niedziela, 03 lutego 2019

W ostatnich czasach często słyszy się słowo "przesada" w odniesieniu do tego, jak traktuje się psy. Dla niektórych ludzi kupowanie wielu zabawek czy smyczy to już spora przesada, dla innych stanowią tą granicę ubranka dla zwierząt - przykłady zapewne można mnożyć. Nie chcę odnosić się tutaj do skrajności, w których ktoś za przesadę uważa wykupienie kursu w psiej szkółce czy częste jeżdżenie do weterynarza, bo to - mam nadzieję - wśród psiarzy zdarza się wyjątkowo rzadko.

Chodzi mi o bardziej sporne kwestie. "Pozwólmy psu być psem" - o ile w wielu kwestiach to zdanie jest prawdziwe, tak często jest wykorzystywane jako argument... na niemalże wszystko. Często pada podczas sprzeczki na facebookowej grupie czy podczas rozmowy z rodziną, która nie jest tak zapsiona jak my.

Często staram się delikatnie zwracać uwagę osobom, które np. wrzucają na grupy filmiki/zdjęcia, na których zachowanie psa jest (moim zdaniem) dość niebezpieczne dla niego. Chodzi mi tu głownie o a) bieganie za patykami, b) sytuacje, gdzie jeden pies skacze (przez hopkę, do frisbee lub do piłki) a niemalże pod jego łapami kręcą się inne psy, c) pies goni za piłką po bardzo śliskiej powierzchni, d) pies skacze przez przeszkody na złej powierzchni (np. na betonie), e) pies skacze przez niebezpieczne/za wysokie przeszkody (tutaj też często krytykowałam wybiegi dla psów z niebezpiecznymi przeszkodami).

Jak zwykle reaguje druga strona na zwrócenie uwagi - z podaniem przykładu, co się może stać, czyli np. przedziurawienie podniebienia patykiem lub problemy ze stawami od skakania wysokich przeszkód? Odpowiedzi w stylu "przesadzasz", "to może nie wychodźmy w ogóle z domu z psami", "załóżmy psu kaftan bezpieczeństwa" i tak dalej, często są to również komentarze prześmiewcze czy obraźliwe.

Czy przesadzam? Cóż, trenuję agility więc widzę, jakie kontuzje przytrafiają się psom, które są na taki wysiłek przygotowane, przebadane, które mają dobrą technikę skoku. Widziałam już wypadki, podczas których psy na siebie wpadały, bo jeden podchodził drugiemu pod łapy podczas skoku - niestety, kończyło się to sporymi problemami zdrowotnymi. Ogółem od przeszło 10 lat biorę udział w różnych psich eventach, mam bardzo dużo psich znajomych, niektórych z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem - po prostu wiem, jak to wygląda.

Czasami faktycznie łatwo popaść w paranoję. Jak zaczniemy o tym myśleć, to niemalże wszystko, co robimy z psami niesie ze sobą ryzyko. Na byle spacerze możemy spotkać agresywnego psa, przez byle dziurę w ziemi pies może nabawić się kontuzji - i tak dalej. Nie wszystkiego da się uniknąć, nie żyjemy w szklanej bańce.

Ale najgorsze jest to, że ludzie nie widzą, że niektórych z tych niebezpiecznych sytuacji można tak łatwo uniknąć. Zamiast patyka kupić psu bezpieczniejsze zabawki (jest przecież nawet coś takiego jak safe stick, czyli imitacja patyka). Jeśli chcemy nauczyć psa skakać przez przeszkody, możemy np. dołączyć do grupy Agility Polska i zapytać, jaka wysokość będzie odpowiednia i jakiego typu przeszkody (takie bezpieczne, spadające, można bardzo łatwo zrobić np. z dwóch grubszych książek i kija od szczotki - na potrzeby podwórkowe wystarczy, a tyczka przynajmniej spadnie, nie to, co w przypadku przeszkód na wybiegach - metalowa tyczka przymocowana na stałe... moja wyobraźnia już widzi jak pies sobie źle wymierzy skok....). Można sobie odpuścić rzucanie piłki psu gdy jest gołoledź lub rzucanie mu frisbee w grupie kilku psów...

