrobił dodatkowo sztuczkę "turlaj się" ku radości wszystkich oglądających nasz występ ;) poza tym wykonywał ćwiczenia poprawnie, gdzieś tam się rozproszył i napiął smycz, ale ogółem rajd bardzo fajnie mu poszedł. I potem przyszedł czas na bonus, który... nas zgubił :) konkretniej zgubiła nas plama na ścianie hali, która być może była czyimiś sikami, a być może czymś innym. Nie mniej jednak przy przywołaniu rozproszyła pręgusa na tyle, że... osikał tabliczkę z bonusem :))) dzięki czemu zgarnął swoją pierwszą w Rally-O dyskwalifikację :))

Na pocieszenie po nieukończonym rajdzie przyszedł czas na Syriusza. Pozwolono nam wystartować w ubranku! Nie byłam do końca pewna debiutu w dwójkach, ale łysolek po raz kolejny udowodnił mi, że daje radę! Niestety już na początku zrobiliśmy błąd, przez moje nadmierne machanie rękami zamiast jasnych sygnałów zrobił dostawianie inaczej, niż mówił znak (w Rally-O ma znaczenie, czy pies dostawia się obiegając nas, czy skręca ciało od razu przy lewej nodze). Poprawiliśmy i poszliśmy dalej. Udało nam się zrobić ćwiczenie z miskami - pies idzie przy nodze między miskami z karmą (!) o co się bałam, a poszło nam całkiem sprawnie ;) problem pojawił się przy znaku "leżeć - obejście psa", bo było jednak zimno i Syriusz nie chciał położyć łokci na piasku. Poprawiliśmy jednak i w końcu się udało, kiedy ja już myślałam, że nie zaliczymy tej stacji, Syriusz zrobił ładne waruj i wytrzymał tak chwilę! Potem poszło już bez błędów. Jeśli chodzi o bonusy w klasie 2 to dwa z trzech zawierają komendę "leżeć", której łysolek nie lubi, więc zbyt dużego wyboru nie mieliśmy. Ostatni z bonusów to siad-zostań i przywołanie, ale podczas zostawania między przewodnikiem a psem przechodzi sędzia. Bonus wyszedł nam idealnie i Syriusz zakończył pierwszy rajd w dwójkach z wynikiem 204/210 punktów i miejscem 9/11.

Podsumowując, jestem zadowolona z tych zawodów. Mimo braku wielkich sukcesów fajnie pracowało mi się z całą trójką i na pewno pojawimy się na jakiś zawodach Rally-Obedience w przyszłym roku :)

piątek, 25 listopada 2016

Jest listopad, ale my z całych sił staramy nie poddać się jesiennej chandrze i planujemy sobie dużo aktywności! Weekend 19-20.11 był dla nas pracowity. W sobotę pojechaliśmy na zawody, na egzaminy do Czech. Odbywały się na końskiej hali, ale większej niż ta w ChrasZtavie, to też miałam dużo okazji do pracy z Mishką.

Sędziował Tomas Glabazna i jeśli chodzi o torki to cóż... były moim zdaniem dość trudne, nawet jak na dwójki ;) Z resztą sędzia udostępnił je na facebooku, więc możecie sobie zobaczyć tutaj.

W pierwszym biegu disa dostaliśmy już na przeszkodzie numer 3, bo Syriusz - nie do końca wiem dlaczego - skoczył outa zamiast po prostej. Drugi bieg szedł nam dobrze i tak bardzo chciałam odesłać łysego na jedną z hopek, że aż odesłał się... w tunel obok ;) więc tutaj dis z mojej strony. Trzeci bieg ukończyliśmy na czysto, ale niestety nie poszła nam zbyt szybko kładka i slalom i zabrakło nam 4 sekund do łapki, mimo 1 miejsca. Ogółem jestem jednak zadowolona z jego biegania, choć mamy nad czym pracować: głównie nad trudniejszymi wejściami w slalom i pewnością siebie na kładce.

skaly

Nagrody za 1 miejsce :)

Jeśli chodzi o czarego to nawet nagrałam krótki filmik! Wiem, że to dla większości psiarzy takie nic, ale hałasy z hali i mało miejsca między ludźmi i psami to dwie rzeczy, które bardzo go rozpraszają. Więc fajnie, że chociaż tak udało mi się z nim popracować. Na hali popracował też trochę na szarpaki, czego nie ma na nagraniu, a co mnie ogromnie cieszy.

