Blog > Komentarze do wpisu

Jak to jest z tymi trudnymi pieskami?

Ile razy słyszałam teksty, że na trudnym piesku najwięcej się nauczymy. Górnolotne cytaty o tym, że życie daje nam nie to, czego chcemy, ale to, czego akurat potrzebujemy. Czy jest w tym trochę prawdy czy to tylko gorzkie pocieszanie się, bo naszemu psu coś nie wychodzi?

Na każdym psie uczymy się czegoś nowego. Nie powiedziałabym, że mało problematyczne psy dają małe szanse rozwoju przewodnika. Moim zdaniem to tak nie działa. Po pierwsze dlatego, że żaden pies nie jest w 100% "łatwy" - obserwując z zewnątrz może nam się wydawać, że życie z takim osobnikiem składa się ze wspólnego skakania po tęczy, bo przecież wszystko "działa" jak trzeba, jednak na ten temat wypowiedzieć się może tylko właściciel. Tylko osoba, która z tym psem przebywa większość doby od kilku lat może wiedzieć, jak było naprawdę - i raczej mniejszością będą osoby, które powiedzą, że z ich psem nigdy nie było żadnych problemów :)

Po drugie zakładanie, że jak komuś coś dobrze wychodzi to blokuje to jego rozwój jest... wręcz obraźliwe w moim odczuciu. Być może istnieją osoby, które po pierwszych sukcesach swojego psa czują się, jakby pozjadały wszystkie rozumy, z drugiej jednak strony... wiemy, jacy są psi sportowcy i zapaleńcy. Zawsze chcą WIĘCEJ wiedzieć. Bo przecież nawet jak z tym psem się udało, to z kolejnym może być jakiś problem, prawda? Kto z Was nie lubi słuchać opowieści o tym, jak ktoś poradził sobie z problematycznym psem? Jakie miał pomysły i co z nich zadziałało, a co było totalną klapą? To jest ciekawsze niż najlepszy serial na Netfliksie!

Po trzecie... nie lubię takiego kategoryzowania piesków na trudne i łatwe. Trochę tak, jakby ten trudniejszy z góry był na przegranej pozycji. Owszem, jest z takim osobnikiem ciężej, ale no cóż, życie jest ciężkie :) Jak będziemy się tak nakręcać, że jaki to niedobry nie jest nasz pies to absolutnie w niczym to nie pomoże. Lepiej starać się motywować do pracy z nim i akceptować go takim jakim jest - i uwierzcie mi, wiem, jakie to może być trudne. W końcu jak myślicie - dlaczego do tej notki użyłam zdjęć Mishy? :) Zawsze zamiast narzekać możemy wziąć się do pracy, nic tak nie poprawia humoru jak dobry trening, a jak coś nam nie wyszło - to czas przeanalizować, zrobić notatki i zaplanować kolejne dni. Do roboty, bez względu na to, czy macie trudnego czy łatwego pieska!

Trudny Piesek™ pozdrawia!

niedziela, 25 listopada 2018, shetanka

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Kasia, 95.160.158.*
2018/11/26 18:15:51
Oj tak, moja Petra grzecznie się słucha, chodzi bez smyczy, ćwiczymy komendy z dobrymi wynikami, ale nikt nie wie jak wnerwiające jest szczekanie jak coś dzwoni w telewizji, jak dzwoni kombiwar, jak dzwoni mikrofala, timer. Nie potrafię jej tego oduczyć, milon opcji próbowałam :P Każdy pies ma swoje trudności.