Wypadki, o których myślę obserwując takie zdjęcia czy filmiki, być może nie są częste. Być może ryzyko jest naprawdę małe. Ale jeśli można całkowicie go uniknąć - to dlaczego nie? Naprawdę nie można włożyć minimum wysiłku w to, żeby nie narażać psa na niebezpieczne sytuacje?

piątek, 04 stycznia 2019

Kolejny miesiąc dobiegł końca. W grudniu nie jeździliśmy na żadne zawody z powodu przerwy Mishy od agility, ale wcale nam się nie nudziło! Mi nigdy nie brakuje rzeczy, które powinnam przećwiczyć z którymś psem :) Zapraszam więc na krótkie podsumowanie tego, co nam się udało zrobić w ostatnim miesiącu roku. Nie będę wypisywać długich podsumowań i postanowień na cały przyszły rok. Moim zdaniem takie plany wywołują niepotrzebną presję i zwykle nie wypalają. Wolę się skupiać, na tym co tu i teraz i w najbliższym czasie, co daje mi możliwość swobodnego modyfikowania planów i dostosowywania ich do potrzeb moich i piesków.

Misha w grudniu bardzo dużo ćwiczył na lince szkoleniowej i bardzo nam to pomaga - szczegółowo opisałam to w poprzedniej notce. Zaliczyliśmy sporo treningów obedience i sporo dłubaliśmy w domu. Udało nam się metodą prób i błędów wypracować jakieś podstawy zmian pozycji. Wcześniej to było dla nas coś nie do zrobienia, mudik chce robić wszystko BARDZIEJ i zawsze przestawiał łapki a najlepiej od razu całe ciało. Wzięliśmy udział w pokazach organizowanych przez klub obedience Balans podczas Psim Targiem w Krakowie - warunki mega trudne a mudik nawet nieźle sobie poradził, pracował przed sporą publicznością składającą się z ludzi i psów, blisko głośnika od mikrofonu!

Jeśli chodzi o treningi z innymi pieskami to było ich sporo i radzimy sobie coraz lepiej, chociaż jeszcze brakuje do ideału... no niestety, to bywa frustrujące. Nie jest źle, ale chciałoby się lepiej, bo włożyłam w coś już tak wiele pracy. To proces przypominający trochę odchudzanie - jeśli zabierzemy się do tego na poważnie, to pierwsze kilogramy idą względnie szybko, ale im mniejsza waga tym trudniej ją jeszcze bardziej zmniejszać i przygnębia nas fakt, że niby jesteśmy tak blisko celu, niby różnica od momentu, w którym zaczęliśmy pracować nad sobą jest duża... ale jeszcze tak wiele brakuje do tego, co chcielibyśmy osiągnąć.

W styczniu wracamy do agility, ale nie zabraknie też treningów posłuszeństwa. Nasze główne cele;

- bieganie torków w rozproszeniach

- doskonalenie kładki (jeśli pogoda pozwoli...)

- 1 seminarium, 1 zawody :)

- dużo spacerów i treningów na lince

- z detali to ćwiczenia z klikerem w domu to doskonalenie pozycji oraz aportu formalnego

Syriusz, w zastępstwie za Mishę, trenował agility. Był bardzo, bardzo dzielny, nie tracąc motywacji mimo, ze warunki były totalnie niesprzyjające dla niego! Naprawdę jestem dumna z tego, jaki ten pies zrobił progres. Jaką potrafi czerpać radość z pracy mimo nieprzychylnych okoliczności. Popisał się tym nawet podczas wspomnianych wyżej pokazów - no zobaczcie na filmiku! Powiedzielibyście, że ten pies kiedyś bardzo często odmawiał współpracy ze względu na brak motywacji?! Udało mi się nawet nauczyć go nowej sztuczki - wkładania zabawki do pudełka. Psa, który kiedyś nie potrafił wziąć do pyska niczego poza jedzeniem ;)

Jeśli chodzi o plany treningowe dla Syriusza to:

- treningi agility - dla utrzymania dobrej formy :)