Po powrocie z Czech trochę odpoczynku, i w niedzielę rano znowu w drogę. Tym razem - Gliwice i ostatnie zawody z cyklu Flow Cup. Tym razem zgłoszony cały skład - Syriusz klasa Open, Misha klasa minus 0, Chrupek też klasa minus 0, ale z moim tatą :)

Akurat jak na listopad trafiła nam się dobra pogoda i nie zamarzliśmy. Pierwszy startował Syriusz. W pierwszym biegu poczuł się pewnie. Zbyt pewnie, przez co trochę olał mój handling i wybrał tunel zamiast hopki ;) dalej szło mu całkiem nieźle. Wnioski są takie, że na placu Flow czuł się już na tyle świetnie, że nie trzymał się tak blisko mnie i trochę zgadywał ;) na drugim biegu nieco bardziej go przypilnowałam, jednak tym razem huśtawka i slalom poszły wolno... jak nie jedno to drugie źle i zawsze coś, ah, to właśnie kwintesencja agility ;) mimo kiepskiego czasu udało się nam ukończyć na czysto i nawet wygrać! W klasyfikacji ogólnej Flow Cup (całego sezonu) byliiśmy o krok od pucharu, bo na miejscu 2 :)

Jeśli chodzi o minus 0 to z moich "minusów" jestem zadowolona. Chrupek pracował na skupieniu i nawet biegł szybko! W pierwszym biegu zrzutka i miejsce 2/3, w drugim niestety dis, łącznie miejsce 3/3. Ale trzymał się toru i starał! Natomiast Mishka... 2 x  dis :) tory były mocno biegane a jak czarna torpedka się rozpędzi to potem ciężko ją przekonać, żeby jednak nie skakała wszystkiego jak leci ;) mimo to jestem zadowolona, bo trzymał się torku i mnie, zrobił ładne zostawanie, udało się go nagrodzić zabawką i w ogóle był kochany, a dodatkowy tunel czy hopka? Kto by się tym przejmował ;) muszę jednak poćwiczyć trochę mój handling i poanalizować zachowania młodego, czy to wina mojego nieogarnięcia, czy to jemu czasami zdarzy się olać moje gesty ;)

Wisienką na torcie było wygranie przez Mishę Klasyfikacji Flow Cup w klasie minus 0 medium. Mimo, że za listopadową edycję dostaliśmy tylko jeden honorowy punkt - za udział, to mudik uzbierał sobie punktów podczas poprzednich miesięcy. I dostał swój pierwszy, agilitowy pucharek :)

flowcupnov

Stół pełen nagród zdobytych we Flow :)

Podsumowując - było fajnie, są postępy, a to najważniejsze. Przed nami dużo pracy - ale czy jakikolwiek agilitowiec kiedykolwiek powiedział, że potrafi już wszystko i nie ma nad czym pracować? ;)

poniedziałek, 07 listopada 2016
O firmie Comfy od jakiegoś czasu głośno wśród właścicieli psiaków, to też ucieszyłam się, że w ramach Top For Dog 2016 będziemy testować również produkt tej firmy. Jeszcze większa radość była, gdy w paczce od firmy przyszła więcej niż jedna zabawka! Dostaliśmy zabawki z serii Strong: truskawkę i kość, gumowe pierścienie Snack Wheel oraz przysmaki Plug Snack, służące do wypełniania zabawek.


