Blog > Komentarze do wpisu

Seminarium agility z Moniką Rylską w Dream Agility Team

Wstyd się przyznać, ale na ostatnim seminarium byłam... dawno temu. Dlatego gdy tylko dowiedziałam się, że w naszym klubie Dream Agility Team będzie Monika Rylska - od razu się zgłosiłam. I tak właśnie spędziliśmy weekend 27 i 28 października. Zgłosiłam Mishę oraz Raisę, mieli jedno miejsce na pół.

42432901_902076489985283_6437235848680308736_o

Zdjęcie: Urszula Sus

Moniki chyba nikomu, kto orientuje się w polskim agility przedstawiać nie trzeba - jednak wiem, że nie tylko takie osoby zaglądają na naszego bloga. Po krórtce: ze swoją borderką Chicą została medalistką Mistrzostw Świata, ma na koncie też wiele innych sukcesów i to nie tylko z jednym psem - możecie popatrzeć na jej pracę na kanale YouTube.

Co robiliśmy podczas seminarium? Było trochę biegania i trochę dłubania detali. Robiliśmy też wiele sekwencji na kilka sposobów i mierzyliśmy czas - bardzo lubię takie ćwiczenia, bo można się dowiedzieć wiele o swoim psiaku i o tym, jakie linie i jaki handling najlepiej mu wybierać. U Mishy prawie zawsze droga dłuższa po torze ale z mniejszą ilością ciasnych skrętów była lepsza - co trochę mnie zdziwiło, bo mi się zawsze wydawało, że on tak super ciasno skręca! I może i skręca ciasno, ale lepszy jest w bieganiu do przodu i najlepiej wybierać dla niego najbardziej płynne linie.

Zapraszamy przy okazji na naszego Instagrama - @crazyagilitydogs

Poza tym ćwiczyliśmy nasze "come come" czyli skakanie hopki od wewnętrznej strony gdy nie jest to oczywiste dla psa, rozróżnianie tunel/slalom (gdy tunel był bardzo blisko wejścia w slalom, to akurat widać na filmiku poniżej), wysyłanie, niezależność w slalomie. Mamy kilka prac domowych (bo np. okazało się, że zmiany za psem na tunelu wcale nie wychodzą nam tak dobrze... ;)).

Jeśli chodzi o ogólną pracę Mishy to gdy ćwiczył na torze był bardzo skupiony. Był w stanie biegać zarówno na piłkę jak i na jedzenie. Problemem są dla niego jeszcze przerwy podczas trenowania - zdarzyło mu się rozproszyć w momentach, gdy Monika mi coś tłumaczyła. Zwłaszcza, gdy w pobliżu przebiegał jakiś piesek. Nad tym będziemy musieli popracować choć i tak jest dużo lepiej niż było - wiele razy Misha totalnie olewał otoczenie i w przerwach po prostu memłał sobie piłkę lub szarpał się ze mną.

IMG_9090

Raisa ostatecznie miała tylko jedno wejście. Stwierdziliśmy, że więcej na ten moment skorzysta jej starszy "brat". Młoda natomiast uczyła się handlingu na sucho, bez przeszkód - czyli pokazywaliśmy jej zmiany ręki. Poza tym cały czas przyzwyczajała się do warunków seminarium - a na tym nam najbardziej zależało.

Zdjęcie: Urszula Sus

Podsumowując - jestem zadowolona z pracy Mishy na seminarium. Wynieśliśmy też dużo nowych informacji i porad. Mamy też sporo do zrobienia. Teraz pozostaje tylko dalej pracować - w agility ZAWSZE jest coś do poprawy!

 

środa, 31 października 2018, shetanka

Polecane wpisy