- 1 zawody agility

- częstsze sesje klikerowe

- utrzymanie aktywności

Raisa miała dużo socjalu, spacerków w nowych miejscach. Na szczęście niewielu rzeczy się obawia - nawet fajerwerkami na Sylwestra zbytnio się nie przejęła. Miała też treningi agility i bardzo lubi tunele i hopki - póki co takie bez tyczek, a i jej sportowe treningi ogółem są bardzo uproszczone, bo to jeszcze psie dziecko. Była raz na grupowym treningu obi i widać, że typowa praca w grupie psów to dla niej jeszcze duże wyzwanie. Natomiast do biegania luzem z pieskami jest pierwsza :) Chociaż czasami boi się ich - nawet jak obcy piesek tylko np. krótkim warczeniem daje jej do zrozumienia, że przesadza, to młoda i tak jest trochę przestraszona. Ma trochę problemów ze zbyt wielką miłością do ludzi i zabawek i w obu tych przypadkach jest trochę za dużo skakania, które musimy wyeliminować. Ale za to w szarpanie jest bardzo ładnie wkręcona! W grudniu miała też zrobić coś na świadomość łapek - potrafi się już cofać :)

W styczniu Raisika czeka:

- trenowanie przy pieskach

- trenowanie komendy "puść"

- 1 seminarium agility

- pokazywanie jej, że skakanie na ludzi nie jest fajne (choć trudno będzie ją do tego przekonać :P )

 Chrupek natomiast 10 grudnia skończył 13 lat. Tak, dokładnie TRZYNAŚCIE. Nie zmalała mu od tego ochota na spacery. Gdy tylko dojdziemy nad rzekę, gdzie mogę go puścić bez smyczy, biega naprawdę szybko i energicznie jak na swój wiek i posturę. Jest też bardzo chętny do klikerowych sesji jak tylko widzi, że coś robię z innymi pieskami. Trenujemy sobie więc coś dla samego faktu treningu, np. aport formalny, chociaż ciężko go przekonać, że nie chodzi o pacanie koziołka łapą... :)

W styczniu po prostu niech będzie sobą. Plan to utrzymać jego obecną aktywność i radość z życia.

czwartek, 27 grudnia 2018

Każdy, kto interesował się choć trochę szkoleniem psów, słyszał o wynalazku jakim jest linka treningowa. Chodzi po prostu o długą (przynajmniej kilkumetrową) smycz. Dzięki niej możemy dać psu trochę wolności i jednocześnie mieć go cały czas pod kontrolą. Linki zwykle używa się do nauki przywołania.

Na lince chodził Chrupek, chodził Syriusz (choć bardzo krótko, on w sumie od początku trzymał się bardzo blisko i był spokojny na spacerach). Używał też Misha gdy był młody - i niestety wtedy się do tego sprzętu trochę zraziłam. Mudik jest panikarzem i przeżywał za każdym razem, gdy linka niespodziewanie go zatrzymała np. zahaczając o drzewo. Powitania z psami były nerwowe, a ja ciągle bałam się, że ten szalony diabeł zaraz się popląta i w panice zrobi sobie krzywdę. Na długo odstawiłam linkę i to chyba był spory błąd.

Nie jest to narzędzie idealne. Linka się plącze - o przedmioty i o nas, zahacza o byle krzaczek. Może komuś podciąć nogi. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i wyrobić sobie refleks do poprawiania linki i odpowiedniego jej skracania, gdy będzie taka potrzeba (żeby np. nie zaplątała się wokół nóg obcej osoby). Psa jest trudniej utrzymać niż na smyczy - zwłaszcza dużego. W naszym przypadku jednak zalety są na tyle istotne, że jestem w stanie zaakceptować wady linki.



Jak się okazało, Misha na lince jest dużo spokojniejszy niż na smyczy. Dużo łatwiej mu zignorować biegające pieski, rowery czy dzieci. Często nawet nie muszę odwracać jego uwagi w takich sytuacjach - sam decyduje się zrezygnować z kogoś. Na smyczy jest to dla niego bardzo trudne.