 
COMFY STRONG DOG STRAWBERRY
 

Gumowa truskawka na smakołyki, tylko w wersji ultra mocnej. Na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie - guma jest mocna, ale nie jest twarda na tyle, żeby psiaki nie chciały się nią bawić.
 
Nawet pusta przypadła do gustu Mishce, który lubi sobie podgryzać gumowe zabawki. Jednak dopiero przy połączeniu ze smaczną zatyczką robi furorę! Smakołyka nie jest wcale tak łatwo wyciągnąć ani podgryzać! W to, że mudi pokocha zabawkę raczej nie wątpiłam, jednak tak samo spodobała się Chrupkowi i Syriuszowi. Zwłaszcza łysym byłam zdziwiona, bo jego zainteresowanie truskawą przerosło moje oczekiwania. Zwykle przy zabawkach wypełnionych smakołykami zabawa nudzi mu się, gdy wyciągnięcie jedzenia staje się trudne - tutaj tak nie było, potrafił bardzo długo wojować z gumową zabawką.
 


Oczywiście zamiast kupnych przysmaków możemy włożyć do truskawki inne smakowitości. Jest dosyć pojemna. Możemy też np. najpierw wrzucić ziarenka karmy lub inne małe smakołyki, a całość zamknąć Plug-Snackiem. Możliwości jest bardzo wiele i ogranicza nas jedynie nasza kreatywność i gusta smakowe pupila.
 
Jedynym minusem truskawki było dla mnie to, że smakołyki Plug-Snack wkłada się do niej naprawdę ciężko. Zawsze zajmuje to sporo czasu, co niezbyt dobrze współgra z założeniem kupowania gotowych wkładów, które miałyby zaoszczędzić czas poświęcony na własnoręczne przygotowanie przysmaków do zabawki.
 

Truskawka po wielu próbach nosi małe ślady użytkowania - niewielkie zmiany na gumie, jednak nie wpływają one w żaden sposób na kształt i atrakcyjność zabawki. Poza lekkimi śladami, truskawka po spotkaniach ze szczękami trzech psów wciąż wygląda dobrze.
 
Cena zabawki to około 37zł, co jak na tak trwałą i atrakcyjną zabawkę jest opłacalne.
 
COMFY STRONG BONE
 

Czerwona kostka zrobiona z podobnej gumy, co truskawka. Może służyć jako zabawka na smakołyki, jednak do niej przeznaczone są podłużne smakołyki (Comfy Appetit Plug Snack Bone), których akurat nie dostaliśmy w komplecie. Można jednak je zastąpić innymi smakołykami, np. paskami mięsnymi.


 
Kostka jest dość duża, ale na tyle lekka, że Misha (niecałe 10kg psa) swobodnie nosi ją w pysku. Ten produkt testowałam głównie na nim - bez wkładów zabawka nie była taka atrakcyjna dla pozostałej dwójki. Czarnemu jednak zdecydowanie przypadła do gustu, obgryza ją sobie gdy mu się nudzi. W przeciwieństwie do innych gumowych zabawek, które miał - Strong Bone nie jest tak łatwo zniszczyć. Psu bardzo ciężko odgryźć od całości małe kawałki, co jest plusem dla psów, które mogłyby taką gumę połknąć. Na pewno będzie też zdecydowanie trwalsza.


 
Cena kości to około 45zł i tak jak w przypadku Truskawki - dzięki wytrzymałości produktu jest to cena atrakcyjna.
 
COMFY PLUG SNACK WHEEL


 
Pomarańczowe, niewielkie, gumowe pierścienie na smakołyki. Wykonane są z innego rodzaju gumy niż poprzednie zabawki - zdecydowanie bardziej elastycznego. Ze względu na swój rozmiar testowali go tylko Syriusz i Misha, przy Chrupku bałam się, że pierścień zostanie połknięty.


