Blog > Komentarze do wpisu

Szczeniak - kiedy rozpocząć szkolenie? Edycja RAISA

Mówi się, że szkolenie psa należy zacząć jak najwcześniej... ale to znaczy kiedy? Czy pies powinien mieć okres "szczenięctwa" w którym jego życie jest beztroskie? Czy łatwo zepsuć szczeniaka wprowadzając zbyt wiele pracy zbyt szybko?

Odpowiedź jak zwykle brzmi: to zależy. Każdy pies rozwija się w swoim tempie i jedynym rozwiązaniem jest obserwacja i wyciąganie wniosków. Opowiem Wam jednak, jak to wygląda w przypadku małej Raisy. Otóż czarna panna od początku miała niespożyte nakłady energii. Lubi pobiegać po podwórku, lubi bawić się z Mishą (ze starszymi psami próbuje, ale one średnio się potrafią w ten sposób bawić). W ten sposób jednak aktywnego psa ciężko zmęczyć - są to rozrywki mocno nakręcające i pies po nich bywa zbyt pobudzony, żeby się wyciszyć. Poza tym małe ciałko jest jeszcze delikatne i z szybkimi zabawami w ganianego też trzeba uważać, raczej je ograniczać niż pozwalać młodemu organizmowi biegać pół dnia na pełnym pędzie.

Z tego powodu, gdy tylko Raisa się zadomowiła u nas (3-4 dni po przyjeździe) - rozpoczęliśmy naukę. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z tym, jak wygląda szkolenie u dorosłego psa. Rozpoczęliśmy od takich rzeczy jak: skupienie na zabawce, wymiana zabawek, kontakt wzrokowy i "siad". I w zasadzie długo nie uczyliśmy nic więcej, za to te same schematy powtarzaliśmy w różnych miejscach. O dziwo póki co młoda nie ma problemu z nowymi sytuacjami i zawsze jest chętna na zabawki i smakołyki.

Stopniowo zaczęliśmy uczyć jej kolejnych komend i zachowań. Pilnujemy, by sesje klikerowe były krótkie i bardzo łatwe. To jest jednak dziecko i ona ma się przede wszystkim dobrze bawić, dostawać dużo nagródek. Jeśli chodzi o komendy i sztuczki to nie nastawiam się na "ilość". Bardziej zależy mi, by to co potrafi, było dla niej zrozumiałe. Staramy się też uczyć jej większości rzeczy kształtowaniem, a nie naprowadzaniem - dzięki temu jest coraz bardziej "otwarta" i niezależna podczas nauki.

Moim zdaniem nie istnieje żadna odgórna "granica" wieku, w którym możemy rozpocząć szkolenie. Jestem fanką wprowadzania trochę nauki od małego i co ważne - powoli, małymi kroczkami. Nie zapominamy też o tym, by pozwolić jej po prostu być szczeniakiem - jest czas na zabawy, na zwiedzanie świata, na bieganie po łąkach czy wąchanie. Jednak te kilka minut pracy w ciągu dnia (a czasami i mniej) w niczym jej nie przeszkadza - a gdy troszkę zmęczymy nie tylko ciało, ale i umysł, łatwiej jej się wyciszyć i zasnąć.

Kilka dni temu była na swoich pierwszych zajęciach z podstaw obedience i zrobiła bardzo dobre wrażenie :) Jak na swój wiek jest podobno bardzo grzeczna i otwarta. Co prawda czeka nas jeszcze cały okres dojrzewania, ale w końcu lubimy wyzwania, czyż nie? :)

sobota, 29 września 2018, shetanka

Polecane wpisy