Ponadto linka otworzyła nam wiele zamkniętych dotąd furtek. Mogę spokojnie spacerować z mudikiem po parku, między ludźmi i psami (!). Spacery zyskały nową jakość. To samo treningi - do tej pory sama nie byłam w stanie zrobić z nim dłuższej sesji np. z obedience w obcym miejscu. Nie mogłam jednocześnie skupiać się na otoczeniu i psie, w dodatku ryzyko, że czarny się rozproszy wywoływało mój stres, co na pewno psu nie pomagało. Dzięki lince mogę sobie taki trening zorganizować. Mogę ćwiczyć zostawanie w hardkorowych warunkach - mamy już na koncie takie ćwiczenia przy owcach, pieskach biegających agility (możecie podziwiać na naszym instagramie!) czy gęsto uczęszczanej ścieżce rowerowej.

 

Linka przede wszystkim daje mi dużo komfortu i widać, że odbija się to na psie. Misha biega bardzo szybko i niestety, często zanim pomyśli to pobiegnie, dlatego w bardzo wielu miejscach całkowicie odpada puszczanie go bez smyczy. Jednak 15 metrów wolności to już całkiem sporo.  Mogę dać psu trochę luzu nawet na trawniku między blokami - dzięki czemu może mieć sporo niewymuszonego ruchu codziennie, bo nie muszę szukać mniej uczęszczanych miejsc na uboczu. Mogę porzucać mu piłkę przed blokiem. Jednak nie o samą wolność tu chodzi - a o to, jak się zachowuje, gdy nie chodzi wszędzie na 1,5m smyczy. Jest dużo bardziej wyluzowany, grzeczniejszy i... po prostu szczęśliwszy.

Mam nadzieję, że wszystkie ćwiczenia na lince kiedyś zaprocentują i Misha będzie grzeczniejszy również całkowicie bez smyczy. Na tą chwilę nie wyobrażam sobie życia z nim bez linki i żałuję tylko, że wcześniej nie używałam jej tak często!

niedziela, 02 grudnia 2018

Przyszedł czas na przedstawienie kolejnego podsumowania i kolejnych planów. Nie wszystko w listopadzie wyszło tak, jak chciałam, dlatego nie pisze mi się tego posta tak przyjemnie jak potrzebne. Wychodzę jednak z założenia, że z porażkami trzeba się zmierzyć - w końcu mamy resztę życia na ich przepracowanie!

 

Zdjęcie: Pies Lava

Zaczniemy od Raisy. Malutka robi postępy :) Miała sporo sesji klikerowych i kilka treningów agility - oczywiście dostosowanych do jej poziomu. Jeśli chodzi o socjalizację to nie ma z nią większych problemów - może jedynie niezbyt pewnie czuje się wśród nieznajomych, dużych psów. Poza tym zarówno na co dzień jak i na szczeniaczkowych zajęciach nie jest zbyt problematycznym psem. Odkryliśmy z czego wynikał jej problem z przywołaniem - prawdopodobnie nie lubi momentu wkładania jej do auta. Kiedyś przy wychodzeniu z klatki w aucie zahaczyła się łapką i przestraszyła - być może zostało jej to od tego czasu. W każdym razie będziemy starali się jej jak najbardziej "umilić" zbliżanie się do samochodu. (Przebywanie na pewno jej nie stresuje, bo w drodze - nawet długiej - spokojnie śpi, chodzi jedynie o samą kwestię "wsiadania"). Poza tym czarna wzięła udział w zawodach treningowych agility w Dream Agility Team, w konkurencji Puppy Agility Run gdzie miała do pokonania same tunele. Udało jej się przebiec króciutką sekwencje na czysto i zająć 1 miejsce! :)