 
W tą zabawkę zdecydowanie łatwiej włożyć przysmaki Plug-Snack - mieszczą się takie dwa. Wydobycie smakołyku z tej zabawki też nie jest takie proste, przez co zajmuje psa na dłuższą chwilę. Moje psy jednak po zjedzeniu zawartości nie interesowały się pierścieniami.
 
Minusem tej zabawki jest to, że ciężko zastąpić wkład z firmy Comfy jakimś innym jedzeniem. Musiałoby mieć bardzo podobny kształt i nie mogłam wymyślić żadnego zamiennika. Jeśli nawet coś by pasowało do średnicy kółeczka, pewnie nie byłoby takim wyzwaniem jak idealnie pasujące Plug-Snack'y i zabawa byłaby krótsza.

 
Do zabawki w komplecie dostajemy dwa przysmaki Plug-Snack, całość kosztuje około 7zł. Jest to dobry pomysł na zakup testowy aby sprawdzić, czy przysmaki firmy Comfy i ten typ zabawek przypadnie do gustu naszemu pupilowi.
 
COMFY PLUG SNACK
 
Wymienione wcześniej smakołyki, przeznaczone do wypełniania zabawek Comfy. Pasują do produktów takich jak:
 
Comfy Dental Stick
Comfy Snacky Apple
Comfy Snacky Strawberry
Comfy Dental Hammer
Comfy Snacky Ball
Comfy Snacky Ring
 
Występują w trzech smakach: łosoś, kurczak i wołowina, a ich skład to: brązowy ryż, skrobia ryżowa, warzywa, gliceryna, ektrakt z drożdży, olej kokosowy, kapusta, pietruszka, lucerna.


 
Szczerze mówiąc skład nie zawierający nawet trochę mięsa niezbyt mi się podoba, chociaż do żadnego ze smakołyków nie mogę się przyczepić. Psom Plug Snacki zdecydowanie przypadły do gustu, pachną dość intensywnie, ale nie na tyle, żeby ich zapach przeszkadzał mi w domu.
 
Przysmaki kupimy w paczkach po 6 sztuk w cenie 11,80zł. To trochę sporo jak na taką małą ilość, nie ma też możliwości zakupu większej paczki.

Podsumowanie recenzji:
 
Minusy:
 
- problemy z wkładaniem smaczków Plug Snack do truskawki
 
- dosyć drogie wkłady Plug Snack
 
Plusy:
 
+ duża różnorodność zabawek (oprócz serii STRONG dostaniemy inne podobne zabawki, zależnie od naszych potrzeb)
 
+ wytrzymałość
 
+ zabawki atrakcyjne nawet bez jadalnego wkładu
 
+ można użyć wielu rodzajów smakołyków (zwłaszcza w przypadku Truskawki)
 
+ ciekawy pomysł z wypełnieniami Plug Snack
 
+ możliwość zakupu Comfy Plug Snack Wheel w niskiej cenie w celu przetestowania, czy nasz pies polubi tego typu zabawki
 
+ ceny za zabawki adekwatne do jakości produktu
 
+ połączenie zabawka Comfy + wkłady Comfy skradło serca całej mojej trójki ;)
niedziela, 06 listopada 2016

Czym żywisz swojego psa? Suchą karmą? BARFem? Gotowanym mięsem? Dzięki plebiscytowi Top For Dog 2016 usłyszeliśmy o firmie, która oferuje naszym podopiecznym mięsne dania!

Psiedania.pl to firma oferująca gotowe posiłki dla psów. Ich skład podobny jest do tego, co zwykle dostają psiaki żywione tzw gotowanym jedzeniem. Pakowane są w formie mrożonek i po rozmrożeniu są gotowe do spożycia przez psiaki. Ważną cechą Psich Dań jest to, że można bez problemu rozmrozić je w kuchence mikrofalowej czy garnku z ciepłą wodą. Dzięki temu czas przygotowania posiłku to zaledwie kilka minut.