Zdjęcie: Pies Lava

Misha. Jak zwykle najtrudniejszy temat. Mieliśmy sporo fajnych treningów - mudik zrobił bardzo duży progres jeśli chodzi o huśtawkę. Przypomnieliśmy mu też porządnie kładkę i teraz jego zbiegane strefy wyglądają zacnie. Skręty po tunelach wyglądają obiecująco. Miał też kilka fajnych treningów obi, coraz lepiej odnajduje się na krakowskich Błoniach, które jakiś czas temu były dla niego bardzo trudnym miejscem (dużo piesków, rowerzystów etc). Dalej miewa tam problemy ale ich ilość jest zdecydowanie mniejsza! Żeby nie było za dobrze, mudik miał kilka niezbyt fajnych momentów na agilitkach. Ciężko mu się pracowało przy cieczce i musiałam poświęcić naprawdę dużo czasu, żeby miał chociaż mały sukces. Wcześniej już pracował przy sukach w cieczce, ale widocznie nasza znajoma pudliczka Pixie była wyjątkowo atrakcyjna. Rozpraszał się też na treningowych zawodach - nie wiem dlaczego. Podejrzewam, że zapachy cieczki dalej były wyczuwalne mimo, że tego dnia nie było Pixie na placu. Potem na kolejnym treningu również rozpraszał się bardziej niż wcześniej - trochę tak jakby się na te zapachy zafiksował... No cóż, jak zwykle czeka nas doskonalenie pracy w rozproszeniach. W dodatku odkryłam, że Misha chyba ma problem, gdy pojawiają się dwa "bodźce" rozpraszające. Często w życiu codziennym to widać - ignoruje np. jednego psa jazgoczącego za płotem ale gdy tylko pojawia się szczekanie po drugiej stronie ulicy, to frustruje się i rozprasza. To by wyjaśniało jego niektóre zachowania na zawodach - tłum ludzi i psów to jedno rozproszenie, i kiedy on stara się bardzo je ignorować, a ktoś np. przebiegnie nagle z jego drugiej strony, to jest to już za trudne zadanie. Postaram się go przyzwyczaić do sytuacji, że coś się dzieje z każdej jego strony - to powinno pomóc.

Zdjęcie: Pies Lava

Jeśli chodzi o Syriusza to w listopadzie jego treningi agility wyglądały naprawdę zacnie! Mimo zimna był w stanie bardzo ładnie pracować. Nie mam się co przyczepić. Na treningowych zawodach zajął 1 miejsce. Co prawda w pierwszym biegu się zdisował ale to był ładny dis, ślicznie pracował i po prostu sobie skoczył dodatkową hopkę, bo nie pokazałam mu dokładnie linii - no cóż, zdarza się i najlepszym :) Drugi bieg z kolei miał wolny początek - tutaj winię bardziej siebie, że nie nakręciłam go bardziej przed startem. Pospieszyłam się i trochę za wcześnie ruszyliśmy. Będę tego pilnować na następnych zawodach! Poza bieganiem po torze, łysy głównie spacerował i wykonywał ćwiczenia fizjoterapeutyczne zlecone przez dr Bocheńską. Klikamy też sobie trzymanie przedmiotów w łapkach, żeby działało jeszcze lepiej.

Chrupek - prowadzi sobie spokojne życie staruszka. Ma się dobrze! Jego główną aktywnością są spacery. Często przychodzi jednak zainteresowany tym, że Raisa coś ćwiczy - wtedy często i on ma jakąś krótka klikerową sesję, bardziej dla zabawy i zajęcia, ale jest wtedy bardzo szczęśliwy! Będziemy niedługo konsultować co zrobić z jego gulą na klatce piersiowej, która okazała się tłuszczakiem i decydować, czy powinna być wycięta czy nie.

To by było na tyle jeśli chodzi o podsumowanie minionego miesiąca. Teraz - nie przedłużając - plany na ostatni miesiąc 2018!

 

Raisa:

- socjalizacja: skupimy się głownie na pracy przy innych pieskach

- sztuczki na świadomość łapek

- będziemy przekonywać małą, że wsiadanie do auta jest super!

- szlifowanie siad-zostań

Zdjęcie: Wiktor Wójcik fotografia

Misha w grudniu ma przerwę od agility. Trochę szkoda, ale na pewno nie będziemy się nudzić! Z czarnym jest sporo do przepracowani również poza torem, a w tym okresie jego mięśnie i ciałko odpoczną od skakania i biegania po torze. Plany dla niego to:

- przekonanie go, że nawet w trudnych warunkach, przy wielu rozpraszających bodźcach wciaż może być super!

- dużo spacerów na lince i wzmacnianie podstaw - przywołanie, ignorowanie innych piesków

- trenowanie łańcuchów ćwiczeń - raczej krótkich, a kryterium będzie to, żeby był cały czas na 100% skupiony

- praca nad rozróżnianiem komend na zabawkę z ręki od komendy na wysyłanie do zabawki

- praca nad detalami w obedience: aport, zmiany pozycji (kiedyś znajdziemy sposób na jego wiecznie-przestawiające-się-łapki!), pozycje z marszu

Syriusz - przez przerwę Mishy łysy zapewne też rzadziej będzie jeździł na tor, dlatego nie planuję żadnych ćwiczeń związanych typowo z tym sportem. Planujemy za to:

- kontynuować ćwiczenia z fizjoterapii

- szlifować trzymanie przedmiotów w przednich łapkach

- naukę nowych sztuczek

- utrzymanie aktywności

Chrupek - dla naszego seniorka priorytetem są spacery i tym będzie się głównie zajmował :) jednak 10 grudnia ma kolejne urodziny - 13 już!!! Więc po drodze wpadnie mała świętowanie, na pewno dostanie coś pysznego :)

To już tyle jeśli chodzi o listopad i grudzień. Mam nagrane sporo treningów agility i będę je wrzucać na nasz kanał YT, możecie tam zaglądać - ale na pewno też udostępnie je na fanpage'u. Stay tuned!

niedziela, 25 listopada 2018

Ile razy słyszałam teksty, że na trudnym piesku najwięcej się nauczymy. Górnolotne cytaty o tym, że życie daje nam nie to, czego chcemy, ale to, czego akurat potrzebujemy. Czy jest w tym trochę prawdy czy to tylko gorzkie pocieszanie się, bo naszemu psu coś nie wychodzi?

Na każdym psie uczymy się czegoś nowego. Nie powiedziałabym, że mało problematyczne psy dają małe szanse rozwoju przewodnika. Moim zdaniem to tak nie działa. Po pierwsze dlatego, że żaden pies nie jest w 100% "łatwy" - obserwując z zewnątrz może nam się wydawać, że życie z takim osobnikiem składa się ze wspólnego skakania po tęczy, bo przecież wszystko "działa" jak trzeba, jednak na ten temat wypowiedzieć się może tylko właściciel. Tylko osoba, która z tym psem przebywa większość doby od kilku lat może wiedzieć, jak było naprawdę - i raczej mniejszością będą osoby, które powiedzą, że z ich psem nigdy nie było żadnych problemów :)

Po drugie zakładanie, że jak komuś coś dobrze wychodzi to blokuje to jego rozwój jest... wręcz obraźliwe w moim odczuciu. Być może istnieją osoby, które po pierwszych sukcesach swojego psa czują się, jakby pozjadały wszystkie rozumy, z drugiej jednak strony... wiemy, jacy są psi sportowcy i zapaleńcy. Zawsze chcą WIĘCEJ wiedzieć. Bo przecież nawet jak z tym psem się udało, to z kolejnym może być jakiś problem, prawda? Kto z Was nie lubi słuchać opowieści o tym, jak ktoś poradził sobie z problematycznym psem? Jakie miał pomysły i co z nich zadziałało, a co było totalną klapą? To jest ciekawsze niż najlepszy serial na Netfliksie!

Po trzecie... nie lubię takiego kategoryzowania piesków na trudne i łatwe. Trochę tak, jakby ten trudniejszy z góry był na przegranej pozycji. Owszem, jest z takim osobnikiem ciężej, ale no cóż, życie jest ciężkie :) Jak będziemy się tak nakręcać, że jaki to niedobry nie jest nasz pies to absolutnie w niczym to nie pomoże. Lepiej starać się motywować do pracy z nim i akceptować go takim jakim jest - i uwierzcie mi, wiem, jakie to może być trudne. W końcu jak myślicie - dlaczego do tej notki użyłam zdjęć Mishy? :) Zawsze zamiast narzekać możemy wziąć się do pracy, nic tak nie poprawia humoru jak dobry trening, a jak coś nam nie wyszło - to czas przeanalizować, zrobić notatki i zaplanować kolejne dni. Do roboty, bez względu na to, czy macie trudnego czy łatwego pieska!

Trudny Piesek™ pozdrawia!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
Tagi