Jedzenie pakowane jest w porcje po 300g. Dostępne są trzy smaki.

Z DROBIEM

Skład: pierś z kurczaka, podroby kurczak, ryż, marchew, jabłko, seler, szpinak, gruszka, olej kokosowy

Cena: od 7zł/300g

Z WOŁOWINĄ

Skład: 50% mięso wołowe, 20% ryż, 30% burak, marchew, szpinak, gruszka, oleje

Cena: od 9zł/300g

WOŁOWO-DROBIOWE

Skład: 50% mięso drobiowe, mięso wołowe, 20% makaron, 30% słodkie ziemniaki, zielony groszek, pietruszka korzeń, seler korzeń, oleje

Cena: od 8zł/300g

Jeśli chodzi o składy to minusem jest to, że nie jest dokładnie podane z jakich partii kurczaka czy krowy jest robiona porcja. Plusem jednak jest duża różnorodność warzyw, moim zdaniem większa, niż przeciętnie stosowana w domowych posiłkach. Proporcje moim zdaniem prawidłowe dla psiaka, który nie potrzebuje żadnej specjalnej diety.

Po rozmrożeniu i otwarciu Psiego Dania wygląda i pachnie standardowo, jak gotowane mięso. Ten zapach zawsze sprowadzał moje psy do kuchni ;) Nie chcąc zmieniać na szybko diety moich psiaków podawałam Psie Dania jako dodatek. Cała trójka jadła wszystkie smaki bardzo chętnie, nie było też żadnych problemów żołądkowych. Dzięki przebywaniu w jednej mrożonce, warzywa nasiąkają zapachem mięsa i zostają zjedzone razem z resztą dania, podczas gdy przy ręcznie gotowanych posiłkach warzywa często pozostają nietknięte.

Na opakowaniu nie ma dawkowania a jedynie zalecenie, żeby podawać jedzenie adekwatnie do aktywności psa. W razie wątpliwości należy skontaktować się z firmą lub odwiedzić stronę internetową. Na psiedania.pl znajdziemy parę wskazówek co do tego, jakie porcje powinny dostawać psiaki jakiej wagi (Syriusz i Misha - 300g dziennie, Chrupek - 400g). Podoba mi się jednak opcja konsultacji - żadna tabelka nie jest idealna, a z poradami od pracowników firmy powinniśmy być w stanie dobrze zbalansować dietę naszego psiaka.

Przez stronkę można zamówić zapas tygodniowy lub miesięczny z darmową dostawą. Psie Dania przyjeżdżają zamrożone do klienta. Minus tej opcji to fakt, że każde zamówienie musimy sobie dobrze zaplanować, bo jeśli nie uda nam się odebrać paczki na czas to jedzenie prawdopodobnie rozmrozi się lub nawet zepsuje.

Moim zdaniem Psie Dania są fajną alternatywą dla gotowanego jedzenia - pozwalają nam zaoszczędzić czas na przygotowanie posiłków, można też łatwo je przetransportować (o ile transport nie jest na tyle długi, żeby się rozmroziły).

Recenzja Psich Dań w pigułce:

Minusy:

- nie podano, z jakich dokładnie części kurczaka czy krowy przygotowany jest posiłek

- zamawianie wymaga starannego planowania - paczka odebrana zbyt późno to rozmrożone mięso

Plusy:

+ zbalansowany skład

+ szybkie przygotowanie posiłku

+ różnorodne dodatki

+ ułatwia podawanie psom warzyw

+ alternatywa dla gotowanego jedzenia

+ smakowity posiłek dla psiaków

+ brak negatywnych skutków podawania

Jeśli jesteście ciekawi produktu, obecnie na stronie http://www.psiedania.pl/ dostępny jest rabat 50% na pierwsze zamówienie. Promocja obowiązuje do końca jesieni.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18